Reklama

Widzimy okazje inwestycyjne, ale problemem są wysokie wyceny

Z Piotrem Czapskim, partnerem w EQT Partners, rozmawia Natalia Chudzyńska-Stępień

Publikacja: 08.11.2010 00:56

Widzimy okazje inwestycyjne, ale problemem są wysokie wyceny

Foto: Fotorzepa

[b]Pod koniec 2009 r. EQT Partners kupił HTL-Strefa. Od tamtej pory nie dokonaliście państwo żadnej inwestycji na polskim rynku. Dlaczego? [/b]

Widzimy kilka interesujących nas spółek na rynku polskim, w tym również na giełdzie. Jednak problemem są wciąż wysokie wyceny, zwłaszcza w porównaniu z Europą Zachodnią. To efekt oczywiście łagodnego przejścia polskiej gospodarki przez globalny kryzys, co przyciągnęło na ten rynek wiele funduszy private equity. A duża konkurencja napędza cenę. Nie chcieliśmy przepłacać. Tymczasem zainwestowaliśmy w dwie spółki skandynawskie i jedną niemiecką.

[b]Mówi pan, że widzi kilka interesujących spółek na warszawskiej GPW. Czy trwają jakieś zaawansowane rozmowy z którąś z nich?[/b]

Nie mogę powiedzieć nic na ten temat. Mogę jedynie wskazać, że biorąc pod uwagę kryterium wielkości, przyglądamy się spółkom z sWIG80. Interesuje nas przejęcie pakietu kontrolnego i w wypadku spółek giełdowych całkowite wycofanie danej firmy z giełdy. Inwestujemy co najmniej 100 mln euro. Dodam, że nie interesują nas spółki budowlane, nieruchomościowe, zajmujące się ropą czy gazem.

[b]Która branża jest najbardziej atrakcyjna dla dzisiejszych inwestycji funduszy private equity w Polsce i naszym regionie? Ostatnie inwestycje EQT Partners w Europie Środkowo-Wschodniej to głównie branża telekomunikacyjna i medyczna.[/b]

Reklama
Reklama

Atrakcyjność branży w oczach różnych funduszy zależy od ich profilu działalności. My jesteśmy nastawieni na wzrost wartości spółki. Część funduszy nastawia się bardziej na optymalizację kosztów i restrukturyzację. Sektor telekomunikacyjny nie jest już dla nas tak atrakcyjny jak kilka lat temu. Wartość operatorów komórkowych rośnie teraz 0–2 proc. rocznie, a nie o 15 proc., jak to bywało wcześniej. Natomiast sektor medyczny traktujemy jak najbardziej jako silnie wzrostowy. Interesujące są też dla nas spółki z obszaru dóbr konsumenckich. Szczególnie w Polsce ta branża nie jest jeszcze skonsolidowana. Można kupować lokalne firmy, potem łączyć je z innymi albo wychodzić z ich działalnością na rynki zagraniczne. Ile kapitału ma teraz EQT Partners do zainwestowania m.in. w Polsce?W funduszu, który inwestuje w Europie Środkowo-Wschodniej oraz w Niemczech, Austrii oraz Skandynawii, mamy kilkaset milionów euro wolnych środków. Jeżeli dodać do tego finansowanie kredytem, mamy do wydania grubo ponad miliard euro.

[b]Do kiedy pana fundusz ma wydać pieniądze?[/b]

Fundusz został zebrany w 2006 r. z założeniem na 5–6 lat. A więc mamy czas co najmniej do końca 2011 roku.

[b]Kto jest inwestorem funduszu? Jakiego rodzaju podmioty?[/b]

Inwestorami funduszu są zarówno instytucje finansowe, jak i osoby prywatne z całego świata. Mocno reprezentowane są fundusze emerytalne, np. ze Stanów Zjednoczonych.

[b]Co się zmieniło w HTL-Strefa, medycznej spółce, w którą zainwestowaliście pod koniec 2009 r., przez ostatni rok? Jak zmieniły się wyniki finansowe?[/b]

Reklama
Reklama

Dużej zmiany dokonaliśmy w kwestii ładu korporacyjnego. Spółka jest inaczej zarządzana. Obecnie w radzie nadzorczej zamiast samych ekonomistów i prawników są osoby z EQT Partners oraz trzy osoby z branży medycznej. Na przykład w radzie nadzorczej HTL-Strefy zasiada Heino von Prądzyński, były szef światowego koncernu Roche. Dzięki tym zmianom możliwa jest dyskusja strategiczna między zarządem i radą nadzorczą oraz wspieranie firmy w dalszym rozwoju. Powstała strategia rozwoju firmy na najbliższe lata, czego wcześniej brakowało. Nie chcę komentować wyników finansowych – m.in. dlatego chętnie całkowicie wycofujemy spółki z giełdy, żeby nie skupiać się na wynikach kwartalnych. Mogę jedynie powiedzieć, że oczekujemy, iż zysk netto i EBITDA w całym bieżącym roku będą wyraźnie lepsze niż w 2009 r. Nasz cel to podwojenie, a nawet potrojenie wartości spółki w ciągu czterech–pięciu lat inwestycji.

[b]Czy może się to odbyć przez przejęcia?[/b]

Nie wykluczamy takiego scenariusza. Jednak spółki do przejęcia szukalibyśmy raczej na zagranicznych rynkach. W Polsce nie ma podobnych firm. [b]Który sposób na wychodzenie ze spółek, w tym polskich, jest w dzisiejszych warunkach rynkowych najkorzystniejszy dla funduszy private equity? Mówiliśmy na początku o wysokich wycenach na giełdzie, szczególnie warszawskiej. Jednak zauważamy niewiele przypadków wychodzenia z inwestycji w ogóle, w tym tą drogą…[/b]

Giełda, szczególnie warszawska, jest teraz rzeczywiście bardzo atrakcyjna dla wychodzenia z inwestycji. Spodziewam się, że wkrótce kilka tego typu transakcji się pojawi. Z moich rozmów z przedstawicielami innych funduszy wynika, że wyjście przez giełdę jest rozpatrywane przez nich albo jako opcja nr 1, albo jako zapasowa – obok sprzedaży spółki innemu funduszowi. Plan sprzedaży inwestorowi strategicznemu to dziś rzadkość.

[b]Dlaczego?[/b]

To właściwie naturalna kolej cyklu koniunkturalnego. Inwestorzy strategiczni często nie mają teraz środków na przejęcia. Z giełdą jest jednak jeden problem: przygotowanie do debiutu trwa kilka miesięcy. A w takiej perspektywie nie ma pewności co do utrzymania się dobrej koniunktury na rynku akcji.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama