Piątkowe fatalne dane z amerykańskiego rynku pracy doprowadziły do pogłębienia trendu spadkowego rentowności obligacji za oceanem. Inwestorzy masowo przystąpili do kupna bezpiecznych papierów, obawiając się nasilenia niekorzystnych tendencji w gospodarce USA. W efekcie rentowność 10-latek spadła do 4,38 proc. Tym samym nie udało się obronić dołka z grudnia ub.r. (4,42 proc.), który miał szansę powstrzymać tendencję zniżkową. Rentowność obligacji znalazła się na poziomie najniższym od stycznia 2006 r. Spadek atrakcyjności amerykańskich papierów skarbowych wciąż nie wywiera większego wpływu na dochodowość naszych rodzimych obligacji, która pozostaje w trendzie wzrostowym. Najważniejszym czynnikiem decydującym o tym są oczekiwania wzrostu stóp procentowych w naszym kraju. Pytanie tylko, na ile zacieśnianie polityki pieniężnej byłoby trwałą tendencją, gdyby problemy amerykańskiej gospodarki zaczęły wywierać niekorzystny wpływ na koniunkturę na świecie, a przez to i w Polsce. Nie da się na dłuższą metę utrzymać takiej rozbieżności tendencji.