Law Debenture Trust, powiernik obligacji Elektrimu, wystąpił do sędziego nadzorującego postępowanie upadłościowe spółki niemal o to samo, czego domagały się Vivendi i Elektrim Telekomunikacja (firma zależna francuskiego koncernu).
LDT wniósł, aby ustalając wartość masy upadłościowej firmy, sąd nie brał pod uwagę trzech operacji: pożyczki, którą spółka Laris Investments udzieliła Elektrimowi w marcu 2007 r., przeniesienia akcji Rafako na Laris oraz podwyższenia kapitału Portu Praskiego, w efekcie którego udział Elektrimu w tej firmie spadł. Powiernik chce także, aby nadzorca Elektrimu Józef Syska ujawnił wyniki analiz tych operacji. Według powiernika, transakcje obejmujące elementy majątku firmy na rok przed ogłoszeniem jej upadłości powinny być nieważne. Powiernik dołączył do pisma także ilustrację powiązań kapitałowych w grupie Elektrimu. Podobną publikowaliśmy wcześniej w "Parkiecie". W niektórych miejscach brakowało nam wówczas informacji o procentowym zaangażowaniu podmiotów w innych spółkach.
Nadzorca zostaje
Niedawno informowaliśmy, że obligatariusze chcą złożyć wniosek o odsunięcie J. Syski z funkcji nadzorcy Elektrimu. Przytoczone pismo może być do tego wstępem. Można mieć jednak wątpliwości, czy działania obligatariuszy coś dadzą.
Wiarygodność i niezależność nadzorcy próbowali podważać pełnomocnicy Vivendi. Jak wynika z najnowszych decyzji sędziego-komisarza - bezskutecznie. Jak pisaliśmy, prawnicy francuskiego koncernu zarzucali nadzorcy wywieranie nacisków w rozmowie telefonicznej i poinformowali o tym sędziego-komisarza.