Pierwsza sesja w tym tygodniu była całkiem podobna do tego, co działo się pod koniec zeszłego tygodnia. WIG20 znów podjął próbę powrotu powyżej 1700 pkt, jednak znów okazała się ona nieudana. Chwilami wydawało się, że WIG20 zdoła tym razem opuścić kilkudniową konsolidację, jednak podobnie jak w piątek niemal 10 pkt dorobku wobec poziomu odniesienia okazało się dla niedźwiedzi łatwym kąskiem.
Podaż rozdała karty w pierwszej godzinie sesji, sprowadzając WIG20 do około 1685 pkt. Kolejne kilkadziesiąt minut handlu przyniosło jednak kontrę popytu i ruch powyżej 1700 pkt. Do wczesnego popołudnia WIG20 oscylował wokół czerwonej kreski, natomiast w ostatnich godzinach handlu kupujący odpuścili. WIG20 skierował się w stronę dziennych minimów, tracąc na koniec dnia 0,95 proc. Nastroje pod koniec handlu popsuli nieco Amerykanie.
Jeśli chodzi o poszczególne składowe WIG20, to od rana najgorszą pozycją były walory CD Projektu. Akcje producenta gier na starcie zniżkowały ponad 2 proc., a do końca dnia przewaga niedźwiedzi urosła aż do 8,5 proc. (kurs spadł do 90,1 zł). W słabszej formie zaczęły tydzień spółki konsumenckie, takie jak CCC i Allegro, gdzie spadki przekroczyły 4 proc. Przed przeceną WIG20 broniły m.in. banki, w tym Pekao, które na otwarciu tygodnia okazało się liderem krajowych blue chips, zyskując 2,7 proc. Nad kreską finiszowały także firmy petrochemiczne.
Oczy mniejszych inwestorów skierowane były w poniedziałek m.in. na walory Bumechu oraz Biomedu-Lublin. Pierwszy z nich zyskał blisko 5 proc., drugi zaś 23 proc. Co ciekawe, obie spółki znalazły się w pierwszej dziesiątce pod względem obrotów, wyprzedzając m.in. PZU czy PGNiG, należące oczywiście do WIG20. Obroty na całym rynku sięgnęły około 0,72 mld zł.
Pierwsza sesja w tym tygodniu przyniosła kolejne, choć niewielkie zniżki rentowności (wzrosty cen) polskich obligacji skarbowych. Oprocentowanie papierów dziesięcioletnich sięgało 5,87 proc., co oznacza, że od czerwcowego szczytu spadło aż o około 2,2 pkt baz.