Głównym celem jest zwiększenie obrotów na Treasury BondSpot Poland – międzybankowej elektronicznej platformie handlu papierami skarbowymi. We wrześniu obroty były rekordowe i wyniosły 48,6 mld zł. Jednym z powodów jest to, że był to ostatni miesiąc, w którym banki rywalizowały o status dilera skarbowych papierów wartościowych na 2011 r. Umożliwia on zakup nowych emisji Skarbu Państwa na przetargach. Aktywność na TBS jest istotnym kryterium.
Władzom spółki zależy jednak przede wszystkim na zwiększeniu udziału TBS w obrotach na całym rynku długu (obecnie odsetek ten sięga 16 proc., reszta to głównie dwustronne transakcje między bankami). – Widzimy potencjał do wzrostu obrotów, zważywszy na zainteresowanie polskim rynkiem długu. Dlatego do handlu na TBS chcemy zachęcać kolejne podmioty – mówi Jacek Fotek, prezes BondSpot.
Obecnie na TBS działa 23 tzw. market makerów (instytucje wystawiające zlecenia kupna i sprzedaży) i ośmiu market takerów (instytucje zlecające tylko kupno lub sprzedaż). Przejrzystość rynku zwiększyć ma również publikacja indeksu obligacji skarbowych, którego wartość ma być wyliczana dwa razy dziennie. Publikacja ta rozpocznie się w roku 2011.
Władze BondSpot liczą na rozpowszechnienie transakcji repo. – Na zachodnich rynkach zastaw papierów wykorzystywany jest powszechnie jako forma krótkoterminowego zasilenia w gotówkę. Ostatni kryzys pokazał, że przy ograniczaniu limitów zaangażowania w transakcjach między bankami repo może zastąpić sprzedaż papierów i transakcje depozytowe. W Polsce na razie mamy nadpłynność sektora, ale sytuacja wróci przecież do równowagi – tłumaczy Jacek Fotek.
BondSpot zamierza dalej rozwijać także hurtowe segmenty rynku Catalyst, na którym notowane są papiery dłużne firm i samorządów. Priorytetem BondSpot jest doprowadzenie do sytuacji, w której dilerzy bankowi będą mogli składać zlecenia na Catalyst bezpośrednio. Obecnie te instytucje, które mają w swoich strukturach biura maklerskie, muszą korzystać z ich pośrednictwa. – Dla dilerów jest to często nie do zaakceptowania, bo wymaga wielu kosztownych i żmudnych dostosowań – wyjaśnia Jacek Fotek. Problemu tego nie mają banki, których domy maklerskie są wydzielonymi spółkami.