- Obecnie działa tylko jeden zarząd, powołany przez Radę Nadzorczą wybraną przez Deutsche Bank - powiedział wczoraj Paweł Rymarz z Kancelarii Weil, Gotshal & Manges, reprezentującej Deutsche Bank.

Sytuacja związana z BIG-BG jest na tyle poważna, że do Polski przyleciał prezes Deutsche Banku Rolf-Ernst Breuer. W przesłanej GPW opinii DB zarzuca zarządowi stronniczość. Tymczasem zawieszony prezes PZU Władysław Jamroży powiedział we wtorek, że poparcie DB podczas WZA było częściowo spowodowane niekorzystnymi dla towarzystwa propozycjami prezesa Bogusława Kotta.PARKIET uzyskał dokument, przekazany 7 lutego Zarządowi GPW przez Deutsche Bank, w którym podkreśla się, że dokonane 1 lutego zawieszenie nie miało podstaw merytorycznych. W dotychczasowej praktyce giełdy metodę zawieszenia stosowano wyjątkowo, w zasadzie tylko wtedy, gdy inwestorzy nie mieli równego dostępu do informacji. Do tej pory GPW nie ingerowała w spory zarządcze. W przypadku BIG-BG sytuacja i tak nie wyjaśni się po drugiej części zgromadzenia, bowiem przegrana strona złoży wiele pozwów i będzie kwestionować wynik WZA.DB podkreśla, że nawet jeśli zawieszenie było uzasadnione 1 lutego z powodu braku wiedzy uczestników obrotu o przebiegu WZA, to obecnie przesłanka ta już nie występuje - są relacje prasowe.- Jedynym celem kontynuacji zawieszenia obecnie jest realizowanie partykularnego interesu odwołanego zarządu, dążącego do zablokowania transakcji akcjami BIG-BG, znajdującymi się w posiadaniu PZU - stwierdza się w opinii. Według DB, Zarząd Giełdy, opowiadając się po jednej ze stron, podważa podstawy zaufania do GPW jako strażnika reguł gry, kładąc cień na reputację całego rynku kapitałowego w Polsce.- Powodem zawieszenia notowań akcji BIG-BG był brak informacji, umożliwiających uczestnikom obrotu ocenę sytuacji spółki - powiedział PARKIETOWI wiceprezes giełdy Ryszard Czerniawski. Dodał, że GPW nie będzie komentować opinii akcjonariuszy spółek giełdowych.Mecenas Rymarz stwierdził, że sąd zabezpieczając powództwo dotyczące wyboru Rady Nadzorczej przychylił się tylko do jednego z wielu wniosków. Nie zawiesił np. uchwały o odwołaniu członków starej rady. Według niego, stara rada BIG-BG nie funkcjonuje. W jego opinii, decyzja sądu w żadnym stopniu nie oznacza, że DB działał niezgodnie z prawem. - Została ona podjęta 4 lutego i obowiązuje dopiero od tego dnia - dodał Rymarz. Dlatego aktualne jest wcześniejsze odwołanie dotychczasowego prezesa BIG-BG Bogusława Kotta, zawieszenie trzech członków zarządu i powołanie nowego. Mecenas Rymarz wyjaśnił, że sąd zawiesił jedynie uchwałę walnego zgromadzenia, a nie decyzję nowego zarządu.Podczas wtorkowego wywiadu dla Radia Zet W. Jamroży stwierdził, że prezes Kott podejmował wobec towarzystwa niekorzystne dla niego działania. - Były to oferty zaangażowania finansowego w niektóre spółki zależne BIG-BG - stwierdził dodając, że byłyby to lokaty niezgodne z ustawą ubezpieczeniową - niebezpieczne, nierentowne i niepłynne. Według Reutersa PZU podał, że 14 stycznia BIG-BG zwrócił się do PZU Życie o kupno 49-proc. pakietów akcji spółek INEC i TBM za 220 mln zł. Według Jamrożego, chodziło o umożliwienie wykonywania głosów z posiadanych przez nie akcji banku podczas WZA. Stanowiły one ponad 11% kapitału akcyjnego i miały pomóc w walce z DB. W dokumencie PZU podano, że dla BIG spółki te miały wartość bilansową 1 mln zł. Po odmowie PZU zostały one sprzedane innym formom, z których jedna ma otwartą dużą linię kredytową w BIG.- Nie mam komentarza do wypowiedzi prezesa Jamrożego. Natomiast chciałbym wyjaśnić, że po podpisaniu umowy prywatyzacyjnej, BIG-BG składał propozycje zakupu akcji banku posiadanych przez spółki zależne w celu wzmocnienia współpracy między obiema instytucjami. PZU wyraziło niechęć do tych projektów i nie podjęło żadnej decyzji - powiedział PARKIETOWI Wojciech Kaczorowski, rzecznik prasowy BIG-BG.

P.U., P.S., Reuters