Mogą mieć kłopoty: Orbis, Polfa Kutno, Amica, Polar
Analitycy ING Barings sprawdzili przygotowanie do problemu roku 2000 na rynkach wschodzących. Sytuacja w polskich spółkach giełdowych przedstawia się dobrze, jednak w skali ogólnogospodarczej poziom świadomości problemu jest bardzo niski - informuje raport z 2 czerwca.Na dobre przygotowanie spółek giełdowych wpływa zapewne fakt, że są one zobowiązane do przesyłania co kwartał Komisji Papierów Wartościowych i Giełd relacji z postępów w przygotowaniach - zauważają analitycy.Na wysłaną do 36 spółek notowanych na GPW ankietę ING Barings nie odpowiedziały dwie, a TP SA i Elektrim przesłały listy objaśniające (w Telekomunikacji prace zostaną zakończone w październiku, a w Elektrimie przed 2000 r.). Jak na podstawie otrzymanych odpowiedzi analitycy ocenili poziom ryzyka związany z zaistnieniem problemu roku 2000 w poszczególnych spółkach przedstawia tabela.Oceniono również ryzyko, jakie może pojawić się u dostawców spółek giełdowych. W przypadku kontrahentów, w opinii ING Barings, ryzyko pojawienia się kłopotów z systemem informatycznym w roku 2000 jest dla dwóch trzecich ankietowanych spółek średnie, a dla pozostałych poniżej średniej. W większości przypadków (56%) spółki giełdowe nie są jednak zorientowane, jak przebiegają przygotowania do bomby milenijnej u ich dostawców, ale zastrzegają, że w co trzecim przypadku znalezienie nowego dostawcy nie będzie stanowiło problemu.Wpływ, jaki wywrą kłopoty ankietowanych firm na ich relacje z klientami najmniej odczuje Irena. Ryzyko zerwania kontaktów ze spółkami klientów: Amiki, Polaru, Cersanitu, Izolacji, Lenteksu i Polifarbu C-W szacuje się na poniżej średniej. U reszty ryzyko oceniono jako średnie. Najbardziej skutki problemów z systemem informatycznym mogą odczuć Orbis i KGHM. Ważne jest, że 44% klientów badanych spółek pochodzi z Zachodu i ich podejście do kłopotów dostawców będzie raczej rygorystyczne.ING Barings wskazuje również, że milenijna bomba jest doskonałą okazją dla rodzimych spółek IT: Softbanku, ComputerLandu i Prokomu. Na razie jednak nie widać, by którakolwiek z tych firm potrafiła zająć czołową pozycję w walce z milenijnym problemem i odpowiednio skorzystać na tym finansowo.
H.K.