2012 r. przyniósł wiele wydarzeń, które odcisnęły piętno na zachowaniu rynków finansowych. Wśród najważniejszych z nich można wymienić chociażby kryzys w eurolandzie, który nieraz budził skrajne emocje inwestorów. Sytuacja Grecji i spekulacje, czy uda jej się uniknąć niewypłacalności, co w praktyce oznaczałoby wyjście ze strefy euro, w II połowie roku zeszły na drugi plan. Coraz powszechniejsze były bowiem obawy, że kryzys zadłużenia obejmie kolejne peryferyjne kraje, zwłaszcza Włochy i Hiszpanię. Nie były to jednak jedyne kłopoty strefy euro, gdyż z upływem czasu Europa zaczęła pogrążać się w recesji. Poza spowolnieniem globalnej koniunktury negatywnie na gospodarkę europejską działało dodatkowo delewarowanie sektora państwowego w postaci wprowadzanych przez wiele krajów programów oszczędnościowych.

Sytuacja polityczna to kolejny z ważnych czynników, które w minionym roku pozostawały w centrum uwagi inwestorów. Był to bowiem rok wyborczy w wielu krajach, czy tak jak w Chinach czas zmiany władzy, co zwykle zwiększa niepewność i zmienność. Tak było i tym razem, np. po wyborach prezydenckich we Francji czy USA, jednakże reakcja była krótkotrwała.

Nie można też pominąć niepokoju związanego z kondycją największych światowych gospodarek. W USA ożywienie było powolne, choć w niektórych obszarach, jak np. w sektorze nieruchomości, pojawiły się bardziej widoczne oznaki poprawy. Pod koniec roku znaczenia nabrał kolejny problem, jakim był tzw. klif fiskalny. Obawy dotyczyły także krajów azjatyckich, a zwłaszcza Chin. Druga gospodarka świata wykazywała bowiem oznaki słabnięcia, zwłaszcza w I połowie roku.

Miniony rok udany dla wielu klas aktywów

Nie były to jedyne z istotnych czynników, które w I połowie 2012 r. przekładały się na zachowanie rynków ryzykownych aktywów, w przeważającej części niekorzystnie. Na szczęście czarne scenariusze jednak się nie sprawdziły. Działania banków centralnych oraz polityków przyniosły w końcu efekty m.in. w postaci stabilizacji sytuacji w strefie euro. Groźba wejścia USA w klif fiskalny została w ostatniej chwili odsunięta w czasie, a w gospodarkach azjatyckich pojawiły się oznaki dające szanse nie tylko na uniknięcie głębszego załamania. W efekcie ubiegły rok był udany dla wielu klas aktywów. Zyskiwały akcje na wielu giełdach światowych. Indeks DAX zakończył rok zwyżką o ponad 20 proc., a S&P500 wzrósł 13,4 proc. Pozytywny sentyment towarzyszył rynkom długu w krajach uznawanych za tzw. bezpieczne przystanie. Korzystne tendencje nie ominęły także sporej części surowców. Można więc uznać, że w ten sposób inwestorzy dyskontowali spodziewaną, zwłaszcza w II połowie bieżącego roku, poprawę w światowej gospodarce. Jakkolwiek taka sytuacja daje potencjał poprawy w niektórych klasach aktywów, nie można zakładać, że najbliższe miesiące będą dla inwestorów łatwym okresem. Czynników ryzyka nie brakuje, a więc należy liczyć się z tym, iż nie zabraknie też zmienności. Kluczową kwestią będzie to, czy zacznie się potwierdzać scenariusz wejścia globalnej gospodarki w fazę ożywienia, a w Europie nie nastąpi eskalacja kryzysu.

USA i Chiny nadal w centrum uwagi

Można oczekiwać, że w tym roku na zachowanie rynków wpływać będą trzy główne czynniki. Jednym z nich będzie klif fiskalny w USA. Pod koniec roku udało się wprawdzie osiągnąć kompromis w tej kwestii, ale nie rozwiązuje on problemu amerykańskiej gospodarki do końca. O ile bowiem wypracowano porozumienie w kwestii podwyżek podatków, to wciąż pozostaje niepewność związana z cięciami budżetowymi. Osiągnięty konsensus daje czas na rozwiązanie tej kwestii, gdyż automatyczne cięcia wydatków fiskalnych miałyby niekorzystne przełożenie na gospodarkę, w konsekwencji także na rynki finansowe. W podobnym okresie USA osiągną maksymalny pułap zadłużenia, a jego zwiększenie wymagać będzie zgody Kongresu. Jeśli nie udałoby się tego planu zrealizować, Stanom Zjednoczonym grozi m.in. kolejne obniżenie ratingów. Pomimo oznak lekkiego ożywienia w gospodarce i odsunięcia w czasie problemu klifu fiskalnego, czynników ostrożności nie można bagatelizować. Przynajmniej najbliższe miesiące mogą więc przynieść okresy większej zmienności na giełdach za oceanem. W dłuższej perspektywie można jednak oczekiwać, że zrealizuje się umiarkowanie pozytywny scenariusz, zakładający ostateczne porozumienie w sprawie klifu i pułapu zadłużenia. Natomiast w gospodarce pojawiać się będą dalsze sygnały świadczące o spokojnym ożywieniu.

Kolejnym czynnikiem są perspektywy, które stoją przed rynkami rozwijającymi się. Wiele z tych krajów posiada spory potencjał dla wzrostu gospodarczego, biorąc chociażby pod uwagę relatywnie dobrą strukturę zadłużenia, czy zwiększające się znaczenie konsumpcji. Jednym z najważniejszych ograniczeń jest z kolei słabe ożywienie w globalnej gospodarce.

Prognozy zakładają, że bieżący rok będzie lepszy niż 2012. Trzeba jednak liczyć się z tym, że będzie to poprawa zróżnicowana zarówno pod względem regionów, jak i dynamiki. Jedną z konsekwencji takiej sytuacji jest możliwe zmniejszenie napływu kapitałów do państw rozwijających się, tym bardziej że obecna jego skala odzwierciedla już stan fundamentów wielu z tych krajów. Niektóre z giełd emerging markets, zwłaszcza w ostatnich miesiącach, dyskontowały już pozytywny scenariusz, co też zmniejsza szanse na mocniejsze zwyżki na tych parkietach w tym roku. Nie znaczy to, że nie pojawią się atrakcyjne możliwości inwestycyjne. Jednak trzeba liczyć się z dużą selektywnością popytu. Inwestorzy mogą więc np. poszukiwać okazji na giełdach, które w ubiegłym roku zachowywały się słabiej.

Spośród emerging markets w centrum uwagi nadal pozostaną zapewne Chiny, dla których ostatni rok nie był udany zarówno pod względem koniunktury gospodarczej, jak i sytuacji na giełdach. W tym kontekście pozytywnie należy więc oceniać przekazanie władzy nowemu rządowi Państwa Środka. Daje to dobrą podstawę dla przyspieszenia reform gospodarczych, choć oczywiście istotny będzie ich kierunek. Jeśli nie pójdą one w stronę wzrostu wydajności nie tylko trudno będzie mówić o trwałej ścieżce wzrostu, ale też ryzyko twardego lądowania będzie się zwiększać.

Euroland wciąż w kryzysie i recesji

Istotne znaczenie dla rynków akcji w tym roku będzie miała sytuacja w strefie euro. Działania podjęte przez EBC czy wprowadzenie innych programów pomocowych, np. mechanizmu ESM, ustabilizowało wprawdzie sytuację na rynkach finansowych, ale na razie nie widać wielu efektów w realnej gospodarce. Prognozy zakładają, że w bieżącym roku Euroland pozostanie w recesji.

Trudno spodziewać się wyraźniejszego strumienia kapitału w postaci akcji kredytowej, czy wzrostu konsumpcji w sytuacji kiedy gospodarki niektórych krajów strefy euro pogrążone są w recesji, bądź oscylują na jej krawędzi. Niekorzystny wpływ będą też nadal wywierać programy oszczędności fiskalnych wprowadzane przez wiele państw borykających się z problemami zadłużenia. Tak silna konsolidacja budżetowa ogranicza szanse powrotu gospodarek na ścieżkę wzrostową i nie poprawia wskaźników fiskalnych. Spełnienie wymogów prowadzi do dalszych cięć, a tym samym stagnacji w gospodarce. Należy liczyć się z tym, że w najbliższych miesiącach taki trend będzie kontynuowany.

