Jeden z czołowych producentów mebli – grupa Szynaka – rozważa uruchomienie zakładu w Kazachstanie. – Taka jednostka produkcyjna mogłaby powstać nie wcześniej niż w przyszłym roku – zastrzega Jan Szynaka, prezes i właściciel Szynaka Meble. Zaznacza, że należy raczej mówić o montowni niż pełnej fabryce.

To namacalny efekt wyjazdu delegacji polskich meblarzy do Astany podczas EXPO 2017. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli przywiozła stamtąd memorandum o współpracy podpisane z wydziałem inwestycji i rozwoju Astany przy współudziale Kazakh Inwest, które jest odpowiednikiem naszego PAIH. Na jego gruncie toczą się dalsze rozmowy, które mają przygotować grunt do inwestycji, m.in. kwestii organizacyjnych i celnych. Chodzi np. o preferencyjne stawki między krajami Unii Eurazjatyckiej, do której obok Kazachstanu należą też m.in. Rosja i Białoruś.

Kazachski rynek meblowy wydaje się ciekawy. Powstaje tam wiele biurowców, hoteli i restauracji. Nie ma zaś wielu lokalnych producentów. Jak szacuje Tomasz Wiktorski, menedżer programu Polskie Meble w Polskim Funduszu Rozwoju, wartość importu mebli do Kazachstanu sięga 400–500 mln USD i stanowi 75 proc. rynku. Zdaniem eksperta Azja Środkowa byłaby dobrym miejscem do promowania marki Polskie Meble. Wejście do Kazachstanu byłoby początkiem dalszej ekspansji m.in. do Uzbekistanu, Turkmenistanu czy Chin.

Zasadniczym problemem dla meblarzy, którzy chcieliby uruchomić produkcję na miejscu, mógłby się okazać dostęp do surowca. Płytę trzeba byłoby ściągać z okolic Moskwy.

Za to zachęty dla przedsiębiorców są znaczące – począwszy od użyczenia za darmo hektara ziemi pod fabrykę, a kończąc na zerowych stawkach podatku od nieruchomości czy dochodowego dla firm.

Władze polskie deklarują pomoc finansową. Wiktorski wśród narzędzi wskazuje fundusz TFI BGK, z którego można pozyskać od miliona do kilkunastu milionów euro jako wkład w inwestycję w zamian za objęcie mniejszościowych udziałów w spółce celowej zawiązanej z polskim partnerem.

Gros meblarzy zainteresowanych jest raczej sprzedażą niż produkcją w Kazachstanie. Dużym wyzwaniem jest jednak logistyka. – Obecnie poszukujemy lokalnych dystrybutorów, którzy zajmują się importem słynnych włoskich marek z segmentu premium, aby zainteresować ich produktami Comforty – o podobnej jakości wykonania i wzornictwa, ale w niższej cenie – ujawnia Sebastian Brandt, menedżer ds. sprzedaży w firmie Comforty. Jesienią bliżej temu rynkowi chce się też przyjrzeć firma Green Valley. Z kolei Maridex obecny tam od 10 lat podczas wyjazdu pozyskał kolejnego klienta. – Traktujemy to jako dywersyfikację rynków zbytu. Sprzedaż do Kazachstanu stanowi tylko 1 proc. naszych przychodów z eksportu – mówi Maciej Musialski, właściciel Marideksu.