Spotkanie ostatniej szansy, które odbyło się w czwartek wieczorem i o którym doniósł "Parkiet", przyniosło efekt. Prezes KGHM Krzysztof Skóra nie został odwołany przez radę nadzorczą. Oficjalnie rada nie podejmowała w piątek decyzji z powodów proceduralnych. Nieoficjalnie wiemy, że podczas czwartkowego spotkania prezes Skóra przekonywał członków rady, aby nie dokonywali żadnych zmian w zarządzie. Na rynku pojawiły się wcześniej pogłoski, że Ministerstwo Skarbu Państwa, które ma około 42 proc. akcji KGHM, jest gotowe zmienić cały zarząd z wyjątkiem wiceprezesa Stanisława Kota, który miałby sam zarządzać Polską Miedzią do czasu wyłonienia nowego szefa spółki.
Jednocześnie mówi się, że także MSP mogło zależeć na tym, aby rada się nie odbyła. Dlaczego? O planach ministerstwa dotyczących powołania na p.o. prezesa S. Kota, sam zainteresowany nie był wcześniej informowany. MSP chce dać mu więcej czasu na podjęcie decyzji.
Na początku piątkowych obrad przewodniczący rady nadzorczej Leszek Jakubów i jego zastępca Stanisław Potycz zgłosili zastrzeżenia co do sposobu zwołania posiedzenia rady. Jeden z jej członków miał zbyt późno otrzymać materiały informacyjne związane z posiedzeniem. Podobno stwierdzono także, że wniosek, dotyczący zmian w zarządzie, autorstwa m.in. zasiadającej w radzie Anny Mańk, został wniesiony nieprawidłowo, bo już po ogłoszeniu porządku obrad i tylko na tydzień przed planowanym posiedzeniem rady. Kolejne posiedzenie zwołano na drugą połowę stycznia 2008 r.
- Względy proceduralne to tylko pretekst - uważa Ryszard Zbrzyzny (SLD), szef największego związku zawodowego KGHM.
Argumentom prezesa Krzysztofa Skóry ulegli przewodniczący rady nadzorczej i jego zastępca. Zablokowali piątkowe posiedzenie rady, tłumacząc,