Okiem eksperta

Siły rynkowe sprzyjają miedzi

Od marcowego dołka ceny miedzi zyskały niemal 50 proc., odrabiając ze sporą nawiązką gwałtowne spadki z końca I kwartału.

Patryk Pyka, analityk, DI Xelion

Foto: materiały prasowe

Wprawdzie skala zwyżki nie jest tak imponująca jak w przypadku srebra, niemniej warto przyjrzeć się nieco bliżej siłom rynkowym, które w ostatnim czasie wyjątkowo sprzyjają notowaniom „czerwonego metalu". O ile w przypadku ropy naftowej strona podażowa ma się bardzo dobrze, o tyle w przypadku miedzi sytuacja nie wygląda już tak stabilnie. Kopalnie zlokalizowane w Peru i Chile pomimo wcześniejszych założeń nadal nie wróciły do pełnego wydobycia z uwagi na liczne przypadki zakażeń wśród górników. Z drugiej strony, popyt wbrew powszechnym konsensusom nie uległ trwałemu załamaniu. Zapotrzebowanie ze strony Państwa Środka, które odpowiada za połowę światowego popytu, stale rośnie. Od czerwca do końca sierpnia chiński import miedzi osiągnął rekordową wysokość ponad 2 mln ton. Połączenie obniżonej podaży z wysokim popytem sprawia, że zapasy zgodnie z danymi London Metal Exchange są obecnie najniższe od 2005 r., natomiast od maja obniżyły się o blisko 70 proc. Wygląda na to, że plan stymulacji gospodarki chińskiej powinien sprzyjać dalszemu utrzymywaniu wysokiego popytu na miedź. Podobnie jak w przypadku poprzedniego kryzysu władze szykują spore inwestycje infrastrukturalne, które zostaną sfinansowane m.in. specjalnymi obligacjami postpandemicznymi (w 2020 wartość emisji szacowana jest na ponad 0,5 bln USD).

Wprawdzie perspektywy długoterminowe dla miedzi wyglądają obiecująco, jednak obecne poziomy cenowe (wyraźnie wyższe niż styczniowe) sugerują krótkoterminowe przegrzanie. Taki wniosek można wyciągnąć chociażby na podstawie liczby spekulacyjnych pozycji netto CFTC, która osiągnęła najwyższy poziom od ponad dwóch lat. Analizując ceny miedzi, należy również brać pod uwagę aspekty polityczne, w tym przede wszystkim wyniki listopadowych wyborów prezydenckich w USA. Faktem jest to, że utrzymujący się od połowy 2018 r. trend boczny był w dużej mierze uwarunkowany niepewnością związaną z wojną handlową USA–Chiny. Najświeższe sondaże niezmiennie wskazują w roli faworyta Joe Bidena, wobec którego oczekuje się poprawy relacji amerykańsko-chińskich. Należy jednak zwrócić uwagę, że średnia sondażowa jego przewaga wykazywała w ostatnich tygodniach tendencję spadkową i wynosi aktualnie ok. 7,1 pkt proc. Zatem wydaje się, że losy wyborów nie są jeszcze rozstrzygnięte, a o ich wyniku może zadecydować skala nasilenia epidemii koronawirusa jesienią. ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.