Spółki należące do PCC SE, której jest pan jedynym udziałowcem, funkcjonują niemal na całym świecie. Jak w kontekście ich działalności ocenia pan obecną sytuację na międzynarodowych rynkach, zwłaszcza w związku z zawirowaniami na Bliskim Wschodzie?
W mojej ocenie sytuacja na rynkach międzynarodowych jest w miarę stabilna. Z jednej strony nie jest taka zła, jak się pisze o niej w mediach, a z drugiej nie jest tak dobra, jakby się chciało. Wprawdzie surowce silnie podrożały, ale firmy z grupy PCC SE starały się, aby to przełożyć na wzrost cen finalnych produktów. Teraz obserwujemy delikatne spadki surowców i my na to odpowiednio reagujemy. Większym problemem na świecie była dostępność produktów. Nie dotyczyło to jednak Europy. Tu nadal funkcjonuje wiele zakładów, które lepiej odpowiadają na potrzeby odbiorców niż w innych rejonach świata.
W światowej gospodarce cały czas panuje duża zmienność i nieprzewidywalność. Jak pan widzi dalszy rozwój sytuacji?
Był czas przywyknąć do dynamicznie zmieniającego się otoczenia. Ważne jest, aby być na różnych rynkach i szybko dostosowywać się do nich m.in. w zakresie cen i logistyki czy uwzględniając obowiązujące cła i regulacje.
Większość spółek z grupy PCC SE działa w branży chemicznej na terenie Unii Europejskiej. Jak ocenia pan ich pozycję konkurencyjną względem firm z innych kontynentów?
Wspólnota niewątpliwie jest przeregulowana. Niektóre przepisy są wręcz głupie. Podam jeden konkretny przykład z naszej grupy. W Kędzierzynie wytwarzamy produkt, który podlega unijnemu rozporządzeniu REACH (reguluje kwestie związane z bezpiecznym wprowadzaniem i stosowaniem chemikaliów – red.). To zobowiązuje nas do przeprowadzania licznych badań i analiz, które są bardzo kosztowne. Produkt z Kędzierzyna dostarczamy głównie do Kanady. Identyczny wytwarzamy w Tajlandii, gdzie nie ma takich regulacji jak w UE. Zatem jeśli wzrosną koszty związane z REACH-em, to będziemy zwiększać produkcję w Tajlandii i wygaszać w Polsce, gdyż REACH nie daje nam żadnej wartości dodanej. Podobnie wygląda sytuacja z EU ETS (unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 – red.). Oczywiście ważne jest, aby ograniczać zanieczyszczenia i chronić klimat, ale dziś EU ETS powoduje tylko tyle, że Europa ma dodatkowe, ogromne koszty, a emisje CO2 zostały przeniesione do Chin, w których wymogi regulacyjne i wydatki z nimi związane są niewielkie. Tymczasem o bezpieczeństwie Europy przede wszystkim decyduje to, jak silna jest jej gospodarka.
A jak z pana punktu widzenia wygląda konkurencyjność polskich spółek względem firm z innych krajów, m.in. europejskich?
Warunki działania firm w różnych krajach UE są często podobne, chociażby w zakresie obciążeń regulacyjnych. W Polsce mamy jednak ostatnio problemy z pozyskaniem odpowiednio wykwalifikowanych i chętnych do pracy osób. Co więcej, w Polsce systematycznie rośnie liczba dni, w których zatrudnieni mogą nie świadczyć pracy, np. nowe święta lub nowe formy nieobecności. Pod tym względem równamy do Europy, ale jednocześnie tracimy na konkurencyjności z USA czy Azją.
Jak obecnie wygląda struktura prowadzonych przez pana biznesów?
Wszystkie moje aktywności biznesowe prowadzę poprzez spółkę PCC SE. W jej grupie kapitałowej kluczowe znaczenie odgrywają firmy działające w szeroko rozumianej branży chemicznej. Myślę, że stanowią około 70 proc. wartości całego portfela. Same spółki PCC Rokita i PCC Exol stanowią około połowy wartości grupy PCC SE.
Kilka dni temu PCC Rokita podpisała z PCC SE list intencyjny dotyczący wniesienia aportem od giełdowej spółki firm PCC MCAA i MCAA SA. Wszystkie te podmioty są kontrolowane przez pana. Dlaczego zdecydował się pan na to połączenie?
Pomiędzy PCC Rokita a PCC MCAA występuje synergia produktowa. Pierwsza to producent m.in. chloru, który nabywa druga spółka do wytwarzania kwasu monochlorooctowego. Obie mają zakłady na terenie tego samego parku przemysłowego w Brzegu Dolnym. Dzięki połączeniu chcemy osiągnąć tzw. ekonomię skali i poprawić ich pozycję konkurencyjną, zwłaszcza w stosunku do firm z Azji. PCC Rokita kończy też inwestycję w dwa dodatkowe elektrolizery, które dzięki większej możliwości modulacji kosztów energii (zwiększania produkcji w godzinach, kiedy energia jest tania i obniżania w momencie jej wysokich poziomów), zapewnią PCC MCAA dostawy surowca przy zoptymalizowanym profilu produkcji. Integracja pozwoli też na dalsze rozszerzenie sprzedaży obu spółek na rynkach zagranicznych, głównie w Ameryce Północnej. Już dziś obserwujemy, że dla odbiorców w USA dużo ważniejszą sprawą niż cena jest dostępność oferowanych produktów. Połączenie pozwoli zwiększyć dostawy i sprzedaż, zwłaszcza że często klientami PCC Rokity i PCC MCAA są lub mogą być te same firmy.
Czytaj więcej
Emisje CO2 w Polsce spadają, ale tempo redukcji wyraźnie hamuje. Koszty systemu EU ETS pozostają ogromnym obciążeniem dla największych firm, które...
Jak dziś wygląda popyt na kwas monochlorooctowy?
Popyt jest stabilny, z niewielkimi odchyleniami wynikającymi z sytuacji w branżach, w których znajduje zastosowanie. Kwas monochlorooctowy ma wiele różnorodnych zastosowań. Jest wykorzystywany m.in. w produkcji karboksymetylocelulozy stosowanej m.in. w farbach, ceramice oraz branży spożywczej, a także do wytwarzania środków ochrony roślin, tworzyw sztucznych, detergentów i kosmetyków. Co więcej, w wielu tych obszarach zapotrzebowanie na niego systematycznie rośnie.
Kiedy zostanie sfinalizowana integracja PCC MCAA z PCC Rokita?
Aktualnie dojdzie do integracji spółek w ramach jednej grupy PCC Rokita (dotychczas spółki były „siostrami”, teraz PCC MCAA będzie „córką” PCC Rokita). W pierwszej kolejności PCC SE i PCC Rokita muszą uzgodnić szczegółowe warunki wniesienia aportu, przy uwzględnieniu, że nie jesteśmy jedynym akcjonariuszem i spółka posiada akcjonariuszy mniejszościowych. Dopiero po tym PCC Rokita zwoła walne zgromadzenie, które zdecyduje o realizacji tej transakcji. Jestem jednak przekonany, że w tym roku cała procedura będzie sfinalizowana.
Dziś za pośrednictwem PCC SE ma pan prawie 84,3 proc. akcji PCC Rokity. Po integracji z PCC MCAA ten udział zapewne wzrośnie. Czy rozważa pan wycofanie PCC Rokity z GPW?
Długookresowo chcę, aby PCC Rokita pozostawała spółką giełdową. Dzięki temu jest lepiej zarządzana i nadzorowana, niż gdyby jej akcje nie były notowane. Z drugiej strony musi mieć odpowiednio dużą wielkość, aby koszty związane z byciem spółką giełdową nie były dla niej zbyt uciążliwe. Musi też być odpowiednie rozproszenie akcji wśród mniejszościowych akcjonariuszy.
To może myśli pan o sprzedaży części akcji PCC Rokity?
Odpowiedni balans między moim udziałem a udziałami akcjonariuszy mniejszościowych w PCC Rokicie powinien być, chociażby po to, aby zachować w miarę dużą płynność notowanych akcji. Z mojego punktu widzenia w wolnym obrocie powinno być około 25 proc. wszystkich papierów. W tym kontekście rozważamy różne scenariusze. Aby jednak myśleć o sprzedaży akcji, musi być odpowiednia ich wycena, a dziś na GPW walory PCC Rokity są zdecydowanie niedowartościowane.
W PCC Exol ma pan z kolei 87,1 proc. akcji. Czy tę spółkę też chce pan utrzymać na GPW?
Zobaczymy, jak nam wyjdzie sprawa z PCC Rokitą po integracji z PCC MCAA. PCC Exol realizuje obecnie razem z PCC Rokita wspólną inwestycję poprzez spółkę PCC BD, która buduje w Brzegu Dolnym całkiem nowy uniwersalny zakład alkoksylatów i innych związków chemicznych. Jego uruchomienie powinno nastąpić w 2028 roku, co może pozwolić na dalszy wzrost wyników PCC Rokity i PCC Exol. Wszystko dzięki temu, że nowy zakład będzie mógł wytwarzać zarówno asortyment jednej, jak i drugiej spółki.
To pytanie pozostawię na razie bez odpowiedzi. Na tym etapie nie komentuję kwestii innych zmian struktury właścicielskiej grupy PCC SE. Mówimy o dwóch spółkach giełdowych, które mają swój reżim informacyjny. Zobaczymy, jak inwestorzy zareagują na zmiany i zwiększenie skali działalności PCC Rokita. Chcę prowadzić dialog z inwestorami finansowymi, aby ta spółka giełdowa zyskała na znaczeniu. Będę aktywnie przyglądał się dalszemu rozwojowi sytuacji i wsłuchiwał się w głos rynku.
W ubiegłym roku i na początku tego roku wyniki finansowe obu giełdowych spółek spadły. Kiedy znowu zaczną więcej zarabiać?
Dużo tu zależy od tego, czy UE dokona oczekiwanych przez branżę zmian, m.in. w zakresie ceł na produkty spoza Wspólnoty. Duże nadzieje wiążemy z produkcją całkiem nowych chemikaliów oraz ze zwiększeniem obecności w Europie i wejściem do Ameryki Północnej.
Planując ekspansję zagraniczną bardziej pan myśli o budowie nowych zakładów czy o przejęciach?
Zdecydowanie bardziej opłacalna wydaje się budowa nowych zakładów, ponieważ posiadamy odpowiednie produkty, kompetencje i know-how, aby tak się rozwijać. Z drugiej strony na wielu rynkach nas jeszcze nie ma lub mamy niewielkie udziały, a jest potencjał, aby mocniej zaistnieć i osiągać odpowiednie marże. Kupiliśmy już nawet dużą działkę w Teksasie w USA, którą spółki z grupy będą mogły przeznaczyć na cele inwestycyjne. Obecnie chcemy do niej doprowadzić linię kolejową. To jednak jeszcze daleka perspektywa.
W tym roku PCC Rokita wypłaciła znacznie mniejszą dywidendę niż w 2025 r., a PCC Exol wcale nie podzielił się z akcjonariuszami wypracowanym zyskiem. Jaka będzie polityka dywidendowa tych firm w kolejnych latach?
Ja osobiście kocham dywidendę, ale oczywiście musi być odpowiedni balans między inwestycjami a tym, co przeznaczamy do podziału pomiędzy akcjonariuszy. W tym i jeszcze w przyszłym roku inwestycje będą dość duże, więc wydaje mi się, że na razie dywidenda może nie być tak duża, jak w latach poprzednich. Jednak w przypadku PCC Rokita staramy się, aby spółka pozostawała spółką dywidendową i nawet jeśli ma istotne potrzeby inwestycyjne, aby dzieliła się z akcjonariuszami zyskiem.
W 2018 r. z GPW zostały wycofane akcje spółki PCC Intermodal, zajmującej się przewozami i przeładunkami kontenerów. Jaka dzisiaj jest jej pozycja na rynku kolejowym?
Kilka lat temu zdjęliśmy tę spółkę z warszawskiej giełdy z poszanowaniem interesu akcjonariuszy mniejszościowych, gdyż rynek wyceniał jej akcje zdecydowanie niżej, niż uważaliśmy, że powinien je wyceniać. Poza tym koszty związane z notowaniami były zbyt duże jak na skalę prowadzonej działalności. Dzisiaj PCC Intermodal jest największym przewoźnikiem kontenerowym w Polsce i osiąga zdecydowanie lepsze wyniki. Co więcej, wartość jego akcji wzrosła przynajmniej dwudziestokrotnie.
To może warto znowu wprowadzić PCC Intermodal na GPW?
Prawdę mówiąc, nie wykluczamy takiego ruchu. Ja osobiście widzę swoją obecność w PCC Intermodal jako długookresową inwestycję i chciałbym, aby spółka była na giełdzie. Musimy jednak dokładnie przeanalizować wszystkie za i przeciw.
W ostatnich latach znaczenie kolejowych przewozów towarowych w Polsce spadło. Jak to może wyglądać w dalszej perspektywie?
W mojej ocenie przewozy koleją mają sens dla firm tylko wówczas, gdy osiągną one odpowiednio dużą skalę działalności. W mniejszych podmiotach zdecydowanie bardziej efektywne i opłacalne są przewozy w kontenerach z wykorzystaniem różnych środków transportu. Ten rynek w Polsce ciągle się rozwija i ma jeszcze ogromny potencjał wzrostu, na czym nadal powinno korzystać PCC Intermodal.