Reklama

RPP jednak podniosła stopy

Chociaż większość analityków stawiała na lipiec, podwyżka stóp procentowych nastąpiła miesiąc wcześniej. Ekonomiści mają teraz problem - nie wiedzą, czy to tylko przyśpieszenie, czy prognozy stóp trzeba podnieść

Publikacja: 28.06.2007 08:57

Wbrew oczekiwaniom większości analityków Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się wczoraj na podwyżkę stóp procentowych. Najważniejsza z nich - stopa siedmiodniowych operacji otwartego rynku - rośnie od dziś z 4,25 do 4,5 proc.

Miało być miesiąc później

Ekonomiści spodziewali się podniesienia stóp, ale nie na czerwcowym posiedzeniu RPP, tylko miesiąc później. Lipiec miał być dobry dlatego, że rada będzie znała wówczas nową projekcję inflacji (dotychczas był to dla RPP jeden z najważniejszych elementów w ocenie sytuacji w gospodarce).

Poza tym przed lipcowym spotkaniem rady zostaną opublikowane dane o inflacji w czerwcu. Analitycy spodziewają się, że dynamika cen przekroczy poziom celu inflacyjnego, czyli 2,5 proc. Specjaliści wskazywali, że w takiej sytuacji RPP byłoby łatwiej uzasadnić podwyżkę stóp niż wtedy, gdy inflacja jest poniżej celu (w maju wyniosła 2,3 proc.).

Klucz w budżecie

Reklama
Reklama

Okazało się, że większość analityków nie miała racji. Co skłoniło RPP do podwyżki stóp już w czerwcu? Według Andrzeja Wojtyny z RPP, umocniły się tendencje negatywne z punktu widzenia zagrożenia inflacją. - Dynamika popytu przekracza wzrost potencjalny (czyli taki, który nie powoduje przyśpieszenia inflacji - red.). Jednostkowe koszty pracy rosną szybciej niż wydajność - stwierdził ekonomista. Według Wojtyny, "korygującej roli" nie odegrał w ostatnich miesiącach kurs walutowy. Gdy złoty umacnia się, zmniejsza presję na wzrost cen.

Zdaniem członka RPP, dodatkowymi czynnikami były obniżka składki rentowej i organizacja piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 r. - czyli polityka fiskalna. Właśnie na ten element Rada Polityki Pieniężnej zwróciła uwagę w swoim komunikacie. "Stopień ekspansywności polityki fiskalnej" będzie jednym z czynników, które RPP ma "bacznie obserwować" w najbliższych miesiącach. Dotychczas budżetu w ogóle nie było wśród czynników, których obserwację deklarowała rada.

- Co prawda w tym roku nie ma zagrożenia dla realizacji założeń budżetowych. Ale jest i drugi wymiar, związany z cyklem gospodarczym - zwrócił uwagę Stanisław Nieckarz, uznawany w RPP za "gołębia", czyli zwolennika łagodnej polityki pieniężnej. - Przy słabnącej dynamice gospodarki relacja deficytu do PKB może się pogarszać - dodał ekonomista.

Na podwyżkę wpłynęły obniżka składek i Euro2012

RPP już wcześniej sygnalizowała, że obniżenie składki rentowej będzie oznaczało, że gospodarstwa domowe będą miały do dyspozycji dodatkowe pieniądze, które będą mogły przeznaczyć na konsumpcję (choć mogą je też zaoszczędzić).

Jaki będzie wpływ organizacji Euro 2012? Według Andrzeja Wojtyny, będzie to dopiero badane. W dłuższym terminie potencjał gospodarki wzrośnie - dzięki rozbudowie infrastruktury. W krótkim pojawią się jednak problemy związane m.in. z tym, że dodatkowy popyt na prace budowlane pojawia się wtedy, gdy budownictwo pracuje już na pełnych obrotach. - Byłoby lepiej, gdyby konieczność organizacji takiej imprezy pojawiła się w momencie zapaści w budownictwie. Wtedy mogłoby to być koło zamachowe dla tego sektora - stwierdził Andrzej Wojtyna z RPP.

Reklama
Reklama

Podwyżki będą, ale kiedy i ile?

Po komunikacie i wypowiedziach członków rady analitycy mają kolejny kłopot: nie wiedzą, czy wczorajsza podwyżka stóp "zastępuje" oczekiwaną w lipcu, czy też trzeba podnieść prognozy stóp.

- Z komunikatu wynika tyle, że nadal jest potrzeba podwyżek - powiedział Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH (jako jeden z nielicznych spodziewał się podniesienia stóp na zakończonym wczoraj posiedzeniu). - Kiedy do nich dojdzie, będzie zależało od tego, czy na kolejnych posiedzeniach uda się znaleźć większość, która będzie w stanie przegłosować zaostrzenie polityki pieniężnej - wyjaśnił.Według Petru, nie można wykluczyć podniesienia stóp w lipcu. Jego zdaniem, w końcu tego roku podstawowa stopa znajdzie się na poziomie 5 proc.

Zdaniem Piotra Kalisza, ekonomisty Banku Handlowego, dalsze podwyżki stóp procentowych będą zależały od kształtowania się kursu złotego. - Jeśli nasza waluta będzie się umacniać, to spodziewałbym się podwyżek w równych odstępach czasu. W końcu roku główna stopa może się znaleźć na poziomie 4,75-5,0 proc. - ocenił analityk.

Według niego, jeśli aprecjacji złotego nie będzie, to stopy pójdą w górę szybciej.

RPP, uzasadniając wczorajszą podwyżkę, napisała, że "oceniła prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji w średnim okresie powyżej celu inflacyjnego za wyższe niż prawdopodobieństwo, że inflacja będzie niższa od celu". Prezes NBP Sławomir Skrzypek, pytany, czy po podniesieniu stóp prawdopodobieństwo "wyrównało się", stwierdził, że rada nie podaje ścieżki swoich przyszłych decyzji.

Reklama
Reklama

Złoty w górę

Po podwyżce stóp złoty zyskał wobec euro, w górę poszła rentowność obligacji. Według Reutera, po południu za euro płacono ponad 3,78 złotego. Zyskowność 5-letnich obligacji wynosiła 5,56 proc. Wzrosły też oczekiwania kolejnych podwyżek (mówią o tym kwotowania kontraktów terminowych na stopy procentowe). Rynek wycenia dwie kolejne podwyżki i prawdopodobieństwo trzeciej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama