Sztuka

Aukcja sztuki w tramwaju

W muzeach odkryjemy malarzy niedocenianych przez rynek.

Rynek nie odkrył jeszcze malarstwa Georga Tribowskiego.

Foto: Lamus Antykwariaty Warszawskie

Czy wystawa wpłynie na ceny dzieł Adama Bakalarza?

Foto: Sopocki Dom Aukcyjny

Wieczorem w warszawskich tramwajach i autobusach pasażerowie na iPhone'ach oglądają relacjonowane na bieżąco aukcje Desy Unicum (www.desa.pl). Na Facebooku aukcje te stały się atrakcją.

Portal Artinfo.pl (www.artinfo.pl) uruchomił usługę „Relacja Live". Pozwala ona na bieżąco obserwować dowolną krajową aukcję. Pozwala również na uczestniczenie w niej. Pojawiła się nowa forma promocji rynku sztuki i handlu sztuką. Za jakiś czas socjologowie powinni zbadać skuteczność tej nowej reklamy.

Rynek nadal reklamuje się także tradycyjnymi metodami. 20 lipca w salonie Sopockiego Domu Aukcyjnego (www.sda.pl) otwarta zostanie indywidualna wystawa obrazów i rzeźb Adama Bakalarza (ur. 1989 rok). Należy on do czołówki najmłodszych artystów, którzy najchętniej kupowani są na aukcjach, gdzie wszystkie ceny zaczynają się zwykle od 500 zł lub 1 tys. zł.

Druk czy sieć?

Ostatnio portal Artinfo.pl opublikował drukowany raport o rynku sztuki, dostępny w Empikach i domach aukcyjnych. Bakalarz znalazł się na wysokiej 12. pozycji w rankingu „Top 100", uwzględniającym sumę cen wylicytowanych na aukcjach w 2017 r.

Ceny obrazów artysty od lat są względnie wysokie, stabilne i rosną. Zajął 5. miejsce w rankingu „Top 100" młodych artystów według średniej ceny sprzedaży. Obrazy Bakalarza są chętnie kupowane przez kolekcjonerów polskiej sztuki najnowszej. Do sopockiej wystawy wydano obszerny katalog.

Socjologowie powinni też sprawdzić w badaniach, jaką skuteczność mają tradycyjne formy propagowania sztuki, np. wystawy indywidualne i drukowane do nich katalogi. Kto bezpośrednio na miejscu ogląda wystawy? Skoro każdą obejrzeć można na iPhonie w domu lub w tramwaju, kto zadaje sobie trud, żeby specjalnie dojechać na tradycyjną wystawę? Prezentacja dorobku Adama Bakalarza potrwa do 4 sierpnia.

Faktem jest, że nawet najpopularniejsi artyści z aukcji najmłodszej sztuki nie zostali dotychczas uhonorowani indywidualną wystawą w muzeum lub prestiżowej, niekomercyjnej galerii sztuki, jak np. stołeczna Zachęta.

Sopocki Dom Aukcyjny co roku organizuje jedną indywidualną wystawę artysty. W 2017 r. zaprezentowano malarstwo Sandry Arabskiej, które osiąga najwyższe ceny na aukcjach młodych w Sopocie.

30 czerwca w Sopocie odbyła się aukcja typu Varia, wystawiono głównie rzemiosło artystyczne oraz dawną i współczesną sztukę użytkową. Frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania. Rekordowo 90 osób upoważniło organizatora aukcji, aby w ich imieniu licytował konkretne przedmioty.

Jeśli klient nie może lub nie chce przyjechać i brać bezpośrednio udział w aukcji, upoważnia do licytacji i daje limit cenowy. Oprócz tych 90 zleceń ok. 60 osób licytowało na sali. To wysoka frekwencja jak na aukcję sztuki. Antykwariusze na tej podstawie prognozują renesans zainteresowania sztuką użytkową. Nawiasem mówiąc, na aukcjach numizmatycznych zgłasza się do licytacji zwykle kilkaset osób.

Antykwariusze narzekają na niską i wciąż malejącą podaż dobrego towaru aukcyjnego. Wystarczy odwiedzać wystawy, żeby zauważyć, że ciekawy dorobek niektórych artystów w ogóle nie funkcjonuje w handlu sztuką.

Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy prezentuje malarstwo Georga Johanna Tribowskiego (1935–2002). Artysta młodość spędził w Szczecinie, pochodził z rodziny kaszubsko-niemieckiej. W Bydgoszczy wystawa potrwa do 15 sierpnia.

Dorobek Tribowskiego od lat krąży po prestiżowych wystawach. Niedawno prezentowany był w stołecznym Centrum Promocji Kultury. W październiku zostanie pokazany w Galerii Gdyńskiego Centrum Filmowego. Faktem jest, że obrazy te nie są znane na aukcjach. To okazja dla mniej zamożnych kolekcjonerów, którzy w porę zdobędą dzieła artysty.

Ciekawe monety

Na podaż i popyt nie narzeka branża numizmatyczna. Warszawskie Centrum Numizmatyczne (www.wcn.pl) wybrało właśnie monetę, która prawdopodobnie ozdobi okładkę katalogu aukcji 17 listopada. To jeden z pierwszych polskich dukatów, wybity w Wilnie w 1565 r. Widnieje na nim wizerunek króla Zygmunta Augusta. Unikat licytowany będzie prawdopodobnie od kwoty 300 tys. zł. Oferta aukcji jest już właściwie zamknięta.

Wyjątkowość wspomnianej monety to nie tylko jej rzadkość i uroda, ale także stan zachowania. Warto przypomnieć, że przed sprzedażą nie czyścimy monet znalezionych pośród domowych szpargałów. Dla kupującego ważna jest patyna.

Monet nie przechowujemy w bibułkach ani w wacie, ponieważ powodują one mikrozarysowania. Odpadają też torebki foliowe, ponieważ folia uwalnia różne substancje, które mogą wchodzić w reakcję z metalem. Podobno sprawdza się pakowanie w zwykły szary papier. Jest na tyle sztywny, że nie poleruje, nie niszczy tła monety, które powinno być gładkie jak lustro.

W czasie wakacji, nawet jeśli nie mamy urlopu, warto dla relaksu odwiedzać galerie i antykwariaty. Na miejscu sztuka inaczej smakuje niż oglądana w internecie. Zyskiem jest rozmowa z napotkanymi kolekcjonerami, inwestorami lub dostawcami towaru na rynek sztuki. Takim miejscem spotkań stał się otwarty w tym roku stołeczny antykwariat Antique Concept Store (www.antiqueconceptstore.com). Oprócz obrazów, grafik i poradników dla kolekcjonerów jest tam także ciekawe rzemiosło artystyczne.

W tej chwili budzi zainteresowanie rzadki na naszym rynku dziewiętnastowieczny francuski zegar kominkowy ze złoconego brązu, ozdobiony kogutem galijskim.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły