Kończy się czas, kiedy polskie spółki czekały niecierpliwie na kapitał zagraniczny. Z roku na rok rosną inwestycje bezpośrednie za granicą. W 2006 r. wyniosły już 3,3 mld euro, rok wcześniej tylko 2,2 mld euro. Dlaczego jednak na ekspansję musieliśmy czekać tak długo? Na to pytanie odpowiadali w trakcie jednego z paneli Forum Ekonomicznego w Krynicy menedżerowie dużych krajowych spółek.
Doświadczenie pomaga
W dyskusji prym wiódł szef Ciechu Mirosław Kochalski. Nic dziwnego - jego spółka przejęła dość udanie w ubiegłym roku rumuńskiego producenta sody, Unizele Sodice Govora (USG). - Nasza spółka wywodzi się z państwowego monopolu handlu ropą. Przeprowadziliśmy jednak kompleksową restrukturyzację i mieliśmy dobre podstawy do prowadzenia podobnych procesów w innych krajach. Takie doświadczenie to spora wartość - tłumaczył prezes. - Skoro zmiany udały nam się w Polsce, zyskaliśmy akceptację takich działań wśród rumuńskich pracowników - dodał.
Trzeba szybkich decyzji
Podobnego zdania był szef Telekomunikacji Polskiej Maciej Witucki. - Nie wyobrażam sobie, aby jakiekolwiek przedsiębiorstwo mogło być otwarte na zewnątrz, jeżeli samo w sobie nie jest zrestrukturyzowane - stwierdził. Nowa strategia największego polskiego telekomu zakłada serię przejęć. Jakich? Tego nie wiadomo. TP nie podaje listy podmiotów, którymi się interesuje. M. Witucki zwrócił natomiast uwagę na dużą konkurencję na rynku. - O udziały telekomów starają się bowiem także fundusze inwestycyjne, duże banki czy bogaci szejkowie - tłumaczył.