[b]Dlaczego w końcu 2008 r. wycofaliście się z wojny odsetkowej, przez co straciliście 2 mld zł depozytów?[/b]
Nigdy w niej nie uczestniczyliśmy.
[b]A promocja lokaty na 8 proc.? [/b]
Nasza oferta miała charakter sezonowej promocji, którą wprowadzamy co roku w tym samym czasie. Prawdziwa wojna depozytowa rozumiana jako oderwanie ceny lokat od poziomów wyznaczanych przez rynek międzybankowy rozpoczęła się na przełomie października i listopada 2008 roku. Naszym celem nie było nierozsądne prześciganie się na procenty. Chcemy być bankiem depozytowym, który zawsze – niezależnie od działań konkurencji – ma dobrą ofertę oszczędnościową. Najważniejsza jest konsekwencja – dobra oferta zarówno w dobrych, jak i złych czasach, a nie działania w panice. Banki, które teraz oferują najwyższe odsetki, zredukują oprocentowanie, kiedy sytuacja się poprawi. Nasza oferta pozostanie konkurencyjna. Ostatnie lata pokazują, że warto trzymać depozyty w solidnym banku, takim jak nasz.
[b]Tracicie przez to depozyty.[/b]
Straciliśmy część środków tych klientów, którzy traktują lokaty jako inwestycje i podążają za aktualnie najlepszą ofertą, a nie tych, którzy chcą się związać z bankiem na dłużej. Z punktu widzenia człowieka, który ma normalną, kilkuletnią perspektywę oszczędzania, wojna depozytowa to jedynie epizod.
[b]ING BSK powinien natomiast zyskać więcej niż inne banki na decyzjach Rady Polityki Pieniężnej. Taki jest chyba cel strategii polegającej na kupowaniu obligacji skarbowych w obliczu spadających stóp?[/b]
Tak. Ten efekt będzie teraz bardzo wyraźnie widoczny w naszych wynikach. Niestety, mamy również sporo euroobligacji polskiego rządu, na wycenie których w IV kwartale straciliśmy księgowo niemal 300 mln zł. W I kwartale 2009 r. przeklasyfikowaliśmy te papiery, dzięki czemu strata z IV kwartału nie będzie się pogłębiać. Jednak jeszcze w pierwszych miesiącach 2009 roku będziemy ponosić wymierny koszt większego ryzyka niewypłacalności naszego rządu. Podkreślam jeszcze raz, że takie są wymogi norm księgowych, a nie nasza ocena kondycji Polski.
[b] Zgodnie z niedawną uchwałą KNF do 1 lipca bieżącego roku będziecie musieli wycofać ze spółki matki ponad 4,5 mld zł złożonej tam lokaty. Co zrobicie z tymi pieniędzmi? Znów kupicie obligacje?[/b]
To jeden z wielu elementów zarządzania naszym bilansem. Możemy zrezygnować również z pożyczki repo, możemy także ograniczyć pożyczanie pieniędzy na rynku międzybankowym.
[b]Czyli – jak mówią złośliwi – nadal będziecie finansować dług Skarbu Państwa zamiast gospodarstw domowych i przedsiębiorców?[/b]
Potrzeba ogromnej złej woli i mało wiedzy, żeby tak mówić. Trzeba pamiętać, że bardzo niski współczynnik kredytów do depozytów wynika z nieuczestniczenia w tym, co w ostatnich latach było motorem napędowym sektora...
[b]...kredytach hipotecznych we frankach szwajcarskich.[/b]
Tak.
[b]Ale złamaliście się na chwilę.[/b]
To był błąd, który pokazuje, jak trudno pozostać normalnym, będąc pod naciskiem rynku. Przez lata mówiliśmy, że takie działanie jest niezgodne ze sztuką bankową. Teraz jest już oczywiste, że to był błąd, a my nadal jesteśmy odsądzani od czci i wiary jako ci, którzy nie finansują gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
[b]Tak jak w przypadku opcji walutowych? Co kwartał przy okazji prezentacji wyników chwaliliście się dochodami z tego tytułu. Ostatnio o tym nie mówiliście. Gdzie popełniliście błąd – Wy, ale i inne banki – na skutek którego przedsiębiorcy popadli w kłopoty?[/b]
Wszyscy popadliśmy w kłopoty. Zaskoczyła nas tak gwałtowna skala odwrócenia trendu na złotym. W ciągu paru tygodni waluta straciła wszystko, co zyskała przez ostatnie pięć lat. Dlatego przedsiębiorcy i banki mają kłopoty.
[b]A nie dlatego, że banki nie potrafiły wymieniać się informacjami na temat swoich klientów, co pozwoliło na zawieranie przez przedsiębiorców umów opcyjnych w kilku instytucjach?[/b]
Nie. Klienci są zobowiązani do udzielania informacji o zaangażowaniu w transakcje z innymi bankami. Niestety, niektórzy starali się zamienić opcje na źródło spekulacyjnych dochodów.
