REKLAMA
REKLAMA

Parkiet PLUS

Liverpool i Nike: małżeństwo z rozsądku

Klub z Anfield w ostatnim roku wspiął się na piłkarski szczyt. Dzięki długoletniej umowie z amerykańskim gigantem wejdzie też wkrótce do finansowej elity. Rocznie zarobi nawet 80 mln funtów. Więcej dostają tylko Real i Barcelona.

Drużyna z Anfield, którą trenuje Juergen Klopp, wygrała już Ligę Mistrzów i zdobyła klubowe mistrzostwo świata, a teraz pewnym krokiem zmierza po pierwszy od 30 lat tytuł w Anglii.

Foto: Paul ELLIS/AFP

O tym futbolowym małżeństwie mówiło się od dawna. Liverpool flirtował z Nike od kilkunastu miesięcy. Na przeszkodzie do sformalizowania związku stał jednak spór z inną amerykańską firmą – New Balance, dostarczającą sprzęt piłkarzom Juergena Kloppa od 2015 roku.

Jej szefowie twierdzili, że klub z Anfield złamał jeden z zapisów w kontrakcie, mówiący, że może on zostać przedłużony automatycznie o pięć lat, jeśli NB złoży identyczną ofertę co konkurencja. Sprawa trafiła do sądu w Londynie, który orzekł, że NB nie był w stanie zaproponować podobnych warunków. W uzasadnieniu podano, że z marketingowego punktu widzenia oferta Nike była nie do przebicia, gdyż sponsoruje ona już takie gwiazdy, jak koszykarz LeBron James i tenisistka Serena Williams.

Angielski rekord

Współpraca z Liverpoolem rozpocznie się 1 czerwca. Nike ubierze wszystkie drużyny (męskie, żeńskie i młodzieżowe), członków sztabów szkoleniowych oraz klubową fundację.

Nie wiadomo, jak długo będzie trwał ten mariaż, ale pewne jest, że przyniesie zwycięzcy Ligi Mistrzów ogromne korzyści. Na jego konto trafi rocznie 80 mln funtów. Na większe wpływy mogą liczyć tylko hiszpańscy giganci: wspierany przez Adidasa Real (równowartość 110 mln funtów) i sponsorowana przez Nike Barcelona (100 mln). Padnie więc rekord w angielskim futbolu.

New Balance płacił dotąd Liverpoolowi 45 mln. Dla porównania Nike przelewa co sezon Tottenhamowi 30 mln, a Chelsea – 60 mln. Arsenal i Manchester City podpisały w ubiegłym roku umowy z Adidasem i Pumą warte odpowiednio 60 i 65 mln. Poza konkurencją pozostawał od 2015 roku Manchester United, który na kontrakcie z Adidasem inkasuje 75 mln. Kwota ta jednak ulegnie zmniejszeniu o 30 procent, jeśli Czerwone Diabły drugi sezon z rzędu nie zakwalifikują się do Champions League.

Bo właśnie regularne występy i sukcesy w tych najbardziej prestiżowych rozgrywkach działają na sponsorów jak magnes. Adidas płaci Realowi krocie, bo wie, że logo na jego koszulkach to znakomita ekspozycja, a inwestycja szybko się zwróci. Królewscy w ostatnich sześciu latach aż czterokrotnie sięgnęli po Puchar Mistrzów.

Liderzy biznesu

– Real i Adidas to dwie najbardziej rozpoznawalne marki w świecie sportu. Razem możemy osiągnąć wiele, stać się absolutnymi liderami biznesu - przekonywał prezes klubu Florentino Perez, gdy przed rokiem przedłużano umowę. Ta informacja sprawiła, że – mimo słabszego ubiegłego sezonu – Królewscy wrócili na czoło rankingu najbardziej wartościowych klubów piłkarskich przygotowywanego przez magazyn „Forbes".

Z niemieckim koncernem związani są nieprzerwanie od 1998 roku. Dokładnie w tym samym czasie współpracę rozpoczęły Barcelona i Nike. Te związki są tak silne, że trudno dziś sobie wyobrazić, by hiszpańscy giganci wymienili się sponsorami, choć paradoksalnie ich największe gwiazdy – Leo Messi i Cristiano Ronaldo – były i nadal są (Portugalczyk od półtora roku już w Juventusie) twarzami konkurencji.

Dożywotnie kontrakty z Adidasem (Messi) i Nike (Ronaldo) gwarantują im fortunę. Z największego w historii piłki przecieku – materiałów, do których dotarł i które co jakiś czas udostępnia mediom portal Football Leaks – wynika, że Portugalczyk otrzymuje 16,2 mln euro rocznie plus premie za zdobycie nagród indywidualnych, takich jak Złota Piłka. Kilka tygodni temu sprzątnął mu ją sprzed nosa Messi. On też może liczyć na milionowe gaże.

Zablokowany transfer

Sponsorzy płacą hojnie, ale chcą także mieć coraz większy wpływ na działania i wybory zawodników. Kilka miesięcy temu głośno było o tym, że Adidas zablokował transfer Paula Pogby z Manchesteru United do Realu. Dlaczego nie chciał przeprowadzki Francuza? Bo na Old Trafford ma on status gwiazdy, a w Madrycie byłby tylko jednym z wielu, co uderzałoby w marketingowe plany niemieckiego przedsiębiorstwa.

Liverpool nie chciał współpracować dłużej z New Balance, choć zaprojektowane przez firmę koszulki sprzedawały się jak ciepłe bułeczki. Poszukiwania nowego partnera zaczęto jeszcze w grudniu 2018 roku. Rozmawiano z Pumą i Adidasem, ale to Nike była najbardziej pożądaną opcją.

Kilku piłkarzy, w tym kapitan Jordan Henderson, biega już w butach amerykańskiego giganta. Nie bez znaczenia był fakt, że Liverpool ma sponsorów z USA, a jednym z jego udziałowców jest gwiazdor NBA LeBron James – reklamowa lokomotywa Nike.

W 2011 roku koszykarz nabył 2 proc. akcji za 6,5 mln dolarów. Po ubiegłorocznym triumfie zespołu w Lidze Mistrzów ich wartość wzrosła do 45 mln. Sprzedawać ich nie musi, bo jest w czołówce najlepiej opłacanych sportowców na świecie. „Forbes" obliczył niedawno, że w ostatniej dekadzie zarobił 680 mln dol., co dało mu czwarte miejsce: za byłym mistrzem świata w boksie Floydem Mayweatherem jr. oraz Ronaldo i Messim.

LeBron cieszy się, że Liverpool i Nike doszły do porozumienia. Radości nie kryją również obie strony. – Współpraca z Liverpoolem podkreśla naszą wiodącą rolę w globalnym futbolu. Klub ma przed sobą świetlaną przyszłość – mówi Bert Hoyt z Nike. – Liczymy, że taki partner pozwoli nam kontynuować naszą ekspansję – odpowiada dyrektor Liverpoolu Billy Hogan.

Jedenastka z Anfield wygrała już Ligę Mistrzów i zdobyła klubowe mistrzostwo świata, a teraz pewnym krokiem zmierza po pierwszy od 30 lat tytuł w Anglii (o 13 punktów wyprzedza drugie w tabeli Premier League Leicester). Kibice mają nadzieję, że to dopiero początek sukcesów, a z pomocą Nike uda się napisać nowy, fascynujący rozdział w historii Liverpoolu.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA