NBP ogranicza administrowanie rynkiem

NBP rozpoczął proces wycofywania się z sesji fixingowej. Na razie od 15 grudnia ograniczy detaliczny charakter wielu ofert, a także możliwość wykorzystywania czasu składania ofert przez banki komercyjne do dyskontowania wahań kursów na rynkach międzynarodowych.Zmiany zasad organizowania sesji fixingowych zostały zapowiedziane w średniookresowej strategii polityki pieniężnej do 2003 r. Jak zapowiada Krzysztof Majczuk, dyrektor Departamentu Operacji Zagranicznych NBP, cena kupna i sprzedaży zostanie zróżnicowana o +/-0,003 zł w stosunku do kursu średniego. Zostanie zniesiona występująca obecnie dowolność cen i liczby składanych przez banki ofert; obie wartości będą limitowane. - Detaliczne oferty powinny być kierowane na rynek międzybankowy, dlatego wzrośnie minimalna kwota oferty - stwierdził K. Majczuk. Od 15 grudnia do 31 grudnia będzie to 5 mln USD lub 10 mln DM, a od początku przyszłego roku - 5 mln euro lub 5 mln USD. Krótszy będzie czas uczestnictwa w sesji - do tej pory bowiem była ona wykorzystywana do dyskontowania wahań kursów na rynkach międzynarodowych. Członek RPP Bogusław Grabowski uważa, że te ograniczenia spowodują, że z sesji fixingowej będą korzystały tylko banki, rzeczywiście domykające swoje pozycje walutowe. - Rynek w znacznym stopniu jest administrowany transakcjami z bankiem centralnym - teraz cena waluty będzie bardziej rynkowa - stwierdził.W połowie roku zadłużenie zagraniczne firm krajowych przekroczyło 12 mld USD. B. Grabowski podkreślił jednak, że 5,8 mld USD to były pożyczki podporządkowane od głównych udziałowców - traktowane jako bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Na koniec ub.r. zadłużenie przedsiębiorstw za granicą wynosiło ok. 10 mld USD, a pożyczki 6-6,5 mld USD.Zdaniem Grzegorza Wójtowicza, po środowej redukcji stóp procentowych NBP można się spodziewać szybkiej reakcji banków komercyjnych. - Będą one chciały do końca roku uporządkować swoje cenniki depozytów i kredytów - stwierdził, podkreślając jednak, że efektów decyzji RPP można się spodziewać przez kilka najbliższych miesięcy. Dodał, że jeśli w przypadku depozytów zmiana oprocentowania może nastąpić niemal automatycznie, to inaczej jest przy cenie kredytów. G. Wójtowicz uważa jednak, że część banków obniży je szybko, walcząc o klientów - choćby kredytami świątecznymi.

PRZEMYSŁAW SZUBAŃSKI