Tysiące demonstrantów próbowało się wedrzeć w nocy z poniedziałku na wtorek do oficjalnej rezydencji premiera Sri Lanki. Próbowali oni również podpalić ten gmach. Odchodzący z urzędu premier Mahinda Rajapaksa musiał być ewakuowany przez wojsko. W zamieszkach, które objęły stolicę oraz prowincję, niszczono m.in. własność polityków i biznesmenów powiązanych z klanem Rajapaksa. Wśród kilku osób zabitych w trakcie zamieszek był deputowany partii rządzącej. Wcześniej trwające przez wiele tygodni protesty doprowadziły do dymisji rządu Mahindy Rajapaksy. Jego brat, Gotabaya Rajapaksa, wciąż jest jednak prezydentem. Demonstranci obwiniają ich o doprowadzenie Sri Linki do największego w jej historii kryzysu zadłużeniowego.