Głosowanie było nieważne, bo zebrani udziałowcy mieli w sumie mniej niż 25 proc. głosów. Na niewiele w tej sytuacji zdało się poparcie Bruca Willisa (aktor ma niemal 3 proc. głosów) oraz firmy Angostura Holdings (niemal 10 proc. głosów).
Po godzinie burzliwych obrad z sali wyszli drobni akcjonariusze reprezentujący łącznie ponad 20 proc. głosów. Na czele grupy sprzeciwiającej się planowi naprawczemu Belvedere stoi Nicolas Miguet. Dołączył do niego były główny udziałowiec i szef Belvedere Jacques Rouvroy. To z nim obecny prezes Krzysztof Tryliński założył firmę niemal dwie dekady temu. Jesienią 2011 r. Rouvroy odszedł z Belvedere.
Drobni udziałowcy obawiają się skutków rozwodnienia akcjonariatu. Plan Belvedere zakłada bowiem spłatę obligacji o zmiennym oprocentowaniu – są warte bez odsetek 375 mln euro – akcjami nowej emisji. Pierwszy ze scenariuszy oznacza, że walory pokryją 100 proc. długu. Drugi, że część kwoty uda się pokryć w gotówce ze sprzedaży aktywów. Ta opcja, ze względu na zbyt małe wyceny majątku, w tym, m.in. marki Sobieski, jest mało realna.
Krzysztof Tryliński nie kryje oburzenia postępowaniem Migueta i Rouvroya.
– Jedynie dzięki planowi uzgodnionemu w trudnych negocjacjach z wierzycielami Belvedere jest w stanie uniknąć likwidacji i zwolnienia ponad 3 tys. ludzi – mówi szef Belvedere. – Jego przeciwnicy zachowują się nieodpowiedzialnie. Nie do zaakceptowania jest także to, jakich argumentów używają. Powiedzieli, że Francja nie jest, jak Polska, komunistycznym krajem i inaczej prowadzi się tutaj biznes. To obraźliwe słowa, za które zamierzam pozwać ich do sądu – dodaje.
Prezes Tryliński zaznacza, że właśnie Polska jest tym rynkiem, gdzie Belvedere radzi sobie najlepiej. Z kolei we Francji firma ponosi dziś straty. Co więcej, kłopoty Belvedere zaczęły się od przejęcia francuskiej spółki Marie Brizard w 2006 r. Aby ją kupić, Belvedere wyemitowało obligacje o zmiennym oprocentowaniu. Ich wcześniejszej spłaty w połowie 2008 r. zażądali wierzyciele. Aby uniknąć bankructwa, Belvedere wystąpiło wówczas do sądu o ochronę. Aktualna obowiązuje do 20 marca 2013 r.
Zarząd Belvedere zapowiada, że zwoła kolejne walne zgromadzenie z tym samym porządkiem obrad jak najszybciej. Krzysztof Tryliński zakłada, że uda się wówczas przegłosować plan.
– Tym razem wystarczy jedynie obecność akcjonariuszy reprezentujących w sumie 20 proc. głosów, a tyle mamy – mówi prezes Belvedere.
15 lutego z planem naprawczym miał się zapoznać sąd gospodarczy w Dijon. – Obecna sytuacja komplikuje nieco sprawę. W najbliższy piątek zapytamy sąd, co mamy zrobić dalej – przyznaje Tryliński.
W 2012 r. Belvedere miało 894,7 mln euro skonsolidowanych przychodów. Były o 1,7 proc. niższe niż rok wcześniej. Tylko w IV kwartale sprzedaż grupy spadła o 5,6 proc., do 246,6 mln euro. W Polsce odpowiada za niemal 60 proc. sprzedaży, przychody w ubiegłym roku zmalały o 2,1 proc.