Reklama

Turkmeński gaz pod lupą Polski

Otwarcie ambasady Polski w Aszchabadzie, wizyty przedstawicieli PGNiG to znaki, że włączamy się do rywalizacji o surowce energetyczne w Turkmenistanie. Jednak nasze szanse na wydobywanie gazu w tym kraju nie są zbyt wielkie

Publikacja: 25.08.2007 10:51

Zaostrza się walka o turkmeńskie surowce energetyczne. W tym tygodniu z władzami azjatyckiej republiki o możliwości eksploatacji tamtejszego gazu rozmawiali przedstawiciele brytyjskiego BP. Na razie głównymi rozgrywającymi w turkmeńskim sektorze paliwowym są Rosjanie i Chiny. Uszczknąć dla siebie część surowców próbują jednak też zachodnie koncerny.

Polska włącza się do gry

Wszystko wskazuje na to, że do paliwowej rywalizacji włączy się też Polska. Pierwszym krokiem może być otwarcie polskiej ambasady w Aszchabadzie. Wprawdzie placówka nie ma jeszcze swojej siedziby i jest na etapie tworzenia, to nasz ambasador przebywa tam już od kwietnia. Nieoficjalnie wiadomo, że jednym z głównych zadań ma być lobbowanie na rzecz polskich interesów energetycznych w tym kraju.

Nikłe szanse na wydobycie

Turkmeńskiemu rynkowi, jako jednemu z możliwych kierunków dywersyfikacji dostaw, przygląda się też PGNiG. W minionym roku przedstawiciele koncernu nawiązali pierwsze robocze kontakty z tamtejszymi firmami oraz urzędami odpowiedzialnymi za branżę paliwową.

Reklama
Reklama

W Polsce już teraz pośrednio korzystamy z turkmeńskiego gazu. Część surowca, jaki PGNiG kupuje od spółki RosUkrEnergo, pochodzi właśnie z Turkmenistanu. W najbliższym czasie nie zanosi się jednak na to, aby spółka nie tylko kupowała turkmeńskie błękitne paliwo, ale również je wydobywała. Optymistycznie na perspektywę eksploatacji gazu nie zapatrują się też analitycy. - Jeśli mówimy o szansach PGNiG na wydobycie w Turkmenistanie, to takowe istnieją, jeśli spółka przystąpi do konsorcjum z większymi graczami - uważa Andrzej Szczęśniak, niezależny ekspert paliwowy. Jego zdaniem, Polacy działając w pojedynkę, nie mają szans.

Rosja i Chiny dominują

Zainteresowanie Turkmenistanem nie powinno dziwić. Zasoby gazu tego kraju są jednymi z większych na świecie - szacuje się je na blisko 3 bln m sześc. Rok temu odkryto złoże, w którym według miejscowych władz zalega 9 bln m sześc. błękitnego paliwa. Do tej pory nie potwierdzono tych danych.

Po śmierci w ub.r. dyktatora Saparmurata Nijazowa nowy prezydent Kurbanguły Berdymuchammedow jest bardziej otwarty na współpracę z zagranicznymi koncernami.Najsilniejszą pozycję w tamtejszym sektorze gazowym mają na razie Gazprom i chiński koncern CNPC. Niedawno Chińczycy podpisali umowę, dzięki której do Państwa Środka będzie płynąć 30 mld m sześc. gazu rocznie. Na razie tamtejszy surowiec idzie głównie do Rosji, Ukrainy i Iranu. W czerwcu pozwolenie na wydobycie ropy i gazu w Turkmenistanie dostał rosyjski Łukoil.

O względy Aszchabadu walczą też politycy. W maju prezydenci Turkmenistanu, Rosji oraz Kazachstanu uzgodnili, że ich kraje będą budować gazociąg, którym popłynie kaspijskie paliwo. Z kolei Unia Europejska chce wykorzystać surowce z Turkmenistanu dla uniezależnienia się od ropy i gazu z Rosji. Gaz miałby płynąć projektowanym rurociągiem Nabucco.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama