Wzrost cen energii jest nieunikniony, nawet przy dalszym zatwierdzaniu taryf przez Urząd Regulacji Energetyki - uważają członkowie PKPP Lewiatan.

- Przy obecnym poziomie cen, ich nieprzejrzystości będącej wynikiem konsolidacji pionowej branży, i zamieszaniu w regulacjach, banki nie chcą finansować inwestycji w energetyce: kapitałochłonnych i o długim okresie zwrotu - brzmi opinia Lewiatana. Co więcej, jego członkowie uważają, że z wydatkami wstrzymują się także branżowi inwestorzy zagraniczni, którzy nie mają problemów z sfinansowaniem i są zainteresowani polskim rynkiem, ale nie chcą zaakceptować każdego poziomu ryzyka. Poprawę przyniosłyby zmiany prawne i wzrost cen energii do poziomu gwarantującego odpowiednią stopę zwrotu na zainwestowanym kapitale.

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zadecydował ostatnio, że spółki obrotu będą musiały mu przedstawić do zatwierdzenia swoje cenniki na 2008 rok, które będą chciały przedstawić gospodarstwom domowym. URE zamierza chronić w ten sposób najmniejszych odbiorców przed gwałtownymi skokami opłat za energię elektryczną.

Zdaniem przedsiębiorców, działanie regulatora może narazić spółki obrotu na straty. - Przy utrzymaniu obecnej ceny energii elektrycznej dla odbiorcy końcowego, każde przeciętne gospodarstwo domowe byłoby subsydiowane przez sprzedawcę energii kwotą około 50 złotych rocznie - napisała wczoraj PKPP Lewiatan.

Jednak największym, zdaniem przedsiębiorców, zagrożeniem wynikającym z blokowania wzrostu cen jest zatrzymanie inwestycji w energetyce, które w ciągu kilku lat może oznaczać niedobór mocy wytwórczych i zdolności przesyłowych.