Wczoraj, podobnie jak w poniedziałek, ceny akcji rosły jak na drożdżach i w pewnym momencie WIG20 zyskiwał przeszło 3 proc. Jednak końcówka sesji była nieco słabsza.
WIG20 we wtorek po raz drugi w ciągu dziewięciu sesji przebił poziom 1900 pkt i znalazł się najwyżej od początku stycznia. Równie dobrze spisywał się szerszy wskaźnik – WIG, osiągając poziom najwyższy od października ub.r.Indeksy zachowywały się tak dobrze pod wpływem doniesień z zagranicy. Zaskoczeniem w Niemczech okazał się bardzo wysoki odczyt wskaźnika ZEW, obrazującego zaufanie inwestorów i analityków do tamtejszej gospodarki – notabene naszego najważniejszego partnera handlowego.
Dodatkowo światowe rynki obiegły doniesienia o przygotowaniach dużych amerykańskich banków, m.in. Goldman Sachsa i JPMorgana Chase, do rychłej spłaty pożyczek otrzymanych od rządu w ramach tzw. programu wykupu kłopotliwych aktywów (TARP). Gotowość do wyłożenia wielomiliardowych kwot (dla przykładu, JPMorgan pożyczył od rządu aż 25 mld USD) świadczy o poprawiającej się kondycji wiodących banków. A ponadto zaczynają one odzyskiwać do siebie zaufanie, czego przejawem są szybko spadające stawki dolarowego LIBOR-u, czyli kosztów kredytów na rynku międzybankowym. Są to bardzo pozytywne sygnały, zwłaszcza jeśli pamięta się, że to branża finansowa była motorem odbicia na giełdach.
Końcówka wczorajszej sesji przyniosła jednak wyhamowanie zwyżek, które dość pokaźne były także i na innych parkietach (praski PX zyskiwał w pewnym momencie ponad 4 proc., rynki zachodnie szły w górę o około 2 proc.). Notowania spadły pod wpływem wieści z USA, gdzie liczba rozpoczętych inwestycji w budownictwie mieszkaniowym zmniejszyła się w kwietniu aż o 12,8 proc. i osiągnęła poziom najniższy w historii. Na tak złe dane, wskazujące że na odrodzenie na rynku nieruchomości w USA (który był przecież źródłem całego kryzysu) wciąż trzeba jeszcze poczekać, rynki nie były przygotowane. W rezultacie od spadków rozpoczęły się notowania akcji na giełdach nowojorskich.
Bariera 1900 pkt w przypadku WIG20 ma nie tylko charakter psychologiczny. Nieco powyżej niej – mniej więcej na poziomie 1920 pkt – znajduje się opór wyznaczony przez tegoroczne maksimum z początku stycznia, którego ewentualne przebicie mogłoby otworzyć drogę do dalszych zwyżek. Na to liczą byki, które mogą kupować akcje, mimo najsłabszych nawet rekomendacji. Ale tylko pod warunkiem, że będzie to uzasadnione zachowaniem innych rynków na świecie.