[b]Okłamywali Was.[/b]
To mocne słowa.
[b]Więc dlaczego ich za to nie pozywacie przed sądy?[/b]
W przypadku tych, stosunkowo nielicznych, klientów, karę wymierzył rynek. Dewaluacja złotego uderzyła w nich szczególnie mocno. Niestety, jej skala również odbiła się negatywnie na wielu innych firmach działających w sposób ostrożny.
[b]Wracając do popełnionych błędów...[/b]
Błędem była chęć przedsiębiorców do wykorzystania trendu, trwającego od lat, do wygenerowania dodatkowych dochodów.
[b]A bank im w tym nie pomagał, przekonując, że ten trend będzie trwał? Kiedy przedsiębiorcy zawierali umowy opcji, bank pokazywał im slajdy, na których prognozował dalszą aprecjację złotego.[/b]
Analitycy banku prezentują swoje poglądy, ale nie są to rekomendacje banku, co wyrażone jest w przekazywanych materiałach. Dla profesjonalnych klientów jest to oczywiste. Bank nie gwarantuje poziomu kursów, nie namawia również nikogo do wystawiania się na ryzyko jego zmian. Straty wynikają z decyzji władz spółek, które podejmowały ryzyko. Problem polega na tym, że niektóre z nich będą teraz podejmować działania, aby znaleźć winnego gdzie indziej i by nie zostać z tego tytułu rozliczonym.
[b]ING BSK także popełniał błędy?[/b]
Zrobiliśmy w tej sprawie szczegółowy audyt i na razie takich przypadków nie znaleźliśmy. Ale nie twierdzę, że ich nie było. We wszystkich sprawdzonych dotychczas transakcjach dochowane były procedury, które wbijają klientowi do głowy występowanie tego ryzyka.
[b]Na rynku mówi się o zwolnieniach dilerów z ING BSK.[/b]
Nie było takich przypadków.
[b]A czy ktoś z zarządu straci pracę z powodu problemu z opcjami?[/b]
My naprawdę nie widzimy w tym zakresie naruszeń. Nie składałem takich wniosków do rady nadzorczej, ale oczywiście to ona jest organem decydującym w sprawach zwalniania członków zarządu.
[b]235 mln zł odpisów z tym związanych to kwota niezamknięta?[/b]
To kwota na koniec roku związana z poziomem kursu euro, który wówczas obowiązywał. Ma pan więc odpowiedź na swoje pytanie na stole.
[b]Kolejne kilkaset milionów złotych odpisów? [/b]
Nie ma wątpliwości, że będą kolejne rezerwy, ale o kwotach będziemy mogli rozmawiać przy okazji publikacji danych finansowych.
[b]Jak idą negocjacje z przedsiębiorcami? Ile umów zostało zamienionych na kredyty?[/b]
To liczba znacząca.
[b]Połowa?[/b]
Nie, aż tyle nie. Nie chcemy jednak komentować naszych relacji z klientami.
[b]Firmy nie chcą z Wami negocjować po tym, jak politycy zapowiedzieli unieważnienie opcji?[/b]
W ten sposób wyrządzili ogromną szkodę. Nie można naruszać zasady nienaruszalności umów. Poważnym ludziom nie powinien przyjść do głowy pomysł, że podpisana umowa może nie być zrealizowana. Pomijam szczególne przypadki przewidziane przez prawo.
[b]Przyszedł do głowy wicepremierowi Pawlakowi.[/b]
Jeśli tworzy się atmosferę, że ta zasada może nie być realizowana, to do życia gospodarczego wprowadzamy element nieracjonalności. Ogromną szkodę wyrządziły działania medialne wokół tej sprawy. Tymczasem podmioty gospodarcze potrafią ze sobą pracować.
[b]Politycy przeszkodzili w negocjacjach?[/b]
Tak. Ale to chyba nikogo nie dziwi. Poziom absurdalności stwierdzeń, które w trakcie tej debaty padały, zaskoczył wszystkich bankowców. Jeśli będziemy prowadzić tę dyskusję dalej w ten sam sposób, to będziemy mieć kurs 7–8 zł za euro i setki spraw w arbitrażach międzynarodowych, a przez kolejnych kilka lat nikt nie będzie inwestował w Polsce. Gospodarka, tak jak całe dorosłe życie sprowadza się do odpowiedzialności za własne czyny.
[b]Proszę powiedzieć – kto obecnie pomaga firmom? Banki?[/b]
Tak, banki. Wiele innych stron wokół zaburza im poczucie rzeczywistości. Kiedyś mówiono: „jak to fantastycznie, że przedsiębiorstwa radzą sobie tak dobrze pomimo silnego złotego”. Tylko nikt wówczas nie zauważał, że te firmy broniły swoich interesów właśnie dzięki opcjom.
[b]Dziękuję za rozmowę. [/b]