Minister finansów Christian Lindner chce odciążyć kierowców w związku z wysokimi cenami benzyny - spotyka się więc z sprzeciwem SPD i Zielonych. Partnerom sygnalizacji świetlnej brakuje „komponentu społecznego”: wysuwają teraz własne żądania. Czego mogą oczekiwać konsumenci?
Minister i szef FDP zaproponował „zniżkę zbiornikową”. Skorzystałyby na tym miliony ludzi w kraju. Bezpośredni. nieskomplikowany. Taka zniżka byłaby popularna. Lindner nie może już z niej teraz zrezygnować, gdy propozycja jest na stole.
Ale SPD i Zieloni nie chcą takiej zniżki, przynajmniej nie w sposób, w jaki zaproponował minister finansów. Ustalają więc warunki – i wywierają na niego presję czasu. Christian Lindner nie jest już kierowcą, a raczej człowiekiem z napędem - pisze Die Welt.
W niedzielę rano Lindner wyraźnie odrzucił plan Unii dotyczący obniżenia podatku VAT na benzynę i olej napędowy do siedmiu procent. Gdyby CDU i CSU tego chciały, to też musiałyby powiedzieć, gdzie chcą dokonać cięć w budżecie – wyjaśnił minister finansów.
Wieczorem wyszedł z własną propozycją "zniżki na tankowanie" - bo odstraszanie milionów kierowców przez odrzucenie proponowanego przez opozycję "hamulca ceny paliwa" nie wydawało mu się dobrym pomysłem. Trzeba było więc znaleźć alternatywę, „zniżkę na zbiornik”, o której Lindner najwyraźniej myślał od jakiegoś czasu.
Ale ostatecznie będzie to prawdopodobnie dużo droższe niż obniżki VAT, jakich domaga się Unia. Bo SPD i Zielonym brakuje „komponentu społecznego”. Minister finansów powinien zatem wspierać dalsze działania pomocowe, z których skorzystają wszyscy, którzy nie jeżdżą samochodem.
– Zniżka na zbiornik ma być środkiem, który szybko, bez biurokracji i bezpośrednio odciąży obywateli i handlowców. Nie chcemy długiej procedury wprowadzającej, ale może ona wejść w ciągu dni lub tygodni – powiedział Christian Dürr, szef grupy parlamentarnej FDP, WELT. – Celem krótkoterminowym jest obniżenie ceny paliwa poniżej dwóch euro – dodał.
Płacąc przy kasie, klient otrzymuje więc zniżkę na rachunek za paliwo, którą państwo potrąca z firmami paliwowymi. To będzie kosztowne: odciążenie kierowców w wysokości dziesięciu centów za litr przez miesiąc będzie kosztować państwo 550 milionów euro. I nie ma mowy ani o miesiącu, ani o dziesięciu centach. W poniedziałek wieczorem Lindner mówił nawet w ZDF o „stałej zniżce kryzysowej” w wysokości 30 lub 40 centów, aby uzyskać cenę za litr w wysokości 2 euro. W ciągu trzech miesięcy koszty wyniosły do 6,6 mld euro.
Sceptyczne reakcje SPD i Zielonych pojawiły się natychmiast. – Nie potrzebujemy pakietu bodźców ekonomicznych dla firm naftowych – powiedział sekretarz generalny SPD Kevin Kühnert. Ogólnie rzecz biorąc, socjaldemokratom brakuje społecznego aspektu zniżki Lindnera. Według partii, inicjatywa Lindera stałaby się niejako zniżką na samochody wyścigowe, ponieważ z ulgi skorzystaliby także zamożni kierowcy. – Dlaczego kierowca samochodu służbowego w limuzynie miałby otrzymać taką samą zniżkę jak stażysta lub pielęgniarka? – pyta lider grupy parlamentarnej SPD, Detlef Müller.
Sprzeciw Zielonych jest jeszcze większy. – Ustalanie i subsydiowanie ceny benzyny w gospodarce planowej nie jest zbyt przemyślanym pomysłem i nie działa jako odpowiedź na wzrost cen paliw spowodowany wojną Putina – mówi Sven-Christian Kindler, rzecznik grupy parlamentarneh w Bundestagu. – Rozsądne jest nie dotowanie cen energii z paliw kopalnych teraz, ale skupienie się na ukierunkowanych płatnościach dla osób o niskich lub średnich dochodach – podkreśla.
A to tylko jeden z wielu krytycznych głosów Zielonych. Minister gospodarki i wicekanclerz Robert Habeck natychmiast skontrował działania swojego kolegi z gabinetu Lindnera. W niedzielnym wieczorze w talk show „Anne Will” wyjaśnił, że rząd federalny chce połączyć wszystkie środki pomocy w jeden pakiet.
– Obecnie nie ma większego sensu przewidywanie indywidualnych środków – mówił. Sam obiecał kompleksowy program uwolnienia wszystkich obywateli i przedsiębiorstw od wysokich cen ropy, gazu i paliwa. Zgodnie z nim powinna być ulga dla odbiorców energii elektrycznej, ogrzewania i kierowców. Chce też zapewnić większą efektywność energetyczną i oszczędności, na przykład poprzez wymianę grzejników gazowych. Inicjatywa Lindnera jawi się jako polityka klientowska.
Zieloni i SPD przedstawiają więc teraz ministrowi finansów swoją listę żądań, aby „zniżka na zbiornik” miała szansę na przetrwanie. – Potrzebujemy płatności finansowanych z podatków pieniędzy na energię z ogólnego budżetu federalnego. Zwiększenie dotacji na koszty ogrzewania i dalsze wsparcie dla osób z podstawowymi zabezpieczeniami są teraz słuszne – mówi Kindler.
SPD domaga się m.in. pomocy dla ludzi z obszarów wiejskich, którzy nie mogą przesiąść się do autobusów i pociągów i są uzależnieni od własnych samochodów. A propozycje powinny nadejść szybko, mówi sekretarz generalny SPD Kevin Kühnert. – Spodziewamy się w tym tygodniu konkretnych decyzji, w jaki sposób można ulżyć obywatelom w wymierny sposób – stwierdza.