Widoczniejszej poprawy koniunktury w strefie euro można więc spodziewać się dopiero w 2014 r. Oczekiwania na ożywienie w gospodarce europejskiej powinny jednak przybierać na sile już w bieżącym roku, zwłaszcza jeśli w innych regionach świata zacznie się realizować scenariusz zakładający przyspieszenie tempa rozwoju. To z kolei może skłonić inwestorów, głównie o dłuższym horyzoncie, do aktywniejszego zaangażowania na naszym kontynencie i to nie tylko w defensywne branże. Po zwyżkach z ubiegłego roku wyceny wielu europejskich akcji trudno uznać za niedoszacowane, niemniej perspektywa poprawy koniunktury daje jeszcze potencjał dla umiarkowanych wzrostów.

Polska gospodarka też spowalnia...

Spowolnienia nie uniknęła także polska gospodarka. Z jednej strony jest to pochodna słabszej koniunktury, głównie w Europie, a z drugiej – niekorzystnych czynników wewnętrznych. W tej ostatniej grupie wspomnieć należy m.in. znaczne pogorszenie kondycji niektórych branż (spektakularnym przykładem jest sektor budowlany), słabnącą konsumpcję, a także trudną sytuację na rynku pracy. Nie należy oczekiwać, aby taka sytuacja zmieniła się w najbliższych miesiącach i I połowa może przynieść pogłębienie niekorzystnych tendencji w polskiej gospodarce. W dalszej części roku powinny pojawić się pierwsze efekty obniżek stóp procentowych i lepszej sytuacji w strefie euro. Cały rok zapowiada się jednak słabiej niż poprzedni, a wątpliwości co do tego nie pozostawiają prognozy PKB. Należy spodziewać się, że będzie to mieć także przełożenie na wyniki finansowe firm. Szacunki zakładają, że w bieżącym roku zyski polskich spółek giełdowych zmniejszą się o około 10 proc. i będzie to jeden gorszych rezultatów w krajach naszego regionu. Jest to czynnik ryzyka, choć niekoniecznie musi przełożyć się na większe spadki na naszym parkiecie.

Istnieją bowiem kontrargumenty dla niekorzystnego scenariusza. Inwestorzy nie postrzegają negatywnie perspektyw polskiej gospodarki i rynku finansowego, o czym świadczy nie tylko brak wyraźniejszego odpływu kapitału z naszego kraju, ale też zwiększające się zainteresowanie inwestorów zagranicznych. Szacunki wskazują, że po III kwartałach 2012 r. inwestycje zagranicy na polskiej giełdzie były wyższe niż w całym 2011 r. Pewien potencjał popytu dostrzec można także w OFE, których zaangażowanie w akcje jest obecnie wiele niższe od maksymalnego limitu, który w styczniu wzrósł do 47,5 proc. Akcje wydają się także atrakcyjną alternatywą w relacji do obligacji skarbowych. Wskaźnik P/E dla

prognozowanych zysków wzrósł wprawdzie w ubiegłym roku o około 20 proc., ale jednocześnie wyraźne wzrosty miały też miejsce na rynku długu, a więc proporcja nie uległa znaczącej zmianie.

...ale potencjał dla wzrostów istnieje

Przy stopie dywidendy szacowanej na około 5–6 proc. i pozostających na rekordowo niskich poziomach rentowności instrumentach dłużnych, rynek akcji daje w dalszym ciągu relatywnie atrakcyjną premię za ryzyko. Uwzględniając spodziewaną poprawę sytuacji fundamentalnej w II połowie roku oraz powyższe czynniki okołorynkowe, można oczekiwać, że nasz parkiet posiada potencjał dla wzrostów w bieżącym roku. Rezultaty z 2012 r. trudno będzie jednak powtórzyć. Poprawa będzie umiarkowana, a wynik bez uwzględniania dochodów z dywidend będzie prawdopodobnie jednocyfrowy. Należy też liczyć się z okresami?podwyższonej zmienności, a większe szanse?na wyklarowanie wyraźniejszego trendu pojawią się raczej nie wcześniej niż w II kwartale.

Bilans czynników, które w bieżącym roku powinny w największym stopniu wpływać na koniunkturę jest więc lekko pozytywny, jednak nie można bagatelizować potencjalnych zagrożeń stojących przed inwestorami.