93 miliardów euro – zgodnie z szacunkami Banku Gospodarstwa Krajowego takiej kwoty potrzebujemy na transformację polskiej energetyki w horyzoncie 2040 roku.
Fundusz Trójmorza?
Jak przewiduje Radosław Kwiecień, członek zarządu BGK, koszty te zostaną sfinansowane w 40 proc. z kapitału, a w 60 proc. – z długu. – To naprawdę trudny moment, bo zmiana regulacji na rynku bankowym powoduje, że bankom coraz trudniej pozyskać świeży kapitał – ocenia Kwiecień. – Dlatego trzeba też korzystać z innych źródeł, przede wszystkim z rynku kapitałowego. Przykładem może być Fundusz Trójmorza, którego elementem jest finansowanie transformacji energetycznej – wskazywał.
Przykład o tyle niereprezentatywny, że Fundusz może docelowo dysponować funduszami rzędu 3–5 mld euro – ale na wszystkie państwa regionu. Nawet gdyby wszystkie te środki zostały przeznaczone na inwestycje w Polsce, byłaby to kropla w morzu potrzeb.
Dlatego też Kwiecień chce rozwoju mniejszych, lokalnych inwestycji w OZE. Tu przykładem mogą być produkty BGK, jak Gwarancje Biznesmax (bezpłatne zabezpieczenie spłaty kredytu zaciągniętego w banku komercyjnym, m.in. na projekty z efektem ekologicznym, dla prywatnych inwestorów). Taką rolę mogłyby pełnić też lokalne programy rozwoju OZE, związane choćby z energetyką wiatrową, słoneczną czy wodną.
Kakofonia szacunków
Szacunki BGK w przybliżeniu odpowiadają kwotom, jakimi operuje również minister energii Krzysztof Tchórzewski.