Popyt na pszenicę zwiększa się z dnia na dzień na skutek obaw, że przedłużająca się susza w Chinach może zniszczyć znaczną część zbiorów. Państwo Środka jest zarówno największym producentem pszenicy, jak i najwięcej jej konsumuje.
Miedź zdrożała po informacjach o styczniowym wzroście importu tego metalu i jego przetworów do Chin. W minionym miesiącu sprowadziły one najwięcej miedzi od września 2010 r. Od początku roku miedź zdrożała w Londynie już o 5,6 proc. w wyniku oczekiwań na szybki wzrost gospodarczy w Chinach i USA. Pod koniec notowań na LME za tonę metalu płacono 10 139 USD w porównaniu z 9961 USD na piątkowym zamknięciu.
Większy chiński import spowodował też wzrost ceny ropy naftowej. Za baryłkę Brent płacono na ICE 103,72 USD, w piątek jeszcze 101,43 USD.
[ramka][srodtytul]Komentarz [/srodtytul]
W Stanach Zjednoczonych dominowały od początku notowań zmienne nastroje. Poza wiadomościami o wzroście chińskiego importu nie było zbyt wielu sygnałów do wyraźnego kontynuowania wzrostu kursów akcji, a miniony tydzień zarówno Standard & Poor’s 500, jak i Dow Jones Industrial Average zakończyły na poziomach najwyższych od czerwca 2008 r.
W rezultacie kursy są już dość wyśrubowane. Średni C/Z dla spółek z indeksu S&P 500 wynosi 15,86, najwięcej od czerwca ub.r., a sam indeks od 12-letniego dołka z marca 2009 r. zyskał już 96 proc. Pod koniec minionego tygodnia spore znaczenie dla dobrych nastrojów inwestorów miało odejście Hosni Mubaraka ze stanowiska prezydenta Egiptu. Teraz chyba przyszedł czas na refleksję, że nie oznacza to zasadniczej zmiany w Egipcie, natomiast grozi rozlaniem się niepokojów i zamieszek na inne kraje tego regionu. Zdecydowanie pozytywne sygnały dla rynku akcji płynęły jedynie z giełd surowcowych i dlatego papiery na przykład Freeport-McMoRan Copper zdrożały na NYSE o 3,1 proc.
Na największych zachodnioeuropejskich giełdach akcji zmiany indeksów były nieznaczne i o ile przez pierwsze godziny dominowały na nich zwyżki, to im bliżej zamknięcia sesji, tym więcej wskaźników zabarwiało się na czerwono. Wcześniejszy optymizm wywołany obaleniem Mubaraka zastąpiły obawy o rozwój sytuacji w tym kraju, gdy władze wojskowe zapowiedziały rząd bez parlamentu i konstytucji aż do przeprowadzenia wyborów.
Ze spółek nie pojawiły się też jakieś wyjątkowo dobre informacje. Akcje Credit Suisse zdrożały o 3,8 proc. po komunikacie o emisji obligacji za 6 mld franków dla dwóch inwestorów znad Zatoki, ale później wzrost nie przekraczał 2 proc., gdyż przeważyła refleksja, że to jednak dług. [/ramka]