Pełnomocnicy koncernu Vivendi (spiera się z Elektrimem o własność 48 proc. udziałów operatora komórkowego Ery) chcą, aby sąd upadłościowy wziął pod uwagę ich stanowisko, gdy będzie decydował, czy uchylić zabezpieczenia na majątku Elektrimu, które sami wywalczyli.
Domagają się, aby sędzia zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie, czy jeśli rozprawa w sprawie uchylenia zabezpieczeń odbędzie się bez udziału i wysłuchania Vivendi, to będzie to zgodne z Konstytucją RP. Prawnicy walczą w ten sposób o uczestnictwo w rozprawie i możliwość odwołania się od decyzji. Do wniosku Vivendi ustosunkował się tylko nadzorca Elektrimu. Wniósł o jego oddalenie: skoro koncern nie zgłosił wierzytelności, to nie może uczestniczyć w postępowaniu upadłościowym.