Reklama

Vivendi złożyło wierzytelność, ale nadzorca raczej zostanie

Francuski przeciwnik Elektrimu tu traci, a tam zyskuje. Sędzia-komisarz nie znalazł powodu, aby zwolnić nadzorcę spółki. Będzie chyba musiał liczyć się z Francuzami na piątkowej rozprawie

Publikacja: 19.12.2007 07:27

Law Debenture Trust, powiernik obligacji Elektrimu, wystąpił do sędziego nadzorującego postępowanie upadłościowe spółki niemal o to samo, czego domagały się Vivendi i Elektrim Telekomunikacja (firma zależna francuskiego koncernu).

LDT wniósł, aby ustalając wartość masy upadłościowej firmy, sąd nie brał pod uwagę trzech operacji: pożyczki, którą spółka Laris Investments udzieliła Elektrimowi w marcu 2007 r., przeniesienia akcji Rafako na Laris oraz podwyższenia kapitału Portu Praskiego, w efekcie którego udział Elektrimu w tej firmie spadł. Powiernik chce także, aby nadzorca Elektrimu Józef Syska ujawnił wyniki analiz tych operacji. Według powiernika, transakcje obejmujące elementy majątku firmy na rok przed ogłoszeniem jej upadłości powinny być nieważne. Powiernik dołączył do pisma także ilustrację powiązań kapitałowych w grupie Elektrimu. Podobną publikowaliśmy wcześniej w "Parkiecie". W niektórych miejscach brakowało nam wówczas informacji o procentowym zaangażowaniu podmiotów w innych spółkach.

Nadzorca zostaje

Niedawno informowaliśmy, że obligatariusze chcą złożyć wniosek o odsunięcie J. Syski z funkcji nadzorcy Elektrimu. Przytoczone pismo może być do tego wstępem. Można mieć jednak wątpliwości, czy działania obligatariuszy coś dadzą.

Wiarygodność i niezależność nadzorcy próbowali podważać pełnomocnicy Vivendi. Jak wynika z najnowszych decyzji sędziego-komisarza - bezskutecznie. Jak pisaliśmy, prawnicy francuskiego koncernu zarzucali nadzorcy wywieranie nacisków w rozmowie telefonicznej i poinformowali o tym sędziego-komisarza.

Reklama
Reklama

Nadzorca odpierał zarzuty twierdząc, że rozmowa z nimi dotyczyła dokumentów, które przesłali do niego w języku angielskim. Prosił, aby korespondencję przesyłać po polsku.

Sędzia-komisarz uznał, że należy zająć się pismem pełnomocników Vivendi z relacją telefonicznej rozmowy z nadzorcą. 14 grudnia stwierdził jednak "brak podstaw do podejmowania wobec nadzorcy sądowego z urzędu środków określonych w artykule 152 ust. 1 i art. 170 ust. 1 Prawa Upadłościowego i Naprawczego". Pierwszy z tych artykułów daje sędziemu-komisarzowi prawo zakazywania nadzorcy niektórych czynności i zwracania mu uwagi na uchybienia. Z kolei na podstawie drugiego wymienionego przepisu sędzia może nadzorcę odwołać. Wbrew oczekiwaniom prawników Vivendi, sędzia Tomasz Solak nie skorzystał z żadnej z tych możliwości.

Francuzi jednak

zgłosili wierzytelność

W aktach sądowych Elektrimu znaleźliśmy też inne pismo pełnomocników Vivendi. Poprosili sąd o informację, czy otrzymał drogą pocztową wysłane 4 grudnia zgłoszenie wierzytelności. Prośba przedstawicieli Francuzów oznacza, że do zgłoszenia wierzytelności jednak doszło. Potwierdziliśmy to w sądzie. Wierzytelność Vivendi nie była jeszcze wtedy zarejestrowana i nie znamy jej wysokości.

Zgłoszenie wierzytelności może sprawić, że Francuzi będą mogli aktywnie uczestniczyć w piątkowej rozprawie, na której sąd ma rozpatrzyć wniosek o zdjęcie zabezpieczeń z majątku Elektrimu, ustanowionych na rzecz Vivendi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama