Reklama

Małgorzata Bonikowska: Umowa z Mercosurem? Najwyższy czas

Mamy coraz więcej problemów ze Stanami Zjednoczonymi, a jednocześnie takie problemy ma też Ameryka Południowa – mówi dr Małgorzata Bonikowska, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych. Dodaje, że gospodarka UE nie może wytracić wzrostu.

Publikacja: 19.01.2026 19:34

Gościem Aleksandry Ptak-Iglewskiej w programie „Prosto z Parkietu” była dr Małgorzata Bonikowska, pr

Gościem Aleksandry Ptak-Iglewskiej w programie „Prosto z Parkietu” była dr Małgorzata Bonikowska, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych.

Foto: parkiet.tv

Jakie znaczenie ma dla europejskiej gospodarki umowa z Mercosurem, którą UE podpisała w sobotę w Paragwaju?

Można powiedzieć najwyższy czas, że wreszcie UE podjęła decyzję o domknięciu tej umowy. To więcej szans niż problemów dla europejskich producentów towarów, ale także dla oferujących usługi i dla całej sfery funkcjonowania rynku, czyli także dla inwestycji, przepływu kapitału i szerszej współpracy w obszarze gospodarczym między Ameryką Południową a Europą.

Reklama
Reklama

Gdy zaczynaliśmy te negocjacje ćwierć wieku temu, Europa była postrzegana jako światowy lider, siła gospodarcza, a dziś musi walczyć, by liczyć się w świecie. Bardzo ważny jest tu aspekt gospodarczy. Cały czas jesteśmy jednolitym rynkiem 450 mln konsumentów, który odpowiada za 15 proc. światowego PKB. To PKB się kurczy, ale póki co jesteśmy drugą gospodarką świata. Mercosur z kolei to cztery największe, i najbardziej ludne kraje Ameryki Południowej. Sama Brazylia terytorialnie jest porównywalna do Europy.

Sytuacja jest niekorzystna dla Europy, mamy napięcia handlowe z USA, mamy utracony rynek rosyjski, i mamy Chiny, które są bardzo protekcjonistyczne. Odkryliśmy w ostatniej dekadzie, jak bardzo mocno Chińczycy weszli do naszych biznesów, że niektóre obszary zdominowali, jak choćby produkcję leków. Na tym tle Mercosur jest znakomitą alternatywą, politycznie pokazuje siłę Europy. Ameryka Południowa to jest naturalny partner, który wpisuje się w te niedobory, powstałe na skutek utrudnień w relacjah z innymi ważnymi partnerami.

Z wypowiedzi Komisji Europejskiej bije entuzjazm. Ursula von der Leyen mówiła wręcz w Paragwaju o połączeniu kontynentów. Czy ta umowa faktycznie może cofnąć osłabienie globalizacji, stworzyć trwałą platformę współpracy gospodarczej?

Dziś żyjemy w świecie, w którym globalizacja taka, jaką zaczęliśmy w 90 latach, została zastopowana. Nie ma jednego kraju, który nad wszystkim czuwał i w sytuacjach problemowych mógł zareagować. A jednocześnie ten leadership amerykański nie pasował wielu krajom, zwłaszcza rosnącym potęgom globalnego Południa, jak Chiny, Indie, Indonezja, Brazylia. Skoro globalizacja została mocno wstrzymana, m.in. przez radykalną postawę prezydenta USA, to żyjemy w świecie nowych podziałów i deglobalizacji, skracania łańcuchów dostaw i nakładania czapki politycznej na decyzje gospodarcze.

Reklama
Reklama

W latach 80-90 myślano tylko kategoriami opłacalności. Nie było brane pod uwagę właściwie żadne kryterium ryzyka politycznego, bo cały świat był oparty na dominacji zachodnich modeli i Stanów Zjednoczonych jako tego mocarstwa pilnującego multilateralnego ładu, czyli prawa międzynarodowego i instytucji międzynarodowych, jak Światowa Organizacja Handlu. Skoro tego nie mamy, to pojawia się regionalizacja, wiodące gospodarki i firmy szukają partnerów w pobliżu. A firmy, żeby się rozwijać, muszą mieć partnerów zagranicznych, natomiast dziś nakładają na to analizę geopolityczną, bo polityka brutalnie weszła w świat biznesu. I w tym sensie Europa ma znacznie mniejsze pole manewru niż kiedyś, USA są jedną z dominujących sił i ustawiają reguły gry po swojemu.

