REKLAMA
REKLAMA

Wierzytelności

Inwestorzy GetBacku mogą powalczyć o odszkodowanie

Na prośbę czytelników wyjaśniamy, w jakich sytuacjach mogą dochodzić roszczeń od podmiotów zaangażowanych w sprawę windykatora.
Foto: Adobestock

GetBack jest w postępowaniu układowym, jego akcjonariusze i obligatariusze muszą więc liczyć się ze sporymi stratami. Jednak wiele wskazuje na to, że mogło dojść do nieprawidłowości – KNF bada, jak firma wypełniała obowiązki informacyjne, i podaje, że ustalenia wskazują na wątpliwości wobec rzetelności ujawnień ryzyka płynności, a także na brak publikacji informacji istotnych dla możliwości realizacji zobowiązań finansowych. Są też wątpliwości wobec raportów za poprzednie okresy.

Jaki model wyceny portfeli

Jedna z najważniejszych spraw dotyczy rzetelności wyceny portfeli wierzytelności, czyli głównego aktywa firmy. Portfele wycenia się na zasadzie zdyskontowanych przepływów pieniężnych. Istotną rolę w procesie wyceny odgrywa model stosowany przez firmę windykacyjną, który zakłada „odzysk wierzytelności na określonym poziomie".

– To skomplikowane modele statystyczne uwzględniające zarówno dane historyczne, jak również dane socjologiczne i prognozy makroekonomiczne. W praktyce audytorowi może być trudno zakwestionować wycenę portfela wierzytelności opartą na takim modelu, którego wadliwość należałoby w kontaktach z firmą windykacyjną wykazać. Oczywiście nie jest to niemożliwe – najlepszym sposobem wykazania błędnych założeń modelu są istotne różnice w realizacji poprzednich prognoz. Jednak w przypadku GetBacku, zgodnie z informacją zawartą w skonsolidowanym sprawozdaniu za pierwsze półrocze 2017 r., wskazano realizację planu odzysku wierzytelności na poziomie 118 proc. Realizacja planu na takim poziomie jest czynnikiem wskazującym raczej na prawidłowość modelu niż na jego wady – uważa Leszek Kieliszewski, prawnik z kancelarii Legality.

Audytor stwierdził, że nie znalazł niczego, co kwestionowałoby rzetelność i wiarygodność sprawozdania finansowego GetBacku. – Windykator podał, że realizuje odzyski zgodnie z planem na poziomie 118 proc., więc rzeczywistość potwierdzała niejako prawidłowość wycen portfela. Nie było podstaw do twierdzenia, że model wyceny portfeli wierzytelności jest wadliwy. Ale z drugiej strony teraz GetBack uznał, że wartość jego portfeli wierzytelności jest aż o 60 proc. niższa aniżeli kilka miesięcy temu. Wprawdzie ta wycena była przeprowadzona w warunkach stress testu, ale pojawia się pytanie o tak dużą przecenę tych aktywów i poprawność stosowanego przez GetBack modelu wyceny – dodaje Kieliszewski.

Foto: GG Parkiet

Inwestorzy przekonują więc, że GetBack mógł zawyżać wyceny portfeli, dane były zafałszowane, a racjonalny inwestor, podejmując decyzje, opiera ją na informacjach o kondycji finansowej płynących z raportów okresowych.

Kto za to odpowiada? – Jeśli audytor nie miał wobec nich zastrzeżeń, a okazałoby się, że były nierzetelne, to odpowiedzialność ponosi przede wszystkim spółka. Gdyby jednak okazało się, że audytor nie dołożył należytej staranności podczas badania lub przeglądu sprawozdania finansowego, to również on mógłby ponosić odpowiedzialność. To jednak bardzo złożone zagadnienie i dziś brak jest przesłanek uzasadniających twierdzenie niedołożenia przez audytora wymaganej od niego staranności. Wykazanie, że audytor nie zachował należytej staranności przy ograniczonej dostępności do danych z badania lub przeglądu sprawozdań finansowych, będzie bardzo trudne albo wręcz niemożliwe – zaznacza Kieliszewski.

Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu zarzuciło Deloitte'owi brak zachowania bezstronności i standardów zawodowych przy sporządzaniu bilansu GetBacku. Audytor się z nimi nie zgadza. „Jesteśmy w stałym kontakcie z organami regulacyjnymi, zapewniając pełne wyjaśnienia dotyczące wszelkich kwestii dotyczących profesjonalizmu i jakości naszej pracy" – dodał Deloitte.

Obligacje do zwrotu?

Czy inwestorzy mogą domagać się odszkodowań w kontekście kwestionowanej rzetelności raportów z poprzednich okresów, szczególnie tych poprzedzających publiczną ofertę akcji i prywatne oferty obligacji? – GetBack pewnie będzie wykazywał, że dane były na dzień publikacji rzetelne. Nie istniała wtenczas potrzeba zawiązywania rezerw lub dokonywania odpisów wynikających z utraty wartości portfeli. Wykazanie, że na dzień publikacji raportów zarząd wiedział o konieczności odpisów, a tego nie zrobił, przy tak dużej korporacji i rozmyciu odpowiedzialności, to bardziej sztuka niż nauka. Jednak może istnieć pewna furtka – mówi ekspert.

Zgodnie z kodeksem cywilnym można uchylić się od skutków prawnych oświadczenia woli, gdy zostało one złożone pod wpływem tzw. podstępu. Świadome fałszowanie danych finansowych to podstęp. – Gdyby w chwili publikacji raportów okresowych zarząd wiedział, że prezentowane w nich informacje i wyniki są w jakiś sposób nierzetelne, niewłaściwe, lub coś ukrywał, to racjonalnie działający inwestor, znając prawdziwą sytuację finansową spółki, najprawdopodobniej nie podjąłby decyzji o inwestycji w jej akcje lub obligacje – w takiej sytuacji mielibyśmy do czynienia z działaniem podstępnym – wyjaśnia Kieliszewski.

Wprowadzona w błąd strona transakcji może uchylić się od jej skutków prawnych. Gdyby udowodniono takie działanie podstępne w GetBacku, wtedy spółka musiałaby zwrócić pieniądze inwestorom, a ci oddaliby obligacje (pytanie, czy spółka by je miała).

A co z oferującymi, którzy wysoko wyceniali akcje przed debiutem na GPW? – Odpowiedzialność oferującego w IPO jest w zasadzie nieudowadnialna. Prospekt pod względem kompletności i zgodności z wymogami jest zatwierdzany przez KNF, a rolą oferującego jest skompletowanie informacji od spółki. W tak dużych emisjach uczestniczą doradcy prawni z największych międzynarodowych kancelarii. Wykazanie istotnych nieprawidłowości skutkujących odpowiedzialnością odszkodowawczą któregokolwiek z tych podmiotów w mojej ocenie jest nierealne. Prospekty były akceptowane wiosną 2017 r. i nasza obecna wiedza nie wskazuje, aby wtedy były przesłanki podważające wiarygodność prezentowanych danych – dodaje nasz rozmówca.

Co z zarządem?

Jeszcze w lutym i marcu, kiedy kursy akcji i obligacji GetBacku mocno spadały, członkowie zarządu zapewniali, że kondycja firmy jest dobra. Jaka jest ich odpowiedzialność osobista?

– Formułowanie zarzutów w tym kierunku jest bezcelowe. Członkowie zarządu zapewne będą twierdzić, że udzielając określonych wypowiedzi, mieli na względzie dostarczone im przez działy księgowe finansowe dane, dodatkowo zbadane przez firmę audytorską. Wobec powyższego wykazanie ich winy może być skomplikowane – mówi Kieliszewski.

Pojawiają się też głosy o działaniu niegospodarnym albo na szkodę spółki przez członków zarządu. – To zarzuty karne i w razie stwierdzenia winy osoba taka może ponosić odpowiedzialność odszkodowawczą. Pytanie, czy warto, bo choć członkowie zarządu to nie są biedni ludzie, to jednak nie aż tak majętni, aby zadośćuczynić obligatariuszom, i nie byliby w stanie zwrócić im pieniędzy – uważa prawnik.

Sporo nieprawidłowości przy oferowaniu obligacji GetBacku

Zdecydowana większość licznych wiadomości, które otrzymaliśmy od inwestorów indywidualnych mających obligacje GetBacku, dotyczy Idea Banku i jego marki Lion's Bank. Obie instytucje aktywnie uczestniczyły w ofertach prywatnych papierów windykatora. Z relacji naszych czytelników wynika, że mechanizm w wielu przypadkach był bardzo podobny: do posiadacza bezpiecznej lokaty w którymś z tych banków dzwonił opiekun klienta i proponował zerwanie lokaty bez utraty odsetek oraz zainwestowanie tych środków w obligacje GetBacku. Często ponaglano ich, twierdząc, że to specjalna oferta typu „kto pierwszy, ten lepszy", i dawano w niektórych przypadkach raptem parę godzin na podjęcie decyzji. Oferta była kusząca, bo obligacje GetBacku dawały 6–8, a nawet 10 proc. odsetek w skali roku (w zależności od serii, zdarzały się też takie z 12-proc. odsetkami) w porównaniu z zaledwie 3 proc., jakie dawały najlepsze lokaty w tych bankach.

Czy Idea Bank dostrzega, że w jego strukturach mogło dochodzić do nieprawidłowości przy oferowaniu obligacji GetBacku? – Bank dokłada najwyższej staranności, aby proces obsługi klienta był realizowany zgodnie z obowiązującymi procedurami. Mamy jednak świadomość, że każdy proces z udziałem ludzi wiąże się z ryzykiem wystąpienia błędu. Dlatego każde pojawiające się zgłoszenie klienta, niezależnie od jego przedmiotu, jest w banku indywidualnie analizowane – odpowiada biuro prasowe Idea Banku.

Szczególnie bulwersujące jest oferowanie obligacji korporacyjnych posiadaczom lokat, czyli osobom stroniącym od ryzyka. Z relacji czytelników wynika, że nie informowano ich dostatecznie o ryzykach wiążących się z takimi instrumentami, a wręcz mogło dochodzić do wprowadzania w błąd, bo podobno bankierzy zapewniali o bezpieczeństwie obligacji GetBacku, porównując je do lokat. Jaka wartość lokat została przekonwertowana na obligacje GetBacku? – Informacje o aktywach klientów są prawnie chronione, a jednocześnie ze względu na rolę bankierów w procesie i fakt, że dystrybucją obligacji zajmował się dom maklerski, bank nie ma szczegółowych danych o wartości inwestycji klientów w obligacje GetBacku – dodaje Idea Bank. Niektórzy czytelnicy wskazują, że teraz – kiedy GetBack ma spore problemy finansowe, złożył wniosek o postępowanie układowe i pieniądze obligatariuszy są zagrożone – nie mogą się skontaktować z doradcami, którzy oferowali im papiery tej firmy. – Wszyscy pracownicy banku mają obowiązek postępować zgodnie z przyjętymi procedurami i kodeksem etycznym. Wobec pracowników, w stosunku do których stwierdza się naruszenie zasad, wyciągane są konsekwencje – zapewnia biuro prasowe Idea Banku. Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF, przyznał, że urząd dostaje skargi od klientów w związku z podejrzeniem czynności, które miały charakter missellingu (sprzedaży instrumentów finansowych nieodpowiednim osobom, biorąc pod uwagę ich profil ryzyka czy termin inwestycji). – Traktujemy je bardzo poważnie. Jeśli to banki czy podmioty z rynku kapitałowego, staramy się działać bez zwłoki – mówił Chrzanowski. Czy kontrola dotyczy także Idea Banku? – KNF wyjaśnia sprawę ze wszystkimi podmiotami uczestniczącymi w procesie dystrybucji obligacji, my również jesteśmy w kontakcie z KNF – odpowiada bank. Wyjaśnia, że rolą bankierów Lion's Banku było przekazywanie informacji o możliwości nabycia obligacji i kierowanie zainteresowanych klientów do domu maklerskiego zajmującego się dystrybucją tych papierów wartościowych, a wszelkie dokumenty klient otrzymywał z domu maklerskiego oferującego obligacje; zawierały one informacje o ryzykach i warunkach inwestycji. Czytelnicy skarżą się także na to, że dane dotyczące bilansu i wyników GetBacku, przedstawiane im przez brokerów, często były nieaktualne. Bulwersujące jest też to, że broker oferował papiery także w marcu br., kiedy wiadomo już było, jak poważne problemy finansowe ma GetBack. Banki współpracowały w tym zakresie z Polskim Domem Maklerskim. Nie otrzymaliśmy od tej instytucji odpowiedzi na nasze pytania. MR

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA