Do tego czasu Barlinek ma zakończyć due diligence, czyli wszechstronne badanie rumuńskiej spółki. Kontroluje ją firma Eurogalia, należąca do grupy hiszpańskiego dewelopera - Fadesa.
Diana Forest jest jednym z największych przedsiębiorstw w Rumunii wyspecjalizowanych w produkcji drzewnej, w tym produkcji wysokiej jakości podłóg drewnianych. Produkuje też okna, drzwi i okleiny. Działalność spółki nie jest więc związana z podstawowym biznesem jej właściciela. Za to pasuje do działalności Barlinka.
- Zamiast budować zakład od podstaw, weszlibyśmy od razu w posiadanie linii do produkcji około 1 mln mkw. podłóg, której moce chcielibyśmy zwiększyć do minimum 2 mln mkw. Gdybyśmy sami chcieli wybudować taki zakład, inwestycja potrwałaby około 24 miesięcy. Przejmując istniejący zakład z nowoczesnym parkiem maszynowym, oszczędzamy czas i pieniądze - mówi Mariusz Gromek, przewodniczący rady nadzorczej Barlinka. Według niego, przejęcie, jak też późniejsze inwestycje w Diana Forest będą mniej kosztowne niż wybudowanie zakładu w Rumunii o mocach 2 mln mkw. deski, co pochłonęłoby 60-70 mln euro (czyli nawet ćwierć miliarda zł).
Diana Forest w 2006 roku zanotowała 23 mln euro (około 83 mln zł) przychodów, ale rok zakończyła stratą. - Przejęcie rumuńskiej spółki byłoby korzystne dla Barlinka, bo dzięki temu wszedłby na rynek o dużym potencjale wzrostu i bogatym w surowiec. Nie jest ważna w tej chwili rentowność Diany Forest, bo z pewnością spółka ta zostanie głęboko zrestrukturyzowana i doprowadzona do zyskowności na poziomie grupy - uważa Andrzej Szymański, analityk DM BZ WBK.
M. Gromek już zapowiada, że jeśli Barlinek przejmie rumuńskiego producenta, zatrudniającego ponad tysiąc osób, to przeprowadzi głęboką restrukturyzację. - Jest to firma z nowoczesnym parkiem maszynowym, z doświadczoną załogą, ale z profilem nie do końca nam odpowiadającym - wskazuje.