Jednocześnie Europa ma mocne karty gospodarcze, żeby oferować porozumienia handlowe czy inwestycyjne. Europa najpierw musi skonsolidować się wewnętrznie, pilnować by nam się ten jednolity rynek nie rozpłynął, gdy mamy nowe zjawiska, jak rynek cyfrowy.

W niedzielę Trump nałożył 10 proc. karnych ceł na Danię, Norwegię, Szwecję, Finlandię, Francję, Niemcy, Holandię i Wielką Brytanię, za ćwiczenia wojskowe na Grenlandii.

Narracja o Grenlandii jest nieakceptowalna, bo Grenlandia jest częścią Danii, a Dania jest członkiem UE, więc mamy coraz więcej problemów ze Stanami Zjednoczonymi, a jednocześnie takie problemy ma też Ameryka Południowa. Ameryka ma utrwaloną percepcję w swoim własnym regionie, w obu Amerykach jako ekspansywne mocarstwo, które odbijało od XIX w. kolejne regiony, jak Hawaje czy Filipiny.

Ta polityka została przypomniana przez Donalda Trumpa i natychmiast wywołała reakcję państw Ameryki Południowej, one się tego boją. Wenezuela jasno pokazała, co mogą zrobić Stany Zjednoczone, gdy będą chciały użyć siły bezpardonowo. Więc Ameryka Południowa w tym sensie potrzebuje Europy podwójnie, jako partnera gospodarczego, ale także jako siłę polityczną.

Jakie widzi pani ekonomiczne szanse dla umowy z Mercosurem?

Najważniejsze, co musimy zrobić dla gospodarki europejskiej, to nie wytracić wzrostu. Europa Zachodnia jest w stagnacji, wzrost sięga 0,5 proc. PKB. Tracą na tym dużo Niemcy, gdy nie można rozwijać eksportu, Polska ma w zasadzie największe wzrosty w UE, rzędu 3,5 proc. ale polskie firmy również potrzebują zagranicznych odbiorców na swoje usługi, swoje towary. Drugą rzeczą kluczową, to jest nieutracenie konkurencyjności.

Dużo można zrobić wewnętrznie, bo zbiurokratyzowane i nadmierne wymogi stawiane europejskim producentom utrudniają im rozwój międzynarodowy, powodują, że towary europejskie są coraz droższe. Konsument pozaeuropejski nie będzie tych towarów kupował, nie jesteśmy konkurencyjni w kontekście rosnących ekspansywnie firm z krajów globalnego Południa, na czele z Indiami, z Chinami i innymi rynkami pozaeuropejskimi.

Reklama
Reklama

Już w niektórych produktach i usługach praktycznie nie ma europejskiej oferty. Świat albo używa iPhonów, albo Samsunga, Xiaomi czu Huawei. Straciliśmy Nokię, straciliśmy rynek. To jest trend, który musimy zacząć odwracać, budując dwie rzeczy - uwalniając nasz potencjał, nie pozwalając Amerykanom czy Azjatom, kapitałowi zagranicznemu podbierać naszych najlepszych unicornów, podbierać naszych najlepszych firm. Po drugie, musimy mieć dla towarów europejskich ciekawe możliwości zbytu przy obniżaniu ich cen. A pamiętajmy, że umowy handlowe obniżają ceny, no bo redukują bariery handlowe.

Nadchodzi też umowa o wolnym handlu z Indiami, to również poprawi sytuację Europy.

Gospodarka światowa
PKB Chin wzrósł o 5 proc. w 2025 roku
Gospodarka światowa
Jaki był rok Trumpa w gospodarce?
Gospodarka światowa
Rusza forum w Davos. Czy odpowie na światowe bolączki?
Gospodarka światowa
UE odpowiada na nowe cła Donalda Trumpa. Umowa handlowa z USA zawieszona
Gospodarka światowa
Ile może jeszcze przetrwać czerwony reżim na Wyspie?
Gospodarka światowa
Donald Trump kupił obligacje Netfliksa i Warner Bros. za co najmniej milion dolarów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama