Reklama

Impulsy cenowe przychodzą z zagranicy

pytania do... Ryszarda Trepczyńskiego, wiceprezesa i dyrektora komitetu inwestycyjnego Pioneer Pekao Investment Management

Publikacja: 31.08.2010 07:53

Impulsy cenowe przychodzą z zagranicy

Foto: GG Parkiet, Andrzej Cynka A.C. Andrzej Cynka

[b]Czy w świetle dobrych danych o PKB i większego w związku z tym prawdopodobieństwa podwyżek stóp procentowych ceny obligacji mogą już tylko spadać?[/b]

Nie sądzę, aby to było możliwe. Zauważmy, że polskie papiery zachowują dość wysoki spread w stosunku do obligacji niemieckich. Trudno więc mówić o przewartościowaniu, zwłaszcza w segmencie średnich i długich terminów wykupu. W większości wypadków wycena obligacji zależy od sytuacji na świecie. Ewentualnej reakcji i spadku wartości spodziewałbym się w segmencie krótkoterminowych papierów – to one są bowiem najbardziej podatne na decyzje Rady Polityki Pieniężnej.

[b]Jak sytuacja na światowych rynkach będzie wpływała na wyceny polskich obligacji skarbowych?[/b]

Prędzej czy później Polska będzie naturalną alternatywą z jednej strony dla krajów, które borykają się z kryzysem fiskalnym (jak chociażby Grecja czy Hiszpania), a z drugiej dla krajów określanych jako bezpieczna przystań – czyli Niemcy i USA. Jesteśmy gdzieś między nimi, co powoduje, że kapitał powinien do nas napływać, szukając wyższych stóp zwrotu, przy zachowaniu określonego poziomu bezpieczeństwa.

[b]Czy ceny polskiego długu mogą zatem jeszcze rosnąć?[/b]

Reklama
Reklama

Trudno tego oczekiwać, mając na uwadze tylko lokalnych inwestorów – którzy uzupełnili już portfele. Impulsy cenowe przychodzą z zagranicy. To właśnie nowi inwestorzy są kluczowi dla dalszego rozwoju rynku.

[b]Wszystko opiera się na prawie popytu i podaży...[/b]

...i taka jest prawidłowość rynku. Wydaje się, że duża część dilerów nie wierzyła, że ceny mogą jeszcze wzrosnąć – nie otworzyli długich pozycji albo wręcz obstawiali spadek cen. W takiej sytuacji gwałtowne zmiany były możliwe, a lokalne bankowe deski tradingowe mogły ponieść straty.

[b]Polacy powinni jeszcze wybierać fundusze dłużne?[/b]

Wszystko jest kwestią wyborów. Poziomy rentowności nadal pozwalają osiągnąć wynik lepszy niż na lokacie. Sytuacja na rynku akcji nie jest też na tyle jednoznaczna, że można śmiało lokować środki na giełdzie.

[ramka]Po porannej publikacji danych o polskim PKB w II kwartale – wyższych, niż oczekiwał rynek – ceny rządowych obligacji nieznacznie spadły. Obrazuje to wzrost rentowności o około 2 punkty bazowe oraz kontraktów FRA o około 3–4 punkty bazowe. Bez większych zmian kwotowane były za to obligacje dziesięcioletnie. Spadek cen papierów odzwierciedla oczekiwanie inwestorów na szybszą podwyżkę stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Taki ruch jest zwykle niekorzystny dla posiadaczy serii krótszych obligacji.Mimo to Ministerstwo Finansów nie miało wczoraj problemu ze znalezieniem chętnych na roczne bony skarbowe. Na aukcji resort sprzedał papiery za 550,7 mln zł, wobec planowanej podaży na poziomie 500–700 mln zł. Popyt sięgnął 2,6 mld zł, a średnia rentowność wyniosła 3,939 proc. [/ramka]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama