Reklama

Listy Wirtualne zyski

Aktualizacja: 05.02.2017 21:17 Publikacja: 27.05.1999 10:53

Wirtualne zyski

Informuję, że spekulacje na temat Grupy Kapitałowej OPTIMUS (zawarte w felietonie "Wirtualne zyski" (Parkiet nr 84 z 4.05.1999 r.) autorstwa Artura Sieranta są nie tylko nieprawdziwe, ale wręcz niedorzeczne. Naruszają także dobre imię zarówno OPTIMUS SA, jak i OPTIMUS-Pro.Autor zamiast sprawdzić podstawowe fakty, w sposób żenujący (również dla tak poważnego pisma, jakim jest Parkiet) snuje domysły i, co tu dużo mówić, bezzasadne pomówienia.Wyjaśniam więc, że OPTIMUS SA nie "schował", jak to sugeruje autor, dawnej spółki zależnej OPTIMUS-Pro, ale sprzedał posiadane w niej udziały. Wiązało się to z planami inwestycyjnymi OPTIMUS-Pro dotyczącymi przejęcia biura maklerskiego. Tego typu działalność nie mieści się w strategii Grupy Kapitałowej OPTIMUS, koncentrującej się na rynku informatycznym, i stąd decyzja sprzedaży.OPTIMUS S.A. zachował jednak prawo odkupu sprzedanych udziałów, ponieważ OPTIMUS-Pro, jako firma komputerowa osiągał (i osiąga) dobre wyniki (w 1998 r. przychód ze sprzedaży wyniósł 34,8 mln zł, zysk netto zaś 2 mln zł) i w przyszłości może ponownie ograniczyć swą aktywność wyłącznie do rynku IT.Gdyby redaktor A. Sierant wykazał minimum wysiłku i rzetelności dziennikarskiej, dowiedziałby się również, że OPTIMUS-Pro zgodnie z umową nadal ma prawo do nazwy, którą się posługuje.Czystym pomówieniem jest natomiast dalszy komentarz autora, mający rzekomo wyjaśnić motywy działania OPTIMUS SA. Zdaniem A. Sieranta "(...) schowano OPTIMUS-Pro i najprawdopodobniej wrzucone do niego zostaną wszystkie rezerwy i nierentowne operacje - wynik spółki nie będzie konsolidowany. (...)". Jestem niezmiernie ciekaw, na podstawie jakich przesłanek autor snuje tak absurdalne domysły i jak zamierza tego dowieść. Każdy, kto ma minimum wiedzy o rachunkowości, wie, że tego typu działanie jest niemożliwe. Ponadto wszystkie sprawozdania finansowe spółek giełdowych, również skonsolidowane, podlegają audytowi przez niezależnego rewidenta. W przypadku OPTIMUS SA sprawozdania kontroluje i odpowiada za ich wiarygodność renomowana firma Arthur Andersen. Czyżby i ona była zamieszana w niecny proceder "czyszczenia" bilansów, jak suponuje w swoich absurdalnych rozważaniach pan Sierant?Tak na marginesie, wyniki finansowe OPTIMUS-Pro nigdy nie podlegały konsolidacji (nie były wliczane w wynik finansowy Grupy Kapitałowej), a więc podejrzenia autora, że sprzedano spółkę, by "sprytnie" wyłączyć ją z konsolidacji, są całkowicie chybione. Osobiście dziwi mnie fakt, że tak poważne pismo, jak Parkiet, w sposób bezkrytyczny, publikuje tego typu nieprawdziwe spekulacje.Z poważaniem

Marek Maciaś

Dyrektor ds. Public Relations

OPTIMUS SA

Reklama
Reklama

Od autora:Ale mi się dostało. Felieton był żenujący, absurdalny i żałosny, informacje zaś nierzetelne i niedorzeczne. Z przedstawionych czterech zarzutów mogę zgodzić się z pierwszym - po prostu inaczej niż autor zinterpretowałem fakt sprzedaży spółki Optimus-Pro. Ale sądzę, że felietonista ma do tego prawo. Autor zauważa, iż sprzedano spółkę, gdyż ta zamierzała przejąć biuro maklerskie, tego typu działalność zaś nie mieściła się w strategii grupy. Niestety, sprzedaż tej spółki dalej wzbudza wiele wątpliwości. Optimus miał w tej spółce 51% udziałów, co oznacza, że miał wpływ na jej decyzje, w tym inwestycyjne. Plany związane z zakupem biura maklerskiego przyjęto więc albo wbrew spółce-matce i jej strategii, albo za jej zgodą. A to oznacza, że albo Optimus utracił kontrolę nad Optimusem-Pro, albo go "schował".Zarzut drugi dotyczył prawa do nazwy. W swoim felietonie nie pisałem o prawie do nazwy spółki. Pisałem o używaniu logo, informacjach o spółce podawanych w Internecie oraz, co najważniejsze, o jej ogłoszeniach. Wynika z nich, że Optimus-Pro jest członkiem "holdingu Optimus". A to prawdą nie jest (patrz zarzut pierwszy). Ostatnie takie ogłoszenie ukazało się w ostatni wtorek.Trzeci zarzut jest nieporozumieniem. Świadczy o tym, że pan Marek Maciaś nie rozumie, jaką roldaniem audytora jest stwierdzenie, że sprawozdanie finansowe zostało sporządzone zgodnie z obowiązującymi zasadami rachunkowości na podstawie prawidłowo prowadzonych ksiąg rachunkowych. To oznacza, że Optimus mógł spółkę sprzedać, zlikwidować, wchłonąć, a nawet komuś podarować. Audytor miał ocenić, czy wszystkie transakcje zostały przeprowadzone zgodnie z prawem i prawidłowo ujęte w księgach firmy, nie ocenia zaś samych transakcji.Zarzut czwarty jest związany z tym, że Optimus nie konsolidował wcześniej spółki Optimus-Pro. Należy zwrócić uwagę, że fakt, iż nie czynił tego wcześniej, nie oznacza, że obowiązek konsolidacji nie pojawiłby się w kolejnych latach. Przypomnę tylko, że obowiązkiem dyrektora finansowego jest przewidywanie przyszłości.Na koniec o przesłankach, na podstawie których snułem swoje "absurdalne" domysły. Przypomnę dwie operacje przeprowadzone w 1997 roku. W kwietniu spółka kupiła 117 tys. akcji firmy Perstafon, płacąc za każdą jeden grosz, w czerwcu dokupiła po tej samej cenie dalsze 117 tys. akcji. W sierpniu te akcje sprzedano już po złotówce za każdą. W ciągu dwóch miesięcy wartość tych walorów wzrosła stukrotnie! Kupującym był Optimus Holding, który jest podmiotem całkowicie zależnym od Optimusa - zysk okazał się "papierowym zyskiem". Druga operacja powinna trafić do podręczników. 30 grudnia 1997 r. odbyło się WZA Optimusa Holding, które uchwaliło podwyższenie kapitału akcyjnego spółki o 27 mln zł. Tego samego dnia Optimus Holding, jako jedyny akcjonariusz Optimusa Real Estate, zadecydował o podwyższeniu kapitału tej spółki o 27 mln zł. I również tego samego dnia Optimus Real Estate kupił od Optimusa-matki nieruchomość w Warszawie za kwotę 24,5 mln zł. Dzięki tej operacji Optimus-matka zrealizował swoją prognozę zysku. I powtórzę określenie z mojego felietonu - "osiągnięto wirtualny zysk, płacąc realne podatki". Podatek dochodowy od tych operacji można szacować na około 6 mln złotych (złotówka na akcję). Czy realizacja prognozy i dobre samopoczucie zarządu spółki warte były takich pieniędzy? Rynek IT wymaga ogromnych inwestycji i nikt nie oczekuje zysków już teraz. Spółka osiągnęłaby znacznie więcej, gdyby lepiej zarządzała kryzysami i otwarcie przyznała się do poniesionych wówczas strat. Utracone zaufanie będzie pojawiało się jeszcze w wielu miejscach - nie tylko w felietonach.

Artur Sierant

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama