[ramka][b]Grzegorz Łętocha, szef departamentu zarządzania aktywami w BPH TFI[/b]
Ewentualne zawieszenie lub ograniczenie składek przekazywanych do OFE będzie miało jednoznacznie negatywny wpływ na rynek kapitałowy w Polsce. Obecnie OFE inwestują rocznie na rynku akcji ok. 6-8 mld zł nowego kapitału. Obecność OFE przez wiele lat ułatwiała wzrost rynku kapitałowego i stopniowe osiąganie jego dojrzałości. OFE, jako duży i relatywnie najbardziej stabilny inwestor, wpływają też na obniżenie ogólnej zmienności cen akcji (zwłaszcza względem innych rynków) i wzrost płynności, co redukuje premię za ryzyko i koszt kapitału, zwiększając efektywność jego alokacji. Brak napływu składek do OFE oznaczałby trwałe obniżenie popytu na polskie akcje, którego raczej nie zrekompensują TFI ani inwestorzy zagraniczni. Spowodowałoby to trudności z uzyskaniem dobrych cen w ofertach publicznych i utrudniło sprzedaż znacznych pakietów akcji prywatyzowanych spółek. Bez udziału OFE warszawska giełda nie będzie w stanie rozwijać się w dotychczasowym tempie ani przyciągać tak wielu nowych spółek, w tym zagranicznych. Oczekiwałbym też wzrostu zmienności cen i spadku płynności, co jest niekorzystne dla inwestorów. Osłabienie OFE nie pozostanie bez wpływu na zainteresowanie rynkiem akcji i tempo rozwoju polskich spółek w długim okresie. [/ramka]
[ramka][b]Marcin Materna, CFA Dyrektor Departamentu Analiz Millennium Dom Maklerski SA[/b]
Biorąc pod uwagę, że obecnie kupującymi na rynku IPO są praktycznie tylko OFE (netto - akcyjne TFI przy braku napływów, z czym mamy do czynienia w 2010, muszą pozbywać się innych akcji z portfela, żeby kupić IPO, a akcje te odkupują głownie OFE), to rynek IPO przy założeniu zamrożenia dopływów gotówkowych do OFE może praktycznie zostać zamrożony (mówimy szczególnie o małych i średnich spółkach). Obniżenie czy zamrożenie składki i transferu do OFE będzie skutkować zmniejszeniem się płynności na giełdzie (zapomnijmy wtedy o mocarstwowych planach GPW, ogłaszanych przy raptem miesiąc temu zakończonej prywatyzacji). Jeśli do tego dołożymy zwiększenie możliwości inwestycji zagranicznych, to rola GPW w regionie z pewnością spadnie, razem z jej odpornością na kryzysy na rynku finansowym (która jest stosunkowo duża właśnie dzięki zakupom OFE).
Agresywność funduszy raczej nie wzrośnie, bo już w obecnym systemie nie mają one zbyt wielkich bodźców do osiągania lepszych niż konkurencja rezultatów (ograniczenie maksymalnego wynagrodzenia), jedynie możliwe są duże kary w przypadku wpadki. Co więcej - zwiększenie ekspozycji na ryzyko giełdowe i wywołane tym straty przy kolejnym tąpnięciu koniunktury postawi je ponownie w roli wdzięcznego chłopca do bicia, winnego całego zamieszania z finansami publicznymi, niskimi emeryturami itp. i wystawi na ataki rządów, porównujących rentowność obligacji z zyskami z jednostki akurat w słabszym roku (zysków tegorocznych, co ciekawe, nikt obecnie nie porównuje). I - jako że najprawdopodobniej także wtedy pilnie będą potrzebne pieniądze do załatania dziury budżetowej (bo np. KRUS czy inne bolączki nie zostaną wyprostowane) pojawią się głosy żeby zabrać środki z OFE i włączyć do państwowych finansów, bo przecież "trzeba działać tu i teraz" czy „skoro w 2010 roku powiedziało się A (zamrożenie składek), nie bójmy się powiedzieć B (całkowity demontaż)”.