Reklama

Na Bałtyku znów wieje. Jest dużo chętnych na offshore

Morskie farmy wiatrowe mają być głównym filarem transformacji energetycznej kraju do 2040 r. Mimo obaw zagraniczne firmy chcą uczestniczyć w rozwoju projektów „drugiego rzutu”, które będą rozwijane po 2030 r. Może to być 11 GW nowych mocy.
Po miesiącach marazmu zainteresowanie polskimi koncesjami na morskie farmy wiatrowe ponownie wróciło

Po miesiącach marazmu zainteresowanie polskimi koncesjami na morskie farmy wiatrowe ponownie wróciło. Zagraniczni partnerzy nie odwrócili się od Polski. Wręcz przeciwnie, są tu najwięksi gracze OZE, którzy zaczynają nawiązywać współpracę z polskimi firmami.

Foto: Shutterstock

Jeszcze na początku roku w rywalizacji o nowe lokalizacje farm wiatrowych startowały jedynie PKN Orlen i Polska Grupa Energetyczna. Teraz tych podmiotów jest kilkanaście – są wśród nich tacy giganci, jak Ørsted, Equnior, Shell czy Total. Ten ostatni koncern ubiega się o lokalizacje razem z miedziowym KGHM. Z krajowych spółek warto zwrócić uwagę także na ZE PAK i Tauron. Tak liczne uczestnictwo firm rozwiewa obawy, że tzw. wskaźnik transformacji energetycznej, promujący koncerny węglowe, zniechęci zagranicznych inwestorów do składania wniosków i uczestniczenia.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama