Rozmowy Skarbu Państwa, KGHM i Elektrimu o planowanych zmianach właścicielskich w Zespole Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin zakończyły się fiaskiem. Michał Krupiński, wiceminister skarbu, przyznał w wywiadzie udzielonym "Parkietowi", że resort nie bierze pod uwagę scenariusza, w którym giełdowy konglomerat zostaje jedynym właścicielem ZE PAK, do którego włączone są kopalnie Zagłębia Konińskiego.

Przedstawiciele MSP nie stawili się w piątek na spotkaniu z zarządem Elektrimu, dając wyraz temu stanowisku. Kilka dni wcześniej spółka wyznaczyła spotkanie, wzywając resort do przekazania 50 proc. akcji PAK (szeroko pojęta grupa Elektrimu skupia już 46 proc. kapitału). Elektrim uważa, że przysługuje mu prawo pierwokupu, na mocy zapisów umowy prywatyzacyjnej PAK. Już wcześniej Elektrim zażądał od Skarbu Państwa 1,9 mld zł odszkodowania za poniesione straty, ponieważ resort nie wywiązuje się z prywatyzacyjnego kontraktu. SP tego nie komentuje.

MSP zamiast odwiedzić Elektrim, wystosowało pismo do prezesa Piotra Nurowskiego i przewodniczącego rady nadzorczej Elektrimu Zygmunta Solorza-Żaka. "Ministerstwo Skarbu Państwa wyraziło zdziwienie oraz niezrozumienie dla podejmowanych przez Elektrim działań" - czytamy w opisie listu. Resort ufał, iż Elektrim brał udział w rozmowach "w dobrej wierze", dążąc - jak SP - do wprowadzenia do PAK nowego inwestora "w miejsce podmiotów z grupy kapitałowej Elektrimu". Nowym inwestorem miał zostać KGHM, który jest gotowy odkupić akcje od Elektrimu i przedstawił wstępną wycenę. W rozmowie z Reuterem Z. Solorz-Żak przyznał, że nie bierze oferty pod uwagę. - Braliśmy udział w rozmowach, żeby znaleźć najlepsze wyjście dla wszystkich. Nie doprowadziły one do konsensusu - tłumaczyła Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu. Solorz-Żak powtórzył, że spółka wycofa się, ale chce zwrotu nakładów. Czy pozwie Skarb Państwa? - Przeanalizujemy sytuację i podejmiemy decyzję - powiedziała E. Bojar.