Złoto wystrzeliło w kierunku szczytów z początku roku i obecnie znajduje się powyżej 5400 USD za uncję. Dolar zyskał na wartości — kurs EURUSD spadł w okolice 1,17. Największą reakcję widać jednak na rynku ropy naftowej: notowania WTI wystrzeliły powyżej 70 USD, co jest konsekwencją zablokowania cieśniny Ormuz, przez którą transportowane jest blisko 20% globalnych dostaw ropy. Tak dużego ubytku inni producenci nie są w stanie szybko zrekompensować.
Główne pytanie brzmi obecnie: jak długo potrwa konflikt? Jeśli działania zbrojne będą się przedłużać, wywierać to będzie presję na wzrost cen paliw i inflację, co może przełożyć się na decyzje banków centralnych. Rynki nie lubią niepewności — a ta znacząco wzrosła. W połączeniu ze słabszym sentymentem wobec sektora technologicznego oraz ryzykami dotyczącymi dalszego rozwoju sztucznej inteligencji, obecne środowisko nie sprzyja wycenom akcji. Popyt na bezpieczne przystanie widać także na rynku walutowym.
O ile pierwsza reakcja rynkowa na takie wydarzenia jest niemal oczywista, o tyle pytanie dotyczy tego, jak szybko sytuacja się uspokoi. Gdy niepewność zacznie opadać, rynki z reguły rozpoczynają proces odrabiania strat. Weekendowe wydarzenia osłabiły również złotego — kurs EURPLN wzrósł powyżej 4,23.