Telekomunikacja Polska, zgodnie z planem zaakceptowanym wcześniej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej, obniżyła wczoraj stawki w połączeniach z telefonu stacjonarnego na komórki (tzw. F2M). Spadek cen tych połączeń to jeden z ważniejszych powodów, często nieuwzględniany do niedawna przez analityków, dla których przychody ze sprzedaży TP mogą w tym roku sporo spaść. Operator musiał dostosować się do maksymalnych stawek narzuconych przez UKE (0,54 zł netto za minutę w godzinach 8-18 do sieci Polkomtela, Polskiej Telefonii Cyfrowej i Centertela), choć planował je wcześniej sam z siebie.
TP podała, że od tego miesiąca połączenie z jej sieci stacjonarnej do Orange, Plusa i Ery w godzinach szczytu to 0,66 zł (cena UKE plus VAT), a wieczorami, w weekendy i święta 0,62 zł lub 0,63 zł w zależności od planu taryfowego. Niższe ceny nie dotyczą telefonów do sieci P4 (operator sieci Play). Narodowy operator zamierza je podnieść od października do 1,04 zł w godzinach szczytu oraz 0,72 zł wieczorami, w weekendy i święta. Play nie zgodził się na obniżenie stawek w rozliczeniach międzyoperatorskich, co zrobili pozostali operatorzy.
Według UKE, nowe stawki F2M będą o około 21,74 proc. niższe niż w najpopularniejszym planie taryfowym TP "tp 60 minut za darmo". DM PKO BP, który uwzględnił spadek stawek F2M w prognozach dla TP, szacował, że przychody grupy obniżą się w 2007 roku o 4,8 proc., czyli 0,9 mld zł.