Reklama

Kurs Toory Poland zapikował po obniżce prognoz przychodów

Producent felg zrobił inwestorom przykrą niespodziankę. Zapowiedź, że jego sprzedaż będzie dużo niższa od wcześniejszych szacunków, uruchomiła lawinę zleceń graczy, którzy nie chcą czekać na poprawę wyników. To nie pierwsza wpadka firmy, jeżeli chodzi o finanse. Reputacji Toory zaszkodzić mogą też transakcje założycieli, którzy sprzedawali akcje przed komunikatem

Publikacja: 21.07.2007 08:56

Aż 28,4 proc. straciły w piątek akcje Toory Poland, polsko-włoskiego producenta felg i grzejników aluminiowych. Pod koniec dnia kosztowały 15,25 zł i były najtańsze od debiutu giełdowego pod koniec 2005 r. Wyprzedaż wywołał komunikat spółki, w którym ostrzegła o drastycznej obniżce prognozowanych tegorocznych przychodów. Firma podała, że jej sprzedaż wyniesie zaledwie 293 mln zł, zamiast 430 mln zł zapowiadanych wcześniej. To ponad 30 proc. mniej niż pierwotna prognoza i o 1 proc. poniżej zeszłorocznych przychodów.

Okoliczności łagodzące?

Toora tłumaczy się, że musiała obniżyć prognozy z powodu spadku zamówień na felgi samochodowe. Firma nie wyjaśnia jednoznacznie, czy niższa sprzedaż to efekt rezygnacji z usług spółki przez jednego z dużych klientów ze względu na problemy jakościowe z jej produktami, czy niedotrzymywania terminów dostaw.

Francesco Taglietti, p. o. prezesa, podaje jedynie, że firma ma problemy z uruchamianiem kolejnych linii produkcyjnych w zakładzie w Nisku. Toora jest w trakcie rozbudowy tej fabryki i przenoszenia działalności z Włoch. Firma ma też opóźnienia w uzyskiwaniu homologacji na dostawy swoich wyrobów do producentów podzespołów samochodowych.

Gorsze wyniki Toory będą widoczne już w najbliższym raporcie kwartalnym. - Niższa od zakładanej sprzedaż będzie miała negatywny wpływ na wyniki finansowe w II kwartale - przyznaje Taglietti. Zastrzega, że mimo trudnej sytuacji firma nie planuje zwolnień grupowych. Chce przesunąć osoby zajmujące się produkcją felg do działów wytwarzających grzejniki i podzespoły samochodowe. Jednocześnie Toora wstrzyma nabór nowych osób.

Reklama
Reklama

- Wcześniej Toora zapowiadała, że w drugiej połowie roku wyniki będą lepsze niż w pierwszym półroczu. Teraz widać już, że efekty obecnych inwestycji będą widoczne dopiero w przyszłym roku - mówi Sylwia Jaśkiewicz, analityk CDM Pekao. - Zobaczymy, czy zmiany w zarządzie rzeczywiście przełożą się na poprawę sytuacji finansowej spółki - dodaje. Przed korektą CDM na podstawie danych od spółki szacował, że przychody Toory w tym roku wyniosą 448 mln zł.

Toora nie publikuje prognozy zysków. Można spodziewać się jednak, że ze względu na koszty inwestycji przy podobnych przychodach będą one niższe niż w ubiegłym roku, kiedy wyniosły 11,9 mln zł.

Włoska księgowość

Rzetelność danych finansowych prezentowanych inwestorom to już od dłuższego czasu jedna ze słabych stron Toory. Przykładowo, w raporcie za IV kwartał ubiegłego roku zysk spółki wynosił 13,2 mln zł. Po audycie ostateczny wynik był o 9,5 proc. niższy i spadł do 11,9 mln zł. Zysk skonsolidowany za 2005 r. też był o 10 proc. niższy od wstępnych danych.

Szansą na poprawę tej sytuacji wydaje się zatrudnienie Radosława Kurasa, nowego członka zarządu, który będzie odpowiedzialny za sprawy organizacyjno-finansowe.

Wiedzieli, ale i tak sprzedali?

Reklama
Reklama

Pakiet kontrolny akcji Toory należy do firmy Alpol, której właścicielami są założyciele spółki - Francesco Taglietti i Eros Cavalli. Pod koniec czerwca firma ta sprzedała w transakcji pakietowej 160 tys. (1,2 proc.) akcji spółki, zmniejszając swój udział do 51 proc.

Papiery zmieniły właściciela po cenie 23,2 zł, czyli 34 proc. drożej, niż wyniósł kurs z piątku. Akcje warte 3,7 mln zł kupił prawdopodobnie jeden z inwestorów finansowych. Do piątkowej sesji fundusze emerytalne i inwestycyjne, w tym Pioneer, ING TFI, Generali OFE i Amplico AIG miały łącznie około 26 proc. papierów spółki.

komentarz

Jerzy Mączyński

PARKIET

Utrata zaufania kosztuje, nawet w trakcie hossy. Czy sprzedaż choćby niewielkiego pakietu akcji przez głównych udziałowców Toory tuż przed ogłoszeniem złych wiadomości nie zrazi do spółki inwestorów finansowych? W przeszłości w podobnych sytuacjach, np. w JC Auto czy Groclinie, fundusze emerytalne i inwestycjne - które odkupiły papiery od głównych akcjonariuszy, a chwilę później zostały zaskoczone słabymi wynikami - na dłuższy czas odwróciły się od spółek. Obroty na piątkowej sesji (właściciela zmieniło 16,5 proc. akcji będących w wolnym obrocie) wskazują, że taki scenariusz może spełnić się także w przypadku Toory. A drobni inwestorzy, którzy kupowali papiery licząc na odbicie, raczej nie będą czekać do przyszłego roku na poprawę wyników.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama