Okiem spekulanta
Niedawno PZU chwalił się swoimi zyskami w 1998 roku. Firma zarobiła 289,7 mln zł, spełniła także wymogi ustawy ubezpieczeniowej. PZU jest nie tylko największym polskim asekuratorem - zalicza się także, wraz z podmiotem zależnym PZU-Życie, do największych inwestorów instytucjonalnych na naszej giełdzie.Znaczną część posiadanych walorów PZU kupił właśnie w tak udanym 1998 roku. Można jednak wątpić, czy inwestycje na giełdzie wpłynęły dodatnio na ogólny wynik finansowy. Firma przeprowadziła kilka spektakularnych zakupów akcji, za moment transakcji wybierając sobie pierwszą połowę zeszłego roku. Skutki tych działań można określić jako opłakane. Służę przykładami. W połowie kwietnia PZU poinformował, że posiada ponad 383 tys. akcji Jelfy, których giełdowa wartość przekraczała 38 mln zł. Kilkanaście sesji później walory Jelfy pogrążyły się w silnym trendzie spadkowym, którego nie udało się zakończyć do dziś. W rezultacie papiery w posiadaniu PZU są dziś wyceniane przez rynek na niecałe 14 mln zł. Nieco wcześniej, bo na początku marca, ubezpieczyciel pochwalił się posiadaniem akcji Mostostalu Export, których wartość na giełdzie wynosiła 26 mln zł. Obecnie te same walory można by sprzedać na parkiecie ledwie za 7 mln zł. Zysków nie przyniosły PZU także inwestycje w akcje Relpolu, Oceanu, Wawelu, Novity czy Unimilu. Ja wiem, że to wszystko są inwestycje długoterminowe (udział w Oceanie spadł już poniżej 5%) i mają przynieść profity w przyszłości. Tylko nie ma żadnej gwarancji, że firma wybierze dobry moment do sprzedaży - o czym może świadczyć choćby przykład Novity. O posiadaniu znacznego pakietu akcji tej spółki PZU poinformował w maju ub.r. (kurs giełdowy 7 zł), a o zejściu poniżej progu 5% - w marcu br. (kurs giełdowy 3,15 zł). Najniższe w historii notowania Novity to 2,8 zł. W połowie maja walorami Novity handlowano już po 5 zł.Czy zatem PZU nie odnosi na giełdzie żadnych sukcesów, a jego pojawienie się w zestawieniu największych akcjonariuszy oznacza znaczną przecenę akcji? Zazwyczaj tak, ale nie zawsze. W 1998 roku firma regularnie skupowała akcje Okocimia, aby później odsprzedać je Calsbergowi. Efekt - około 40 mln zysku brutto. Asekurator asystował także w walce o Animex, odsprzedając zwycięzcy, amerykańskiej firmie Smithfield Foods, swój pakiet akcji. Zarobek można szacować na ok. 9 mln zł. Teraz przed PZU pojawiła się kolejna szansa na osiągnięcie zysku: trwa właśnie rywalizacja o BIG-BG. Największy polski ubezpieczyciel należy do grona założycieli tego banku i do pewnego czasu kupował wszystkie nowe emisje jego akcji. Od kilku lat posiada ok. 27-24 mln walorów o wartości rynkowej 161 mln zł. Jest to największa inwestycja PZU na warszawskim parkiecie.Widać, że przynajmniej na razie spadek wartości posiadanych pakietów akcji PZU rekompensuje sobie odsprzedażą walorów spółek, które są przejmowane. Czy jednak wystarczy kandydatów do zmiany właściciela, aby PZU nie zawiodło tych kilkuset tysięcy Polaków, którzy zaufali firmie, zapisując się do funduszu emerytalnego?
TOMASZ JÓŹWIK