Parkiet PLUS

Pytania do... Piotra Łopaciuka

analityka BM PKO BP, najlepszego analityka bez podziału na kategorie
Foto: materiały prasowe

Czy z perspektywy analityka rok 2021 był łatwiejszy niż 2020 r.? Coś pana zaskoczyło?

To były dwa ciekawe lata z dużą zmiennością na rynku. Rok 2021 raczej nie był zaskakujący, pandemia wzmocniła i przyspieszyła zmiany zachodzące na świecie, ale nie wpłynęła na ich kierunek. Na rynkach kapitałowych było sporo optymizmu, co współgrało z ożywieniem nastrojów w gospodarce. Niepewność związana z pandemią skłaniała do dłuższego utrzymywania niskiego poziomu stóp procentowych. To w połączeniu ze wzrostem gospodarczym nakręciło inflację – raczej gremialnie spodziewaną, choć pewnie bijącą oczekiwania.

Czy tak doświadczony analityk pracuje według sprawdzonych schematów czy może ta praca to cały czas coś nowego?

Uważam, że w pracy analityka schematy są niekorzystne. Zawsze starałem się „uciekać" w nowe obiekty zainteresowania. Dobrze jest poszerzać wiedzę o inne obszary tematyczne i geograficzne. To daje nową perspektywę w spojrzeniu na bieżąco analizowane sektory i bardzo ułatwia pracę. Nie wierzę w skuteczność „wąskiej" analizy danej spółki czy sektora – nawet jeśli poparta jest głęboką wiedzą. Ponadto w ten sposób można uniknąć „wypalenia" zawodowego.

Co może przynieść ten rok w branżach, które pan analizuje?

Sektor gier ma za sobą trudniejszy rok. Na świecie rośnie konkurencja, w czym pomagają coraz potężniejsze „otwarte silniki" – Unreal i Unity. Najlepiej sprzedająca się w 2021 r. nowa gra na PC („Valheim") została stworzona przez pięć osób na silniku Unity. Na rynku gier mobilnych również widać nasycenie. Obserwuję brak nowych sukcesów nawet największych światowych firm i rosnące ceny pozyskania graczy. W Polsce ciążyć może szybki wzrost kosztu produkcji. Korekta wycen w 2021 r. była moim zdaniem uzasadniona. Ponieważ był to spadek z wysokich poziomów, trudno o huraoptymizm, choć wyceny są bardziej racjonalne, a branża jest acykliczna. Jeśli chodzi o sektor przemysłowy, to ma za sobą dobry rok zarówno jeśli chodzi o ceny akcji, jak i wygenerowane wyniki. Przed nami dużo zagrożeń – przede wszystkim spowolnienie popytu. W drugiej połowie 2020 i w 2021 r. ludzie kupowali dużo (z wyjątkiem samochodów), a być może będą musieli się zmierzyć ze spadającym realnym budżetem domowym, dodatkowo obciążonym droższym kredytem. Firmy obawiające się ciągłości produkcji zainwestowały w wysokie zapasy. Do tego należy dodać wzrost kosztów i potencjalne wahania cen surowców. Pod koniec 2022 r. inflacja może gasnąć, ale niestety razem z popytem. Na szczęście w drugiej połowie zeszłego roku rynek był ostrożny wobec sektora przemysłowego i wyceny są racjonalne. Uważam, że oba te sektory nie zachwycą, jeśli chodzi o nominalny wzrost cen akcji w 2022 r. Z drugiej strony powinny się wyróżniać na plus na tle szerokiego rynku w Polsce. W tej chwili nie jestem jednak nastawiony optymistycznie.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.