Reklama

Chaos w przepisach uderza w zielone mikrusy

Na zamieszaniu wokół przepisów dla energii odnawialnej najbardziej tracą małe spółki. Mają problemy ze spłatą zobowiązań. Pojawiają się też wnioski o upadłość.

Aktualizacja: 11.02.2017 00:10 Publikacja: 27.07.2013 10:43

Chaos w przepisach uderza w zielone mikrusy

Foto: Bloomberg

Wczoraj parlament ostatecznie uchwalił zmiany w prawie energetycznym, określane jako „mały trójpak". Organizacje promujące rozwój odnawialnych źródeł energii od razu skomentowały, że nowelizacja nie rozwiązuje poważnych problemów branży. I potrzebna jest ustawa specjalnie dla niej. I rzeczywiście – jeśli spojrzeć na losy małych, notowanych na giełdzie spółek z sektora OZE, wyraźnie widać, że część z nich przeżywa trudności. To właśnie najmniejsze spółki odczuwają skutki zawirowań najdotkliwiej. Mówi się wręcz o zapaści na rynku zielonych certyfikatów, a to właśnie o ten mechanizm w większym lub mniejszym stopniu opiera się biznes firm z sektora zielonej energii. Zielone certyfikaty potwierdzają, że prąd został wytworzony w ekologiczny sposób. Są sprzedawane na wolnym rynku, dzięki czemu miały wspierać OZE.

Co poszło nie tak?

Specjalizujący się w tej branży fundusz BBI Zeneris nie uplasował obligacji zamiennych serii I na akcje serii F. Spółka podała 16 lipca, że emisja nie doszła do skutku, ponieważ nie został osiągnięty próg emisji. Za to na początku lipca nie było większych problemów ze sprzedażą papierów serii J wartych około 23,15 mln zł zł. Wpływy z emisji pomogły spłacić wcześniejsze zobowiązania. Na 21 sierpnia zaplanowano walne zgromadzenie akcjonariuszy, na którym głosowana będzie emisja od 36,7 do 73,4 mln akcji serii F z prawem poboru. Akcjonariusze rozpatrzą też projekt scalenia papierów w stosunku 10 do 1. Obecnie rynek wycenia spółkę o ok. 50 proc. taniej niż rok wcześniej. By wyciągnąć BBI Zeneris z dołka, potrzebne będą nowe pomysły. Ich zapowiedzią może być wprowadzenie w maju do zarządu spółki Piotra Kardacha, wcześniej m.in. prezesa Sygnity.

– Obecna sytuacja firm z branży energetyki odnawialnej zależy od tego, jak dużą część ich przychodów stanowią wpływy ze sprzedaży zielonych certyfikatów. Ich ceny kształtują się w granicach poniżej 150 zł/MWh, czyli na poziomie o ok. 40 proc. niższym niż rok temu – wyjaśnia w rozmowie z „Parkietem" Piotr Kardach. – Jednym z rozwiązań jest łączenie wytwarzania zielonej energii z inną produkcją, niezależną od rynku OZE (np. węgla drzewnego) lub, jak np. w przypadku biogazowni, zmiana technologii na takie, które umożliwiają używanie do produkcji energii darmowych substratów odpadowych, zamiast płatnych, których używa obecnie większość polskich biogazowni – dodaje. Odnosząc się do bieżącej sytuacji na rynku, OZE wyjaśnia, że mimo wszystko widać symptomy wskazujące, że nie później niż w przyszłym roku ceny certyfikatów wzrosną. – To poprawi ekonomikę przedsiębiorstw OZE – zaznacza Kardach.

Biomasa mocno pod kreską

Ożywienie na rynku zielonych certyfikatów zdecydowanie przydałoby się notowanej na NC Widok Energii. W związku z tym, że miała kłopoty z terminowym wykupieniem obligacji, udało się jej wynegocjować z obligatariuszami posiadającymi ponad 75 proc. papierów dłużnych (wartych ponad 20,5 mln zł) restrukturyzację zadłużenia. Przewiduje ona, że obligacje pięciu serii (E1, E2, E3, K oraz obligacji serii D zamiennych na akcje) zostaną wykupione 31 lipca, czyli już w najbliższą środę.

