Jeśli wcześniej kupował akcje na giełdzie, sprawa jest prosta: nie może zaoferować mniej, niż wówczas płacił. Gorzej, gdy wezwanie ogłasza dlatego, że przejął firmę (często jest to specjalny wehikuł inwestycyjny), która zgromadziła akcje interesującej go spółki. Co wtedy? Prawnicy są podzieleni. A praktyka jest niekorzystna dla drobnych inwestorów.
Pokazuje to niedawny przykład Torfarmu, który ogłosił wezwanie na akcje Prospera. Najpierw jednak kupił od głównych udziałowców spółkę Oktogon Investment będącą właścicielem dużego pakietu Prospera. Torfarm ogłosił wezwanie z ceną 8,34 zł. Szkopuł w tym, że Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych oszacowało, iż za każdą akcję Prospera „schowaną” w Oktogonie zapłacił dużo więcej, bo ponad 23 zł.
Rozstrzygnięcie kwestii ceny jest jedną z najbardziej oczekiwanych zmian w przepisach dotyczących publicznych wezwań – wynika ze słów rzecznika Komisji Nadzoru Finansowego Łukasza Dajnowicza.Wczoraj odbyło się spotkanie konsultacyjne KNF z przedstawicielami organizacji skupiających uczestników rynku kapitałowego w sprawie proponowanej nowelizacji ustawy o ofercie publicznej zawierającej przepisy dotyczące wezwań.
– Uważamy, że wartość papierów kupionych pośrednio – poprzez przejęcie jakiegoś wehikułu – musi być uwzględniana przy ustalaniu ceny w wezwaniu – twierdzi Piotr Cieślak, wiceprezes SII. Jego zdaniem dobrym rozwiązaniem w takim przypadku mogłoby być ustanowienie obowiązku podawania wartości transakcji zakupu wehikułu inwestycyjnego z rozbiciem na akcje giełdowej spółki oraz pozostałe aktywa tego wehikułu. Takie wyceny miałyby być weryfikowane przez biegłego, ale także przez Komisję Nadzoru Finansowego, i być podstawą do ustalania ceny w wezwaniu.
[ramka][b]Propozycje zmian[/b]