Piątkowych debiutów Woli Info, MW Trade i Inwest Connect nie można zaliczyć do udanych. Pierwsza z firm zakończyła pierwszą sesję na lekkim minusie, walory drugiej potaniały o 23 proc. a trzeciej o ponad 4 proc. Co ważne, te debiuty wpisują się w trwający już od kilku tygodni trend nieudanych ofert pierwotnych. Niemal wszystkie debiuty z drugiej połowy roku zakończyły się na minusie. Czy oznacza to koniec hossy na rynku pierwotnym? - Pogorszenie koniunktury na rynku pierwotnym jest pochodną sytuacji na rynku wtórnym - komentuje Piotr Cieślak, analityk ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Co się dzieje? Rynek stał się wybredny. Świadczą o tym m.in. niższe redukcje zapisów oraz ustalanie cen emisyjnych na niższym, niż maksymalny, poziomie. Jeszcze kilka tygodni temu często debiutanci wyceniali się wyżej niż spółki z branży już notowane na GPW. Teraz, aby sprzedać akcje, firmy muszą dać dyskonto.
- Dobrze, że zarządy przyszłych emitentów oferują coraz większe dyskonto. Tak powinien zachować się zresztą każdy debiutant - podkreśla Michał Wojciechowski, doradca zarządu DM BOŚ.
Analitycy wskazują, że trudna sytuacja na rynku pierwotnym nie oznacza, iż spółki mają przed sobą gorsze perspektywy. Nie zaczną przecież nagle mniej zarabiać. Najwyraźniej firmy są tego samego zdania. Mimo dekoniunktury wciąż szturmują parkiet.