Pracowity sylwester bankowców
W ciągu minionego długiego weekendu w londyńskim City odbywały się wielkie manewry. 50 tysięcy bankowców od sylwestrowej nocy zasiadło do komputerów, żeby przygotować swoje firmy do prowadzenia od poniedziałku obrotów w euro. Musieli przeliczyć na euro obligacje rządowe na ponad dwa biliony dolarów, 460 miliardów dolarów wkładów i akcje 20 tysięcy spółek.Koszty łączące się z tą operację w jednym tylko globalnym banku inwestycyjnym - Merrill Lynch, ocenia się na 80 mln dolarów, a nakład pracy na 700 tysięcy roboczogodzin - co oczywiście oznacza, że nie przystąpiono do niej dopiero w sylwestra. W istocie zabrano się za to półtora roku temu. Zwykle puste w Nowy Rok ulice City tętniły przez parę ostatnich dni życiem. Po to żeby ułatwić owym dziesiątkom bankowców i personelu pomocniczego dostanie się do pracy, Corporation of London, czyli władze City, opłaciły kursowanie jednej z linii metra i wyjątkowo pozwoliły na całym terenie dzielnicy parkować za darmo. Banki wykupiły też dla swoich pracowników tysiące pokoi hotelowych.Purytanizmem wyróżnił się Salomon Smith Barney. Zasłynął z tego, że jego kadrowcy, deklarując skądinąd pełne zaufanie do swojego personelu, zażądali, aby w wynajętych dla niego pokojach hotelowych opróżnić minibary z alkoholu Na drugim krańcu znalazł się aranżer pierwszych polskich euroobligacji - JP Morgan, który fundował swoim pracownikom szampana. Na pełnych obrotach pracowała też bankowa gastronomia. HSBC serwował trzy posiłki dziennie, zaś w Chase Manhattan podawano śniadanie, lunch i dwie gorące kolacje - o 18.30 i o 2.00 rano. W Greenwith NatWest posiłki roznoszono na sali operacyjnej banku bezpośrednio do stanowisk pracy, aby nikt nie musiał odrywać się od komputera. Wyjątkowo spartańsko został potraktowany personel Commerzbanku, który musiał obejść się własnymi kanapkami oraz kawą i herbatą z automatu.By wyżywić tych, którzy zdecydowali się odejść od komputera, wyjątkowo były otwarte restauracje i puby, z których jeden uczynił to o tej porze roku pierwszy raz od 258 lat. Podjęto wielki wysiłek, a wiele osób nie zmrużyło oka co najmniej przez dwie doby.Czy ich praca przyniesie jednak pożądane rezultaty? Instalująca systemy informatyczne w City wielka firma komputerowa - Cap Gemini twierdzi, że w ciągu tego tygodnia z powodu niedopracowania programów, nie dojdzie do skutku 40% transakcji w euro i ostrzega, że do uporania się z błędami zabraknie informatyków. Bank Anglii ostrzegł instytucje finansowe, że rezerwy personelu do poprawiania "na piechotę" błędów, jakie poczynią komputery, powinny utrzymywać one nie tylko przez kilka pierwszych dni 1999 r., ale przez tygodnie i miesiące. Traktując owe ostrzeżenie na serio, Citibank, w którym w ciągu weekendu pracowało 2500 osób, postanowił utrzymać całodobowe dyżury przez cały tydzień, po czym dopiero podejmie decyzję, co dalej. Na wszelki wypadek jednak w styczniu i w lutym wstrzymano wszelkie urlopy.
MARIUSZ KUKLIŃSKI
(Londyn)