Pozytywny dla spółki był fakt, że w połowie lipca firma Ekofinn-Pol wycofała wniosek o upadłość likwidacyjną Widok Energii. Ale spółka, szukając możliwości restrukturyzacji zobowiązań, sama złożyła na początku lipca wniosek o upadłość układową jednej ze swoich spółek zależnych – Widok Energia sp. z o.o., w której są dwa zakłady granulacji biomasy na północy Polski. Grupa chce zaproponować wierzycielom spółki-córki odroczenie spłaty należności do końca br., z jednoczesną redukcją zadłużenia o 20 proc. Zarząd podmiotu zależnego ocenia, że pozwoli to uregulować zadłużenie w ciągu trzech lat. Zdaniem zarządu Widok Energii to właśnie brak odpowiednich przepisów doprowadził do destabilizacji całego rynku OZE. Wytwarzanie energii z biomasy przestało się opłacać, więc spółki energetyczne nie chcą jej kupować. A producenci znaleźli się w tarapatach.

Reklama
Reklama

– Intensywnie pracujemy nad restrukturyzacją zadłużenia, czego elementem jest wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu w spółce zależnej – wyjaśnia Iwona Szmaja, prezes spółki. – Mamy plan, jak uratować grupę i rozwiązać problem zadłużenia mimo niesprzyjającej sytuacji, jednak potrzebujemy czasu – dodaje.

Problemy z terminowym wykupem obligacji dotknęły również spółkę MEW, czyli Małe Elektrownie Wodne. Opłacalność produkcji energii z wody mocno zależy od cen zielonych certyfikatów.

Projekty wiatrowe nadal naprzód

Na tle małych spółek relatywnie dobrze wypada należąca do Polenergii spółka Polish Energy Partners. Jej wycena w ciągu roku spadła „tylko" o 6 proc. Jednak również jej prezes, a jednocześnie wiceszef Polenergii Zbigniew Prokopowicz nie ukrywa, że dużo jest do zrobienia.

– Na braku ustawy o OZE tracą nie tylko inwestorzy, ale też odbiorcy końcowi i cała gospodarka. W uzasadnieniu do ustawy posłowie wyliczyli, że do 2020 r. nowa ustawa o OZE przyniesie odbiorcom końcowym oszczędności rzędu ok. 2–3 mld – wyjaśnia.

Prezes PEP wyjaśnia, że branża oczekuje przede wszystkim stabilnego otoczenia prawnego. – Wierzymy, że wygra racjonalność ekonomiczna i rozwiązania najkorzystniejsze z punktu widzenia interesu społecznego. A do nich należy energetyka wiatrowa. Dlatego nie rezygnujemy z realizacji projektów. Domykamy finansowanie trzech projektów lądowych farm wiatrowych o łącznej mocy 104 MW, które planujemy uruchomić w 2015 r. Do końca 2016 roku chcielibyśmy oddać kolejne 250 MW na lądzie. Kontynuujemy również prace przygotowawcze do inwestycji w morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy 1200 MW. Pierwsza z nich mogłaby powstać do 2020 r. Jednak warunkiem powstania farm morskich jest wypracowanie jasnego systemu wsparcia. Bez niego nie ma szans na realizację żadnego morskiego projektu w Polsce – podsumowuje.

W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele BBI Zeneris: wywołana brakiem ustawy o OZE sytuacja w branży powoduje, że wiele inwestycji jest spowalnianych lub wstrzymywanych.

Reklama
Reklama
Analizy rynkowe
Akcje spółek z WIG20 nie mają dość wspinaczki
Analizy rynkowe
Warszawa jeszcze nie złapała zadyszki
Analizy rynkowe
Oto styczniowe gwiazdy GPW. Czy będą błyszczały również w lutym?
Analizy rynkowe
Jak tańszy dolar wpływa na polskie spółki i warszawską giełdę
Analizy rynkowe
Udane wejście średniaków w 2026 r. Czy to będzie ich rok?
Analizy rynkowe
Hossa trwa, ale nie wszędzie. Kto ciągnie rynek, a kto zaczyna odstawać?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama