Dwa miesiące temu „Parkiet” jako pierwszy napisał o planach Ministerstwa Gospodarki, które chce zdjąć z firm paliwowych, obowiązek gromadzenia zapasów ropy naftowej. Ten obowiązek, w myśl nowych przepisów, nad którymi pracuje właśnie resort, miałaby przejąć specjalna agenda rządowa. Jak wynika z ministerialnych założeń, skupiłaby ona z rynku, czyli głównie od Orlenu i Grupy Lotos, istniejące już zapasy ropy naftowej. Spółki mogłyby wtedy liczyć na jednorazowy, ale za to ogromny zastrzyk gotówki, ponieważ wartość zgromadzonych przez nie rezerw ropy naftowej szacowana jest na ponad 5 mld zł.
[srodtytul]Ministerstwo pracuje[/srodtytul]
Informacje „Parkietu” potwierdzali wysocy urzędnicy państwowi z wicepremierem i ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem na czele. Krzysztof Żuk, wiceszef MSP, mówił, że kwestia zostanie rozstrzygnięta jeszcze w tym roku. Wszystkie te informacje wywołały na rynku prawdziwą euforię. Akcje obu naszych firm paliwowych podrożały w ciągu jednej sesji po około 14 proc. W marcu resort gospodarki zakładał, że projekt odpowiednich zmian legislacyjnych przedstawi już w czerwcu.
Na jakim etapie są prace? W biurze prasowym ministerstwa dowiedzieliśmy się, że Departament Ropy i Gazu prowadzi prace „nad wypracowaniem istotnych elementów nowego systemu zapasów”. Między innymi na ich podstawie powstaną założenia do ustawy o finansowaniu zapasów ropy i paliw płynnych, na podstawie których rozpoczną się prace legislacyjne.
[srodtytul]Wykup trochę potrwa[/srodtytul]