Reklama

Gospodarczy efekt jo-jo

Dojrzałe gospodarki będą doświadczały recesji częściej, niż w minionych trzech dekadach. W efekcie wzrośnie też niestabilność gospodarek rozwijających się. Innymi słowy, światowa gospodarka wkracza w epokę jo-jo – twierdzi Lakshman Achuthan, jeden z założycieli amerykańskiego Instytutu Badań Cykli Ekonomicznych (ECRI), publikującego popularne wskaźniki wyprzedzające koniunktury

Aktualizacja: 18.02.2017 06:42 Publikacja: 27.03.2012 16:59

Światowa gospodarka wkracza w epokę jo-jo – twierdzi - Lakshman Achuthan

Światowa gospodarka wkracza w epokę jo-jo – twierdzi - Lakshman Achuthan

Foto: AFP

Taką tezę Achuthan przedstawił w miniony piątek na konferencji we Frankfurcie. – Nałożenie  się na siebie dwóch cyklicznych wzorców niemal przesądza, że dojrzałe gospodarki czeka era częstszych niż dotąd recesji. W rezultacie, tempo wzrostu gospodarek rozwijających się także będzie bardziej poszarpane, niż się powszechnie uważa. Innymi słowy, wkraczamy w lata jo-jo – powiedział.

Znalezione w sieci

Dwa wspomniane wzorce to niższe średnie tempo wzrostu gospodarczego i jego większa chwiejność wokół tej średniej (trendu). Tymczasem, aby gospodarki rzadko wpadały w recesję, potrzebują albo wysokiego średniego tempa wzrostu  –wówczas nawet jeśli będzie się ono mocno wahało, rzadko będzie spadało poniżej zera – albo niewielkiej zmienności tego tempa wokół linii trendu.

To, że potencjalne tempo wzrostu gospodarczego w USA systematycznie się obniża, ECRI dostrzegł jeszcze przed ostatnim kryzysem. Dziś jednak dodaje, że to samo dotyczy też wielu innych zachodnich gospodarek, m.in. Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch. Achuthan przyznaje jednak, że zjawiska tego – malejącego sukcesywnie tempa wzrostu gospodarczego – nie widać w Niemczech.

Ekspert ECRI uspokaja, że efekt gospodarczego jo-jo nie jest niczym nowym. Przeciwnie, nietypowa była stabilność zachodnich gospodarek od lat 80. XX w. do ostatniego kryzysu. W poprzednich 13 latach (1969-1982) amerykańska gospodarka była w recesji aż cztery razy.

Reklama
Reklama

Jednak zdaniem Achuthana, tym razem jo-jo może być dla światowej gospodarki groźniejsze, niż bywało dawniej. Przede wszystkim, w większości państw w ostatnich kilkunastu latach znacząco wzrósł stosunek wartości eksportu do PKB. Co więcej, przedmiotem handlu w większości są półprodukty, co dowodzi, jak skomplikowane są łańcuchy produkcyjne. Tak silne wzajemne powiązania gospodarek sprawią, że tylko nieliczne będą w stanie zachować stabilność w czasie, gdy inne będą raz po raz osuwały się w recesję.

Po drugie, chybiona może się okazać strategia walki Brukseli z kryzysem fiskalnym w strefie euro. Zadaniem Achuthana, polega ona na wspieraniu zadłużonych państw zastrzykami gotówki z EBC do momentu, aż wkroczą one na ścieżkę szybszego wzrostu gospodarczego i będą w stanie osiągać nadwyżki budżetowe. W latach jo-jo nadzieje na takie przyspieszenie gospodarcze mogą jednak być złudne.

Złośliwi twierdzą, że przestrogami ECRI nie należy się przejmować. We wrześniu ub.r. Instytut zawyrokował, opierając się na swoich wskaźnikach, że amerykańska gospodarka wkrótce osunie się w recesję. Od tego czasu koniunktura w USA wydaje się jednak poprawiać. Achuthan nadal utrzymuje jednak, że recesja w największej gospodarce świata wkrótce się zacznie.

Gospodarka światowa
Brytyjski PKB wzrósł o 1,3 proc. w 2025 roku
Gospodarka światowa
Sezon wyników firm jak na razie dobry, ale inwestorzy są dalecy od euforii
Gospodarka światowa
Amerykański rynek pracy pozytywnie zaskoczył
Gospodarka światowa
Rekord w Tokio po zwycięstwie wyborczym Takaichi
Gospodarka światowa
Modi stał się znów wielkim rozgrywającym
Gospodarka światowa
Gdy zachodni przywódcy lepiej postrzegają Pekin...
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama