Zarząd Azotów, uwzględniając żądanie ministra aktywów państwowych, zwołał na 14 lutego nadzwyczajne walne zgromadzenie spółki. W porządku obrad jest m.in. uchwała o zmianach w składzie rady nadzorczej. Zgodnie ze statutem składa się z pięciu do dziewięciu członków, powoływanych przez walne zgromadzenie, przy czym Skarbowi Państwa przysługuje indywidualne uprawnienie do powoływania i odwoływania jednej osoby.
Obecna rada Azotów składa się z ośmiu osób. Przewodniczącym jest Magdalena Butrymowicz, wiceprzewodniczącym - Wojciech Krysztofik, a sekretarzem - Robert Kapka. W skład tego organu wchodzą również: Monika Fill, Bartłomiej Litwińczuk, Michał Maziarka, Janusz Podsiadło i Roman Romaniszyn. Spośród nich Kapka, Romaniszyn i Podsiadło zostali wybrani przez pracowników na podstawie zapisów ustawy o komercjalizacji i niektórych uprawnieniach pracowników. Ustawa w art. 14 mówi m.in., że od chwili, w której Skarb Państwa przestał być jedynym akcjonariuszem spółki powstałej w wyniku komercjalizacji, pracownicy zachowują prawo wyboru trzech członków rady w organie liczącym od siedmiu do dziesięciu członków. W projektach uchwał na NWZ nie określono, kto może zostać odwołany z rady, ani kto może być do niej powołany. Nie ulega jednak wątpliwości, że zmiany będą gruntowne.
W kolejnym kroku roszady kadrowe obejmą zarząd. Zgodnie ze statutem Azotów składa się on z nie więcej niż siedmiu osób. Powołuje ich rada nadzorcza po przeprowadzeniu postępowania kwalifikacyjnego. Statut mówi też, że każdy z członków zarządu może być odwołany lub zawieszony w czynnościach zarówno przez radę jak i walne zgromadzenie. Gdy spółka zatrudnia średniorocznie powyżej 500 pracowników, rada powołuje w skład zarządu jedną osobę wybraną przez pracowników.
Obecnie zarząd Azotów składa się z siedmiu osób. Tomasz Hinc pełni funkcję prezesa, Mariusz Grab, Filip Grzegorczyk, Grzegorz Kądzielawski, Marcin Kowalczyk i Marek Wadowski są wiceprezesami, a Zbigniew Paprocki członkiem zarządu i dyrektorem generalnym. Ten ostatni został wybrany przez pracowników. Biorąc pod uwagę konotacje polityczne obecnych członków zarządu z byłą koalicją rządzącą oraz trudną kondycję finansową koncernu należy przypuszczać, że zarząd zostanie wymieniony w całości lub prawie w całości.
- Kluczowym krótkoterminowym celem, przed jakim stanie nowy zarząd Azotów, będzie znalezienie sposobu na poprawę płynności koncernu. To ogromny problem, który być może uda się rozwiązać poprzez sprzedaż części aktywów, emisję akcji lub w jakiś inny sposób - mówi Jakub Szkopek, analityk Erste Securities Polska. Zauważa, że dziś zadłużenie grupy sięga 10 mld zł, a wskaźniki zadłużenia do zysku są na nieakceptowalnych przez banki poziomach. Co więcej, spółkę czekają kolejne duże inwestycje. - W długim terminie Azoty, tak jak cała europejska branża chemiczna, muszą dekarbonizować produkcję, a to oznacza ogromne wydatki chociażby na OZE. Co więcej, polski koncern w tym zakresie ma dużo więcej do zrobienia niż jego konkurencja - twierdzi Szkopek.