Po wtorkowej przecenie na GPW, która nosiła znamiona małej paniki, odreagowanie wydawało się czymś naturalnym. I faktycznie ono się pojawiło, a wspierane było zapewnieniami Donalda Trumpa o gotowości do eskortowania tankowców przez cieśninę Ormuz czy też doniesieniami o tym, że strona irańska gotowa jest do rozmów.
To wystarczyło, aby na rynkach znów powiało optymizmem, który ze zdwojoną siłą dotarł też do Warszawy. Naszemu rynkowi sprzyjał też fakt, że obserwowaliśmy cofnięcie dolara. W efekcie od początku dnia WIG20 błyszczał na tle Europy. O ile bowiem na początku dnia w Niemczech czy też we Francji wzrosty wynosiły około 0,5 proc., tak u nas przekraczały 1 proc. Później było jeszcze lepiej. Skala wzrostów przybierała na sile. W drugiej części dnia WIG20 zyskiwał około 2,5 proc. i był to jeden z lepszych wyników w Europie. W udanej końcówce pomogli nam m.in. Amerykanie, którzy również zaczęli dzień od wzrostów.
Czytaj więcej
Fundamenty polskich spółek pozostają zdrowe, a wyceny umiarkowane. To dobrze rokuje naszej giełdz...
Giełda, a wojna. Co dalej?
Środa przyniosła więc odreagowanie wojennych spadków, ale czy to oznacza, że rynkowe problemy już się skończyły? Stawienie takiej tezy jest obarczone dużym ryzykiem. Wojna na Bliskim Wschodzie wciąż jednak trwa, a pytania o przepustowość cieśniny Ormuz pozostają aktualne. Poza tym Donald Trump już nie raz udowodnił, że jedną swoją wypowiedzią potrafi znacząco wpłynąć na rynki i sprawić, by sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Wzmożona czujność jest jak najbardziej wskazana.
Tak, jak to zostało już wspomniane, środa przyniosła osłabienie dolara na czym skorzystał też złoty. Ten w drugiej części dnia umacniał się wobec „zielonego” o około 0,7 proc. i około 0,6 proc. wobec euro. W kraju mieliśmy decyzję RPP, która mimo niepewności geopolitycznej zdecydowała się na obniżkę stóp procentowych.