Wydaje się, że globalnie jesteśmy w niezwykle ciekawym momencie rynkowym – AI, która napędzała hossę technologiczną w USA (i pośrednio globalną) od paru tygodni wskazywana jest jako główne ryzyko dla inwestycji. Kolejne modele i agenci prezentowani np. przez Anthropic skutkują znacznymi przecenami spółek reprezentujących „atakowane” branże. Możemy więc mówić o próbach wyceny potencjalnych „disruptorów”. Skala emocji rynkowych jest na tyle duża, że nawet raporty analityczne wskazywane jako futurystyczno-spekulacyjne (np. na temat długoterminowych skutków dla gospodarek) skutkują znaczącym podbiciem zmienności. Ruchy te odbywają się w środowisku, gdzie trudno o wiarygodną wycenę poszczególnych scenariuszy – np. czy spółki software będą ofiarą AI czy może będą funkcjonować jako płaszczyzny adopcji AI w społeczeństwie i biznesie? Na razie wydaje się, że inwestorzy przeważają pierwszy scenariusz. Skutkuje to z drugiej strony wyczekiwanym „rozlaniem się hossy” na rynkach, gdzie po okresie lepszego zachowania spółek technologicznych kapitał ponownie zaczął płynąć do bardziej tradycyjnych biznesów i emitentów z 2-3 linii notowań. W tle dodatkowo obserwujemy „szarpanie się” Trumpa w zakresie polityki handlowej – decyzja Sądu Najwyższego USA wywołała gwałtowną reakcję prezydenta, który zapowiedział podwyższenie ceł i taryf oraz gotowość do działania na bazie innych aktów prawnych. Inwestorzy mają świadomość, że nawet decyzja SN nie skłoni Trumpa do porzucenia obranej ścieżki prowadzenia polityki.