Reklama

Czy miliardy z PZU pomogą uruchomić kredyty dla firm

PZU utworzy nową spółkę, która będzie udzielać gwarancji kredytowych bankom – taki pomysł pojawił się w kręgach rządowych. Prezes ubezpieczyciela widzi jego minusy, ale uważa, że kierunek jest słuszny

Publikacja: 18.05.2009 09:40

Czy warszawska siedziba grupy PZU będzie musiała wkrótce pomieścić jeszcze jedną spółkę?

Czy warszawska siedziba grupy PZU będzie musiała wkrótce pomieścić jeszcze jedną spółkę?

Foto: Archiwum

W kręgach rzą­do­wych po­ja­wił się po­mysł po­wo­ła­nia przez PZU spół­ki z ka­pi­ta­łem rzę­du 2–3 mld zł – być mo­że z udzia­łem PKO BP czy Ban­ku Go­spo­dar­stwa Kra­jo­we­go – któ­ra ofe­ro­wa­ła­by ubez­pie­cze­nia kre­dy­tu i gwa­ran­cje ubez­pie­cze­nio­we. To przy­nio­sło­by efekt w po­sta­ci wzro­stu po­da­ży kredy­tu. Jak wy­ni­ka z na­szych in­for­ma­cji, w pra­cach nad stworze­niem tej kon­cep­cji bra­li udział nie tyl­ko po­li­ty­cy, ale i fi­nan­si­ści, w tym je­den z by­łych pre­ze­sów ubez­pie­czy­cie­la.

[srodtytul]Firmy miałyby finansowanie[/srodtytul]

Analitycy, z którymi pomysł konsultowano, twierdzą, że potrzebne są instrumenty przełamujące awersję banków do ryzyka i wspierające zdolność do generowania kredytu w gospodarce. Nowa spółka PZU miałaby – po dokonaniu oceny procedur kredytowych danego banku – uruchomić gwarancje wobec kredytów dla firm o wartości od 0,3 mln zł do 20 mln zł. Gwarancje sięgałyby 50 proc. wysokości kredytu. Jeden bank mógłby zabezpieczyć portfel kredytów o wartości do 5 mld zł.

– Koszt roczny gwarancji powinien się mieścić w przedziale 50–80 pkt bazowych, w zależności od siły banku i oceny jego procedur kredytowych – tłumaczy osoba biorąca udział w pracach nad projektem. Gwarancje mogłyby sięgnąć 90 proc. wartości kredytu.

Po co proponuje się powołanie nowej spółki, skoro istnieje na przykład w pełni kontrolowany przez państwo Bank Gospodarstwa Krajowego? – Uruchomienie systemu gwarancji i poręczeń powinno nastąpić poza ociężałą strukturą tej instytucji – uważa nasz rozmówca.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Idea jest dobra...[/srodtytul]

Co o tej propozycji sądzą władze PZU? – Nikt nie przyszedł do mnie z takim pomysłem, nie znam więc szczegółów – mówi prezes ubezpieczyciela Andrzej Klesyk.

Szef PZU zwraca uwagę, że ograniczeniem jest czas potrzebny do uruchomienia projektu. – Od momentu podjęcia decyzji o realizacji pomysłu do startu spółki mógłby minąć rok, a nawet dwa lata. Najpierw na jej powstanie musiałby się zgodzić zarząd. Potem rada nadzorcza musiałaby wyrazić zgodę na powołanie spółki. Następnie podmiot musiałby zostać zarejestrowany. Konieczna byłaby też zgoda Komisji Nadzoru Finansowego na działalność w obszarze ubezpieczeń finansowych. Przez ten czas być może kłopoty z podażą kredytu mogłyby się skończyć – podkreśla szef PZU.

Prezes Klesyk przyznaje jednak, że zarząd myśli o tym, w jaki sposób PZU – które ma kilkanaście miliardów złotych nadwyżki kapitałowej – mogłoby zająć się taką działalnością. – Zastanawiamy się nad tym, by zwiększyć nasze zaangażowanie na rynku ubezpieczeń finansowych – mówi Klesyk.

Zapytany, czy gdyby Skarb Państwa (ma 56 proc. papierów) chciał, by PZU oferowało ubezpieczenia kredytów i gwarancje dla banków na warunkach niekomercyjnych, odpowiada: – Jest to absolutnie wykluczone. W akcjonariacie PZU, oprócz Skarbu Państwa, są mniejszościowi akcjonariusze, którzy mogliby w takim wypadku oskarżyć zarząd o działanie na szkodę spółki.

Propozycji nie chce komentować prezes Eureko Polska (ma 33 proc. akcji PZU) Michał Nastula. Uważa, że forum, na którym zgłasza się uwagi do planów zarządu związanych z rozwojem spółki, jest rada nadzorcza. – Nie chcielibyśmy komentować tego typu pomysłów publicznie. Zwłaszcza zanim będziemy mieli okazję wyrazić swoje zdanie w bezpośrednim spotkaniu z zarządem – dodaje.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Eks­per­ci ma­ją za­strze­że­nia[/srodtytul]

Analitycy domów maklerskich zgłaszają zastrzeżenia do pomysłu uruchomienia przez PZU nowej spółki.

– Sama idea zwiększania podaży kredytu jest dobra. Państwo nie może być bierne w czasie spowolnienia gospodarczego – mówi Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz Domu Maklerskiego Millennium. – Jednak jestem przeciwny temu, by zmuszało instytucje z udziałem kapitału prywatnego do tego rodzaju działań. Powinien się tym zająć, dajmy na to, BGK. A że jego struktura organizacyjna jest ociężała? No to trzeba zmienić tę strukturę. Myślę, że to byłoby prostsze i mniej ryzykowne, niż powoływanie nowej instytucji – dodaje.

Na prawa akcjonariuszy zwraca uwagę Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego. – Ubezpieczenia kredytu musiałyby być oferowane przez nową spółkę po cenie rynkowej, która zapewniałaby jej przyzwoity zwrot z kapitału. Gdyby było inaczej, oznaczałoby to subsydiowanie właścicieli banków przez PZU. Nie byłoby to uczciwe wobec mniejszościowych akcjonariuszy ubezpieczyciela – przekonuje Powierża.

Co dzieje się z programem gwarancji, który ma się opierać na Banku Gospodarstwa Krajowego? Wbrew planom, w ubiegłym tygodniu rząd nie przyjął rozporządzenia, które było niezbędne do tego, by zaczął on funkcjonować. Nieoficjalnie wiadomo, że treść rozporządzenia wzbudziła kontrowersje. Projekt zakłada, że BGK na własny rachunek będzie mógł udzielać poręczeń do 10 mln euro (do 30 mln euro na rachunek Skarbu Państwa).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama